Trochę umiaru, “Mocium Panie” !

Zakończenie ostatniego tygodnia, weekend i kolejne dni zdominowane będą przez doniesienia z Japonii i ich wpływ na sytuację nie tylko w tym kraju, ale przed wszystkim – w innych. Reakcje i relacje – szczególnie te piątkowe były bardzo chaotyczne – a trzesienie ziemi i tsunami – to mimo wszystko, nie wojna.

Część emocjonalna

Niektóre paniczne wizje mediów z piątku były zbliżone do stanu emocjonalnego typowego dla wojny światowej, siejąc (moim zdaniem) niepotrzebny zamęt wśród inwestorów. Taka jest niestety prawda, szczególnie, że w tym samym czasie o Libii zrobiło się tak cicho, jakby Kadafi został w ciągu 5 minut demokratą a konflikt w Libii zakończył się jak za dotknięciem czarodziejskiej róźdzki. Media znalazły sobie po prostu kolejną “modną” pożywkę. Był już katowany godzinami i tygodniami Smoleńsk, Libia, no to teraz czas na Japonię, a za chwilę znajdzie się kolejny nośny i wciągający jak narkotyk temat.

Każdy z tych tematów jest ważny, ale trochę umiaru, Mocium Panie. To trochę jak z katastrofami lotniczymi, są “widowiskowe”, rzadkie, więc przyciągają uwagę, choć dużo więcej osób ginie w “zwykłych” (można powiedzieć  – oklepanych i takich nie-medialnych) wypadkach drogowych. Szanuję i cenię media, ale czasem relacjonowanie pewnych zjawisk przybiera formy “owczego pędu” typowego dla inwestorów w okresach przesilenia koniunktury. To tak, jakby ktoś mi kazał 24 godziny oglądać filmy Davida Lyncha. Bardzo lubię tego reżysera, ale po takim przymusowym maratonie bym go chyba znienawidził.

Część racjonalna

Czy skutki japońskiej, nie pierwszej i zapewne – nie ostatniej na świecie katastrofy naturalnej będą mieć znaczący wpływ na światową gospodarkę? Z pewnością tak, ale – choć to ironiczne – nie dla wszystkich będą równie negatywne (niektórzy nawet na tym wręcz zyskają). Wśród nieoczekiwanych beneficjentów tej sytuacji będą zapewne Chiny, USA i Niemcy – w pierwszej kolejności, jako najwięksi eksporterzy.

Sytuacja samej Japonii jest, po weekendzie, trudniejsza niż się wydawało. Problemy z dostawami energii (kolejne zakłócenie pracy elektrowni) i surowców, kolejne wstrząsy wtórne, spowodują wydłużenie okresu, w którym gospodarka będzie ponownie próbowała stanąć na nogi. W tym czasie, z pewnością, wzmocni się też konkurencja dla japońskiego, silnie zakłóconego exportu.   Giełda w Tokio pracuje dziś normalnie, ale pracę wstrzymały min. firmy motoryzacyjne czy szereg firm elektronicznych.

Wydarzenia w Japonii, w pewien sposób powstrzymały, albo może raczej – opóźniły – oczekiwanią falę spadkową na głównych giełdach. Lada moment okaże się, że japoński, unieruchomiony przemysł, to również problemy setek wykonawców i podwykonawców, również zatory płatnicze – nie tylko w Japonii. W związku z tym, jakaś forma negatywnej reakcji w skali globalnej – powinna jednak nastąpić i to w nieodległej przyszłości. W krótkim terminie – ruchy cen moga być bardzo przypadkowe.

Część obiektywna

Niejasna, czasem nienaturalnie opisywana lub wręcz kreowana przez media sytuacja w Japonii i jej wpływ na inne rynki, stanowić będą doskonałą pożywkę dla “globalnych spekulantów”.Ogrom japońskiej tragedii nie powinien przesłaniać zdrowego rozsądku i odrobiny koniecznego umiaru, szczególnie wśród tych, którzy to relacjonują.

Popatrzmy i posłuchajny, jak samą sytuację oceniają i przeżywają Japończycy (a nie “wygadne na każdy temat” osoby, które w Japonii nigdy nie były i nie rozumieją tamtejszej specyfiki), bo oni najlepiej wiedzą, co ich spotkało i jak z tym można próbowac walczyć!

[Głosów:0    Średnia:0/5]

1 Komentarz

  1. traderblog

    Zgadzam się z tym co piszesz, media niesamowicie rozdmuchują sprawę. Jeszcze trochę a nawet Polacy zaczną wykupywać płyn lugola. Sytuacja w Japonii jest oczywiście poważna, ale większość widzów, po obejrzeniu wiadomości ma przed oczami atomowego grzyba, ludzi spalonych żywcem i umierających na choroby popromienne.

    Szybciej niż radiacja po świecie rozeszła się panika antyatomowa i każdy szanujący się polityk czuje się zobowiązany by zaprotestować przeciwko energii jądrowej. Media i inwestorzy reagują równie nieracjonalnie. ETFy inwestujące w ten sektor zanotowały spadek o 20% podczas gdy ETF KOL inwestujący w węgiel bezpośrednio po trzęsieniu zyskał na wartości.

    Pytanie czy faktycznie świat może obejść się bez energii jądrowej i czym miałby ją zastąpić pozostawię bez odpowiedzi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *