Ekskomunika na miarę XXI wieku

Gdybyśmy żyli w średniowieczu, a JC Trichet był papieżem, to z pewnością obłożyłby agencje ratingowe ekskomuniką.

W średniowieczu nie żyjemy, ale mechanizm z czwartku, gdy szef ECB oznajmił, że będzie ignorować ratingi nadawane przez agencje ratingowe – jest dość podobny. Doczekaliśmy się zatem współczesnych „Borgiów” i czasów, gdzie papieży się nie może truje, ale świat międzynarodowych finansów jest pełen różnych trucizn i intryg na miarę średniowiecza.

Czy to co robią agencje ratingowe zasługuje na aż takie potępienie? Po ostatnich wydarzeniach, śmiem twierdzić, że – tak. Obniżka ratingu Portugalii aż o 4 kategorie, tuż po „załatwieniu” pomocy dla Grecji i tuż przed posiedzeniem ECB, wygląda co najmniej zaskakująco. Jakby w Potrugalii aż tak źle się działo, to już od jakiegoś czasu wypadało obniżać rating stopniowo po jeden-dwa stopnie. Dlaczego akurat teraz i aż o cztery stopnie naraz?

Czasem najprostsze skojarzenia są najbardziej prawdopodobne i trafne. Zatem, albo agencje – mówiąc potocznie – kolejny raz „położyły sprawę”, niewłaściwie oszacowały stan rynku i ryzyka i mylą się raz za razem, tak samo jak utrzymywały najwyższe ratingi 2-3 lata wcześniej, dla śmieci opartych na sub-prime i dla utopionych w nich firm – w USA, albo prowadzą jakąś dziwną grę. W jednym i drugim przypadku można spytać – po co nam takie agencje?

Bardzo dosadnie temat ujął główny ekonomista OECD Pier Carlo Padoan, mówiąc, że agencje same „popychają ofiary stojące nad krawędzią przepaści”. Na takim zamieszaniu najłatwiej zrobić naprawdę duże pieniądze. Wiele instytucji jest jednak winnych sobie samym, że bezkrytycznie opierają się w ocenie kategorii inwestycyjnych na skompromitowanych już podczas pierwszego uderzenia kryzysu w USA agencjach i do dzień nie wprowadziło własnych zasad określania kategorii inwestycyjnych.

Ja mam nadzieję, że wypowiedzi szefa ECB i innych oficjeli w Unii w końcu spowodują wyłom w tym skompromitowanym systemie oceny ryzyka i kwalifikacji instrumentów do określonych kategorii inwestycyjnych. Będzie to wymagało jednak sporo odwagi od samych uczestników rynku. Teraz każdy opiera się na agencjach i w razie czego „kryje tyłek” ocenami i zaleceniami różnych agencji i potem „wiesza na nich psy”. Ignorując agencje, trzeba będzie całe ryzyko i odpowiedzialność wziąć na siebie.

Polecam też przyjrzenie się takiemu instrumentowi jak CDS-y na dług. Dla mnie to kolejny niepotrzebny i szkodliwy instrument, który wcale nie służy temu do czego go „teoretycznie” wymyślno. Inwestorzy, w tym przypadku, bardziej myślą o spekulacji niż zabezpieczaniu pozycji. Instrumenty pochodne choć bardzo przydatne, w wielu miejscach po prostu wymknęły się spod kontroli, co jest na rękę międzynarodowym spekulantom z gigantycznymi portfelami, ale jednocześnie zaburza procesy gospodarcze i utrudnia wielu krajom wyjście z kryzysu.

Mr. JCT – życzę ci powodzenia w tej krucjacie i walce z brudnymi mechanizmami w świecie międzynarodowych finansów. Trzeba w końcu powiedzieć dość i skierować tę nieuregulowaną rzekę pełną brudnej wody i krwiożerczych piranii do bezpiecznego koryta, stawiając po drodze kilka oczyszczalni ścieków.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

19 Komentarzy

  1. dawid

    JC Trichet był bardzo zrelaksowany na ostatnim wystąpieniu.
    A co do agencji to są śmieszne i nie lubię jak rynek zwraca na nie uwagę myślę że swoimi działaniami chcą zmusić polityków aby pracowali jak strażacy,lub coś ugrać na rynku bo wiedzą kiedy oceniać.

    Jak ktoś dług płaci długiem to kim jest oceny są nie potrzebne chyba że dla bańki i krachu banki wiedzą jak pożyczać.Ale to jest ich wspólna gra Banków i Rządów oraz stopy procentowej ustalanej sztucznie

  2. funkcjonariusz_z_boru

    Z tymi agencjami to jest tak, że jak mówią że jest dobrze i będzie dobrze, to są dobre, a jak mówią że coś nie działa, że są jakieś problemy to są złe i trzenba je likwidować.

    Podobnie było z naszym Leszkiem Balcerowiczem, jak siedział cicho albo mówił ze jest pięknie i dobrze to był stawiany jako wzór do naśladowania. Dopiero jak powiedział publicznie, że są jakieś problemy to zaczęto mówić, że opowiada nieprawdę i nie należy go słuchać.

    W tym całym zamieszaniu bardziej chodzi o to, żeby nakłonić agencje do potwierdzania, że wszystko idzie w dobrym kierunku a nie o to, żeby dzieliły się z klientami oceną rzetelną.

  3. Kornik

    Na temat działalności agencji powiem krótko: ktoś podpala, by gasić musiał ktoś – to są zwyczajne dzieje. 🙂

    PS. O działalności rodziny Borgiów pisał Mario Puzo, ten od Ojca Chrzestnego. Jest w księgarniach nowe wydanie i od piątku mam w domu, ale nie wiem, co to warte, bo jeszcze nie zaglądałem, musi czekać w kolejce. W kazdym razie Chrzestnego czytało się jednym tchem.

  4. miśYogi

    wiem że pachnie to spiskową teorią ale nie sposób nie powiązać “naszego” wieloryba który zamienił L na S i spycha indeks w dół z obniżeniem ratingu Grecji i Portugalii a teraz hecą z Włochami… czy aby na pewno jest to “przypadkowy zbieg okoliczności”?

  5. miśYogi

    p.s.
    znów po czasie dowiemy się że to były tylko “poglądy”…

  6. jtyszko[bossa] (Post autora)

    @miśYogi – Pojawiało się też stwierdzenie “realizacja własnych interesów ekonomicznych”…

  7. TK

    Agencje ratingowe przedstawiają swoją ocenę ryzyka. Można im wierzyć bądź nie. Można uwzględniać ich oceny bądź nie. Agencje ratingowe nikogo do niczego nie zmuszają. Oburzanie się na agencje jest śmieszne. Nie zgadzasz się z ich oceną? Załóż agencję i prezentuj swoje oceny. Albo zignoruj ratingi w swoich inwestycyjnych decyzjach.

    Agencje ratingowe na pewno nie są święte. Ich oceny często są nietrafne. Być może nieobiektywne. Być może często robione na zamówienie. Ale czy co do zasady działania różnią się od agencji reklamowych, które na zamówienie klienta zachwalają taki, a nie inny proszek, samochód albo lek?

    Jeśli ktoś wierzy stuprocentowo reklamom, prędzej czy później przekona się, że nie warto. Totalną bzdurą jest także wiara we wróżby i horoskopy. Ale czy to oznacza, że należy horoskopów zakazać? Nie. Po prostu bierzmy odpowiedzialność za własne decyzje.

    A co do ratingu dla Portugalii… Pewien znany analityk o lewicowych poglądach w wywiadzie dla telewizji powiedział, że ma nadzieję, że teraz w Unii powstanie jakaś nowa agencja, ale „nie taka prywatna, tylko normalna (sic!), unijna”. Cóż… Osobiście jestem przekonany, że rating dla Portugalii – choćby pochodził od najbardziej skompromitowanej agencji – jest o wiele bardziej wiarygodny niż jakiekolwiek zapewnienia polityków. Bo za kryzys odpowiadają przede wszystkim politycy poprzez podatki, regulacje, korupcję i inflację. Nigdy nie wolny rynek, brak regulacji czy spekulanci. Dobrowolne umowy między ludźmi nigdy nie prowadzą do kryzysu. Europie trzeba obniżania podatków, deregulacji, likwidacji pakietów pomocowych i transferów społecznych, a nie zrzucania winy na rynek i prywatne podmioty.

    1. astanczak

      >Agencje ratingowe nikogo do niczego nie zmuszają.

      nie do końca – w części przypadków prawo zabrania inwestowania w papiery bez ratingu lub z niskim ratingiem.

      1. gzalewski

        “ocena jakości inwestycyjnej nie jest wynikiem przetwarzania danych finansowych za pomocą sztywnych formuł numerycznych. Zamiast tego metodologie stosowane przez Moody’s i SP opierają się głównie na subiektywnych sądach” (to 1993 rok i “Zludzenia inwestora” Fridsona – ktory pozniej broni odrobine tego subiektywizmu, w kontekscie nie zrozumienia metodologii agencji)

  8. lesserwisser

    Jak Fridson jest już na tapecie to zacytujmy też motto wprowadzające do rozdziału “Napad na ratingi”, a idzie ona tak:

    “Krytykowanie agencji ratingowych rzadko wynika z bezinteresownego poszukiwania prawdy.”

    I dalej:

    “Wysoka stawka w tej grze sprawia, że ocena jakości inwestycyjnej obligacji jest tematem kontrowersyjnym. Tak jak w przypadku innych podobnych sytuacji ludzie zaangażowani w spór czasem dosyć bezceremonialnie obchodzą się z faktami. Jeśli przeczytasz krytykę agencji i ich metod , pamiętaj, że obiektywizm nie zawsze jest tym, co przyświeca krytykom.”

    Warto wziąć pod uwagę, ze jest to opis sytuacji ocennych w warunkach zbliżonych do normalności. A jak ma miejsce , przysłowiowy, “pożar w burdelu”, to nie dziwota, że niektórym puszczają nerwy, jak im się zaczynają palić stołki i portki się też już zajęły.

  9. Kornik

    @TK

    Pełna zgoda, ale jeżeli wróżby nie są przypadkowe to, to nie jest wolny rynek, tylko kryminał. Na przykład w filmie “Brunet wieczorową porą”, przepowiednie nie były przypadkowe, bo wróżka była w zmowie, której celem było dokonanie zbrodni doskonałej.

    Tu prawdopodobnie mamy do czynienia z działaniem typu – jeśli podpalę stodołę sąsiada, to nikt nie będzie się pytał o bałagan na moim podwórku, bo uwaga wszystkich zostanie skierowana na gaszenie pożaru.

    Europejscy politycy zareagowali właściwie, ale nie miejmy złudzeń, że walczą o jakieś zasady – że mają jakąś wizję. Gaszą, bo to w ich parafii ten pożar (lub, jak pisze lesser, w domu uciech, he he), ale jak zwykle przy okazji próbują ugrać coś dla siebie.

    Konkretnie próbują upiec dwie, a nawet trzy pieczenie na jednym ogniu: po pierwsze, usiłują zwalić całą winę za kryzys na agencje, po drugie – próbują utworzyć swoje własne agencje, które będą przyznawać ratingi zgodne z ich oczekiwaniami, a nie z oczekiwaniami polityków innych państw, wreszcie – po trzecie – taka agencja, która zajmuje się przyznawaniem ratingów “jedynie słusznych”, gdzie nie trzeba nic umieć, a wystarczy tylko być “po linii i na bazie” – ileż to ciepłych posadek “od żłobka do nagrobka” – dla siebie, żony i kochanek…

    Zatem komisarze ludo…, wróć! – europejscy kiedy już dopną swego, to prawie na bank będzie gorzej, a nie lepiej, bo ideą tych reform nie jest osuszenie bagna tylko jego pogłębienie. By żerowało się lepiej!

