Kilka refleksji o hossie producentów gier

Pod koniec lutego Parkiet ogłosił na okładce, że hossa producentów gier szybko się nie skończy. Część inwestorów przyjęła to jako sygnał końca hossy.

Niemal siedem miesięcy później trudno jest wskazać kto miał rację. W sektorze producentów gier są jednoznaczni zwycięzcy, jak CD Projekt (zyskał od 20 lutego ponad 50%) i jednoznaczni przegrani, jak CI Games (stracił niemal 60% w tym okresie). Gdyby syntetyczny indeks branżowy zważyć kapitalizacją rynkową to dzięki postawie rynkowego giganta – CD Projekt pokazałby kontynuację hossy. Gdyby zastosować równoważenie to okazałoby się, że branża znajduje się co najwyżej w trendzie bocznym. Dołączenie do równoważonego indeksu branżowych spółek z NewConnect wyraźnie przechyliłoby szalę na rzecz spadków.

Za Stooq

Bez wątpienia giełdowy sektor producentów gier jest rozgrzany. Media relacjonują przekroczenie przez CD Projekt progu 10 mld złotych kapitalizacji. Kolejne spółki z segmentu organizują oferty publiczne i przygotowują się do giełdowego debiutu (głównie na NewConnect). We wtorek groszowa spółka z NewConnect ogłosiła, że zmienia profil działalności na pozyskiwanie z rynku wartościowych produkcji growych, finansowanie i wspieranie produkcji, a po ich ukończeniu promowanie oraz wydawanie na platformach cyfrowych jak i w sprzedaży detalicznej. Dziś inna spółka z alternatywnego rynku zmodyfikowała swoją strategię, w której kłaść będzie większy nacisk na działania związane z produkcją i dystrybucją gier. Ta sama spółka ogłosiła także zamiar przeprowadzenia ICO czyli Initial Coin Offering a tym samym w jednym raporcie połączyła dwa rozpalające wyobraźnię inwestorów motywy inwestycyjne – produkcję gier i kryptowaluty.

Z drugiej strony zdecydowanie negatywna reakcja inwestorów na nieudaną premierę flagowej gry CI Games i podobne reakcje przy słabszych od oczekiwań debiutach gier innych firm z branży pokazują, że inwestorzy dalecy są od irracjonalnego entuzjazmu. Nie traktują branży jak całość, nie kupują każdej spółki produkującej gry i uwzględniają w swoich decyzjach wyniki operacyjne i finansowe.

Moim zdaniem z hossy producentów gier w ostatnich kilku miesiącach można wyciągnąć kilka praktycznych lekcji inwestycyjnych. Po pierwsze, anegdotyczne sygnały rynkowego entuzjazmu są niepewnym wskaźnikiem szczytu na rynku. Takie sygnały jak krzykliwe okładki, zaangażowanie celebrytów, zainteresowanie polityków, znajomi pytający o inwestycyjną opinię bez wątpienia wskazują na rozgrzany rynek. Jednak rynki mogą być rozgrzane przez wiele kwartałów a nawet lat.

Podobny problem inwestorzy popełniają też z nieatrakcyjnymi wycenami – traktują je jako sygnał nadchodzącego krachu. Wysokie wyceny rzeczywiście można interpretować jako sygnał historycznie niskich stóp zwrotu w najbliższych latach (przy założeniu, że model spółki wzrostowej się wyczerpie i “wyniki nie zdołają dogonić wyceny”) lecz nie jako krótkoterminowy sygnał spadków. Powód jest podobny co w przypadku wcześniejszego punktu: na rozgrzanym rynku nietrakcyjne wyceny mogą się utrzymywać relatywnie długo.

