Hossa producentów gier nie skończyła się szybko

Dwudziestego lutego 2017 roku okładkowym tematem Parkietu była hossa producentów gier. Hossa, która według Parkietu miała się szybko nie skończyć.

Wielu inwestorów przyjęło okładkę Parkietu jako kontrariański sygnał i prognozowało odwrócenie trendu. Nowe historyczne szczyty ustanawiane w ostatnich dniach przez liderów hossy producentów gier skłoniły mnie do ponownego przyjrzenia się kontrowersyjnej okładce. Robię to mimo ryzyka, że to niniejszy tekst zostanie uznany za sygnał przesilenia.

Za Parkiet

Sprawdziłem jak poradzili sobie producenci gier od publikacji Parkietu. Wyniki okazały się interesujące. Otóż spółki notowane na GPW poradziły sobie dobrze. PlayWay, 11 Bit Studios i CD Projekt zyskały odpowiednio: 242%, 198% i 107%. Trzy pozostałe spółki zanotowały ujemne stopy zwrotu: Vivid Games -10%, Artifex Mundi -60% i CI Games -63%.

Portfel złożony z producentów gier notowanych na GPW zyskałby około 70% od publikacji Parkietu przy założeniu równego udziału spółek. Po zważeniu ich udziałów kapitalizacją stopa zwrotu wzrosłaby do 102% dzięki dobrej postawie CD Projekt.

Inaczej sytuacja wygląda ze spółkami notowanymi na NewConnect. Przeciętna stopa zwrotu z akcji producentów gier z NewConnect to -25% w omawianym okresie (mediana jest niższa i wynosi -43%). Te wyniki uwzględniają spółki, które w międzyczasie debiutowały na rynku alternatywnym. Ich pominięcie obniży przeciętną stopę zwrotu do -30%. Pominąłem dwie spółki z NC, które zmieniły profil działalności na produkcję gier (tutaj punktem spornym może być wyznaczenie punktu początkowego do obliczeń). Tylko dwie z dziesięciu spółek z NewConnect zapewniły zysk inwestorom w tym okresie The Farm 51 i Cherrypick Games.

Rozwój sytuacji w segmencie producentów gier na GPW w ostatnich kilkunastu miesiącach pozwala na wyciągnięcie kilku praktycznych wniosków. Po pierwsze, nie każdy przypływ hossy podnosi notowania wszystkich spółek. Trudno zaprzeczyć istnieniu hossy w branży deweloperów gier i entuzjazmowi z jakim inwestorzy traktują ten segment. Mimo to wyraźnie widać w nim liderów i maruderów. Można założyć, że inwestorzy zbyt ochoczo nagradzają liderów za dobre wyniki i zbyt zachowawczo karzą maruderów za rozczarowujące projekty. Jednak widać, że obecny poziom euforii jest zbyt niski by inwestorzy ignorowali nieudane premiery i przestrzelone w górę prognozy finansowe.

Wielu inwestorów, zwłaszcza tych, którzy relatywnie późno dołączają do hossy na jakimś rynku ma tendencję do pomijania liderów wzrostów i inwestowania w spółki, które pozostały w tyle. Robią tak często z obawy przed kupowaniem spółek, które mają za sobą spektakularne wzrosty. Zakładają, że spółki, które w niewielkim stopniu wzięły udział w zwyżkach mają większy potencjał do wzrostu  (oraz ograniczone pole do spadków). Hossa producentów gier na GPW pokazuje, że takie podejście może być bardzo niekorzystne dla wyników inwestycyjnych.

Hossa producentów gier na GPW przypomina także, że istotny wzrost cen akcji nie może być samodzielnie traktowany jako sygnał do sprzedaży akcji albo do zajęcia krótkiej pozycji. Należy pamiętać o zasadzie Howarda Marksa głoszącej, że inwestorzy zdecydowanie nie doszacowują zasięgu ruchów na rynku. Co więcej, dotyczy to także inwestorów, którzy poprawnie prognozują kierunek ruchu. Każdy rok obecności na rynku przynosi kolejne przykłady wzrostów lub spadków, których skala zdecydowanie wymyka się początkowym wyobrażeniom i oczekiwaniom inwestorów. W 2018 roku takimi przykładami są akcje 11 Bit Studios i Getback. W obydwu przypadkach wielu inwestorów zostało zaskoczonych zasięgiem rynkowego ruchu.

W przypadku rynku akcyjnego negatywną konsekwencją przedstawionej wyżej tendencji jest zbyt szybkie zamykanie zyskownych pozycji w portfelu. Inwestorzy pozbawiają się w ten sposób możliwości pełnego skorzystania z obecności rynkowych super-zwycięzców w ich portfelach inwestycyjnych.

Warto też wrócić do kontrowersyjnej okładki Parkietu. Moim zdaniem anegdotyczne wskaźniki sentymentu rynkowego (takie jak okładki, wypowiedzi celebrytów albo rynkowych guru, motywy w filmach i serialach) są jednym z najczęściej nadużywanych argumentów inwestycyjnych. Dzieje się tak dlatego, że zasób anegdotycznych wskaźników nastrojów rynkowych jest praktycznie nieograniczony. W dowolnym momencie można znaleźć w tym zasobie kilka przykuwających uwagę anegdot wskazujących na rynkową euforię, apatię lub strach. Inwestorzy i komentatorzy chętnie więc korzystają z tego podręcznego składu argumentów potwierdzających ich rynkowe nastawienie.

Problem anegdotycznych wskaźników nastrojów wzmacniany jest przez wybiórczą pamięć inwestorów i dziennikarzy. Jakaś okładka, jakiś wpis na blogu, jakaś wypowiedź medialnego eksperta na pewno przypadnie niemal idealnie w punkt rynkowego przesilenia. Takie sytuacje, często nagłaśniane przez media biznesowe, zapadają w pamięć inwestorów i kreują fałszywe przeświadczenie o efektywności tego typu sygnałów.

[Głosów:21    Średnia:4.5/5]

4 Komentarzy

  1. Jerry

    Autor chyba jednak wykrakał, bo firmy gamingowe zaryły dzisiaj w dno.
    Taki PlayWay np. spadł prawie o 16%.

    1. trystero (Post autora)

      Tak. Wygląda na to, że trafiłem przynajmniej w lokalną korektę. Nie mam opinii co do dłuższego terminu więc będę mógł to skomentować dopiero za jakiś czas 🙂

  2. thorgi

    Niestety byłem jednym z tych co niedoszacowali wzrostu 11bit studio, wyszedłem zdecydowanie za szybko, licząc na odkupienie na korekcie…. której nie było 🙂 Klasyczny problem prawidłowo wyznaczanych targetów 🙂

  3. Jerry

    PlayWay zrywa obecnie asfalt, ale to zarazem oznacza, że niedługo będzie czas na zakupy.

    Gdzieś kiedyś czytałem, że jak piszą i dużo mówią o firmie, gdy jej prezes bryluje na okładkach Times, to znaczy że czas sprzedawać. To się zaskakująco często sprawdza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.