    Mamy do czynienia z gigantyczną stajnią Augiasza; to z jednej strony długoletnie życie ponad stan, a z drugiej – ręczne sterowanie gospodarką przez kompletnych profesjonalistów…, prawda. To system socjalistyczno-feudalny. Jednym słowem, miał rację ten, kto powiedział, że komunizm nie zginął, tylko zmutował.

    I tak dochodzimy do problemu agencji, które są częścią tego chorego systemu. Winne są tego, że najpierw z “niewiadomych” przyczyn zawyżały ratingi, a teraz je zaniżają. Wszyscy wiemy, że te “niewiadome” przyczyny, to prawdopodobnie polityczne naciski.

  10. TK

    @Kornik – agencje (jak każde inne prywatne firmy) winne są jedynie w jednym przypadku – gdy/jeśli dogadują się z rządem/rządami, jak zrobić skok na publiczną kasę. To jest korupcja, a korupcji jest tym więcej, im więcej jest państwa i własności publicznej.

    Pełna zgoda co do prawdopodobnych skutków powołania jedynie słusznych agencji unijnych. Uzdrowienie sytuacji z agencjami ratingowymi wymaga jednego – zwiększenia konkurencji (trudno mi powiedzieć, dlaczego są tylko trzy liczące się agencje, ponieważ nigdy nie patrzę na ratingi), na pewno nie powoływania agencji państwowych, produkujących oceny pod widzimisię wysokich komisarzy.

    W obecnej sytuacji dobrze chociaż, że w Polsce mamy złotówkę i własny bank centralny i możemy sami decydować o polityce monetarnej i wysokości stóp. Nigdy nie rozumiałem tych niby-korzyści z euro. Rozumowałem tak: najlepiej byłoby, gdyby o wysokości stóp (a tym samym oprocentowaniu kredytów/lokat) decydował rynek i gdyby nie było banków centralnych, ale skoro już są, to lepiej mieć własny, prowadzący politykę dopasowaną do naszej sytuacji, niż wspólny, europejski, przy którym na stopy procentowe w Polsce wpływać będzie sytuacja w Grecji czy we Włoszech. Obecne wypadki w Europie tylko mnie w tym utwierdzają.

  11. jtyszko (Post autora)

    @TK
    Masz całkowitą rację, że “agencje (jak każde inne prywatne firmy) winne są jedynie w jednym przypadku – gdy/jeśli dogadują się z rządem/rządami, jak zrobić skok na publiczną kasę. To jest korupcja, a korupcji jest tym więcej, im więcej jest państwa i własności publicznej.”

    A najlepszym komentarzem do tego niech będzie to, że tak właśnie jest ! Poniżej fragment mojego wpisu na blogach sprzed dwóch lat (chyba niewiele się do dziś zmieniło)

    “….SEC (amerykański odpowiednik naszej Komisji Nadzoru Finansowego), prowadzi śledztwa dotyczące Agencji Fitch właśnie, jak również Standard & Poors oraz Moody’s i stawia im zarzuty. (…) Podczas prowadzonego przez SEC postępowania ujawniono miedzy innymi, iż w większości przypadków, za wydawane ratingi płacił ich adresat. Jeżeli ktoś bierze pieniądze od podmiotu, któremu wystawia rating, to jest aż nadto prawdopodobne, iż może on być nie do końca obiektywny, szczególnie – zawyżony. To właśnie wyszło na jaw w trakcie śledztwa – analitycy opracowujący ratingi mieli je zawyżać, aby zarobić więcej. Jakie to ludzkie i jakie proste. A jakie dwuznaczne – moralnie i biznesowo….”