Po trzecie, każdy rozgrzany rynek powoduje napływ na niego firm stosujących strategię podszywania się. To naturalne zjawisko rynkowe, które w ekstremalnej fazie staje się patologiczne. Firmy kopiują zachowania rynkowych liderów, którzy cieszą się podziwem inwestorów. Naśladują ich modele biznesowe, strategie rynkowe, strukturę firmy. Część przedsiębiorców uczciwie wierzy, że dzięki naśladowaniu liderów osiągną sukces, tym bardziej, że działają na perspektywicznym, docenionym przez inwestorów rynku. Część przedsiębiorców dostrzega okazję do łatwego wyciągnięcia pieniędzy od inwestorów. Im bardziej dojrzała jest hossa tym większy jest odsetek tych drugich. Moim zdaniem część inwestorów popełnia błąd polegający na tym, że pozwala by pojawiające się na rozgrzanych rynkach patologie zdeterminowały ich podejście do całej branży. W rzeczywistości, kolejne spółki z NewConnect przestawiające się na produkcję gier niemal nic nie zmieniają w perspektywach CD Projekt.

Po czwarte, trzeba sobie uświadomić, że w przypadku rozgrzanych rynków nie ma łatwych rozwiązań. Podkreślił to Howard Marks w swoim ostatnim artykule: Gdy powszechna euforia i optymizm powodują, że ceny aktywów istotnie przekraczają ich fundamentalną wartość i normalne wskaźniki wyceny, to w którymś momencie musimy wziąć to pod uwagę i zwiększyć ostrożność. Rynek niezmiennie będzie jednak piął się dalej przez jakiś czas, jeszcze bardziej naciągając wyceny i sprawi, że będzie wyglądać, że się pomyliliśmy. To jest nieunikniona konsekwencja tej postawy: orientacji w sytuacji rynkowej i podejmowania stosownych działań. Jest to właściwa postawa. Nikt nie może być pewien, że rynek znajduje się dokładnie na szczycie lub w dołku ale klucz do inwestycyjnych sukcesów leży w sprzedawaniu lub zmniejszaniu pozycji gdy rynek znajduje się blisko szczytu i kupowaniu albo “pchaniu pod korek” gdy rynek znajduje się blisko dołka.

Brak reakcji na rozgrzany rynek sprowadza ryzyko wejścia w ruch spadkowy z pełną pozycją. Jakakolwiek reakcja na rozgrzany rynek, nawet skrócenie pozycji, spowoduje jednak uczucie żalu i niedosytu w przypadku kontynuowania trendu.

[Głosów:11    Średnia:4.1/5]

4 Komentarzy

  1. erich

    biorąc pod uwagę wysyp wzajemnie negujących się postów na różnorodnych blogach giełdowych wychodzę z hipotezą, że to, czy będzie hossa czy bessa albo nie ma znaczenia albo nikt nie jest tego w stanie przewidzieć okeślająć jakiś sensowny okres.
    Jeśli chodzi o moją własną technikę inwestycyjną, hossa i bessa w ogóle nie jest brana pod uwagę przy dokupywaniu/zbywaniu akcji.

    1. erich

      dodam jeszcze jedno przemyślenie bo nie mogę edytować posta:
      cyt: "Moim zdaniem część inwestorów popełnia błąd" to nie są inwestorzy tylko spekulanci. Jeśli w tekstach nt. giełdy i finansów zamienimy słowo "inwestorzy" słowem "spekulanci" uzyskamy faktyczny obraz opisywanej rzeczywistości.
      przykłady: zainwestowałem w nowe buty, zainwestowałem w bitcoina, zainwestowałem w cdprjekt, to sa wysoce niewłaściwe zastosowania słowa "inwestowanie".
      Ale po co ja się przejmuję, nie moje pieniądze, nie mój problem.

  2. GZalewski

    To ograniczona moda. Gra to jednak jest konkret (o wiele większy niż "technologie", "biopaliwa" itp.) Tu ściema jednak po jakimś czasie wychodzi, choć oczywiście można przesuwać kolejne daty premier.

  3. Seba

    Moim zdaniem hossa "growa" pęknie i to jeszcze w tym roku.
    Zerknijcie sobie na to co robią spółki z NC, których produkcje są lekko mówiąc słabe. Np. to https://www.igpw.pl/komunikaty/raport/QUBICGAMES/352186
    przecież wartość takich gier jest praktycznie zerowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *