Duża szansa, duże ryzyko
Spółka Compremum opublikowała dziś komunikat, który przypomniał wszystkim inwestorom w Polsce o ryzyku związanym z posiadaniem akcji spółki, która realizuje duży kontrakt budowlany.
Spółka Compremum opublikowała dziś komunikat, który przypomniał wszystkim inwestorom w Polsce o ryzyku związanym z posiadaniem akcji spółki, która realizuje duży kontrakt budowlany.
Zanim włożyłem kij w mrowisko i zająłem się zagadnieniem kredytów frankowych w Polsce zaznaczyłem, że chcę poruszyć ten kontrowersyjny temat by pokazać blaski i cienie (głównie cienie) heurystyki oceniania idei na podstawie oceny propagatorów tych idei.
W poprzednim tekście naświetliłem swoje nowe podejście do zagadnienia kredytów frankowych i sposobu w jaki polski i europejski wymiar sprawiedliwości rozwiązały kwestię abuzywnych klauzuli w umowach kredytowych.
Jakiś czas temu zmieniłem swoje zdanie w kwestii kredytów frankowych i frankowiczów. Krótko mówiąc przeszedłem na pozycje antybankowe. Gdy podzieliłem się swoją opinią w mediach społecznościowych to okazało się, że inwestycyjno-finansowa część mediów społecznościowych (czyli tak zwany fintwit) jest bardzo nieprzychylna frankowiczom.
Pod koniec kwietnia pisaliśmy na Twitterze o analizie JP Morgan, która wskazywała, że inwestycyjny motyw AI „dodał” około 1,4 biliona kapitalizacji indeksowi S&P500 w 2023 roku i odpowiada za dużą część całkowitego wzrostu indeksu w bieżącym roku.
Jest pewna rzecz, która od rosyjskiej inwazji na Ukrainę skłania mnie do refleksji o tym jakie ryzyka są a jakie ryzyka nie są wyceniane przez rynek akcyjny. Tydzień temu o to zagadnienie otarł się Jay Newman w Financial Times w artykule: Apple jest chińską korporacją.
Jeśli miałbym wskazać inwestorów, którzy mogliby zrezygnować z geograficznej dywersyfikacji swoich inwestycji akcyjnych to wybór padłby na inwestorów z USA. Globalny charakter notowanych na amerykańskich giełdach korporacji de facto zapewnia częściową dywersyfikację geograficzną. Relatywnie łatwo jest też zbudować argument o wyjątkowości amerykańskiego rynku (wyjątkowej szczęśliwości). W ostatnich 120 latach rynek w USA wygrywał z rynkiem globalnym o 2 punkty procentowe rocznie.
Idea, że „media ogłupiają ludzi” nie jest ani nowa ani niszowa. Zwolenników takiego podejścia można znaleźć w różnych obozach ideologicznych i w różnych grupach społecznych.
W ostatnich miesiącach zwróciłem uwagę na sygnały (z badań naukowych) wskazujące na konkretny mechanizm, w których „media ogłupiają ludzi” czyli przekazują im wykrzywiony obraz rzeczywistości. Od mniej więcej 1970 roku można zaobserwować wyraźny wzrost negatywnego sentymentu zarówno w prasie jak i w publikacjach książkowych. Piszę o państwach Zachodu, przede wszystkim USA, bo to teksty (prasowe i książkowe) z tego regionu badano.
W dużym uproszczeniu można podzielić inwestorów na dwie grupy: tych, którzy uważają, że w inwestowaniu wszystko jest oczywiste i tych, którzy uważają, że w inwestowaniu bardzo rzadko spotyka się klarowne sytuacje.
Ta druga grupa traktuje proces inwestycyjny jako układanie wachlarza możliwych scenariuszy i próbę odgadnięcia czy aktualna wycena rynkowa niedoszacowuje albo przeszacowuje szanse na zrealizowanie się, któregoś z nich albo efekty takiej realizacji.
Istotne obsunięcie indeksu od rocznych maksimów może nastąpić szybko lub zająć dłuższy okres czasu. Skorzystajmy z naszej inwestycyjnej intuicji i spróbujmy się zastanowić, która z tych możliwości wydaje się groźniejsza: szybkie oderwanie od szczytów czy powolne opadanie?