    https://blogi.bossa.pl/2009/09/23/agencje-%e2%80%9eobiektywizmu-czy-agencje-%e2%80%9esprzecznych-interesow/

    Na pewno bardziej obiektywnie, a może i uczciwie gra chiński Dagong, który długu USA nawet nie umieścił w “pierwszym koszyku” 🙂

    1. gzalewski

      w zasadzie wszystko sprowadza sie do tego, ze potrzebne jest jakies “spektakularne sprzatniecie”. Tak jak z mapy audytorow 10 lat temu zniknwal andersen, tak byc moze czas na przetasowania rowniez w tej dzialce

  12. jtyszko (Post autora)

    Grzesiek, to idealny przykład – nic dodać nic ująć!

  13. miśYogi

    kamyczek do ogródka:
    http://ifutures.pl/2011-komentarze-sesj-rodow-t3235.html#p20852
    😉

  14. lesserwisser

    Co to się dzieje, juz i innych wybierają z saka? No bo co moje oczy dostrzegły.

    Moody’s obniżył rating BGŻ do “Baa1” z “A3”, perspektywa negatywna PAP

    “02.06. Warszawa (PAP) – Agencja Moody’s obniżyła długoterminowy rating BGŻ do “Baa1” z “A3” z perspektywą negatywną, tłumacząc to częściowym wycofaniem się Skarbu Państwa z akcjonariatu tego banku w niedawnej ofercie publicznej.

    Rating siły finansowej “D” nie zmienia się i ma perspektywę stabilną. Również rating zobowiązań krótkoterminowych na poziomie “Prime-2 ” pozostaje bez zmian. (PAP)”

    http://finanse.wp.pl/kat,7071,title,Moodys-obnizyl-rating-BGZ-do-Baa1-z-A3-perspektywa-negatywna,wid,13469405,wiadomosc.html

    Pytwm więc co jest grane. Chyba nie jest to jest melodia “Łabędzi śpiew” w wykonaniou zespołu Moody’s Blues?

  15. jtyszko (bossa)

    @lesserwisser – Moody Blues jest ponadczasowy, a niektóre agencje pewnie skończą jak ArtAndersen…

    Dziwne że to przyśpieszenie liczby niekorzystnych ratingów dla Europy nastapiło akurat wtedy gdy jest coraz bliżej możliwej klapy planu zwiększenia limitu długu USA (nawet Obama ostrzega że emeryci i weterani nie dostaną swoich czeków), zegar tyka – a 2 sierpnia coraz bliżej…

    No, coż – trzeba widać jakoś odwrócić uwagę inwestorów od problemów USA, znów szukając ich gdzieś indziej… Ratingi Europy w dół, a USA wciąż najwyższe. To już nie tylko smieszne, ale i żałosne….

    Może już nadszedł czas, przekształcić agencje ratingowe – z prywatnych – w publiczne? 🙂

  16. lesserwisser

    @ jtyszko

    Artur Andersen miał sporo grzechów na sumieniu zaś agencjom ratingowym można zarzucić grzech lenistwa, bo tak nierychliwie podchodziły do zmian kategorii.

    Zamiast skoku o cztery juz sporo wczesniej powinno się o dwa oczka obniżyć wiarygodność i teraz ponownie o dwa dalsze i było by wiarygodniej i bardziej (mniej) “zjadliwie”.

    A tak sa podejrzenia i zarzuty o uprawianie własnych gierek,bo faktycznie takie nagłe przewartosciowanie jest bardzo psychodeliczne i trudno powiedziec, że Moodies are magnificent.

    Zazwyczaj jednak jest tak, że coś jest na rzeczy i czyjs interes musi byc na wierzchu. A jak interes jest na wierzchu to jest wstyd. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *