Psycholog na giełdzie czyli riposta

?Polityka” od kilku tygodni prowadzi na swych łamach kącik o nazwie ?Pomocnik psychologiczny”, w którym to niedawno Joanna Solska spróbowała przy współudziale psychologów rozwikłać zagadkę pochodzenia obecnej bessy giełdowej. Bo okazuje się, że jednak Polacy, wbrew obiegowej opinii, nie znają się jednak na wszystkim, za to polscy psychologowie jak najbardziej!

Mam na myśli artykuł ?Igraszki w piżamie”, który postanowiliśmy na blogu surowo zrecenzować z racji błędów i wypaczeń, wprawiających nas w niemałe zdumienie podczas lektury.

Zacznijmy jednak od początku, i to dosłownie, od pierwszego zdania: ?Ekonomiści złożyli broń: nie są w stanie wytłumaczyć, co się dzieje z naszą giełdą“. Zaręczam Panią, że nawet przeciętny ekonomista bez większych problemów jest w stanie wyłożyć ciąg przyczynowo-skutkowy, wiodący do obecnego kryzysu a co za tym idzie – adekwatnej reakcji giełdy. A cóż dopiero mówić o tak znamienitych ekonomistach z jakimi Pani spotyka się czasem w audycji ?EKG” na falach Tok FM! Jak rozumiem jednak, to odwołanie do specjalistów od nauk psychologicznych było nieodzowne by artykuł mógł znaleźć się właśnie w tej rubryce i by ustawić czytelnika na spotkanie ze swego rodzaju wiedzą magiczną, którą w przedmowie Pani koleżanka Ewa Wilk ujmuje tak romantycznie w sentencji ?Cóż, rynek to faktycznie psychologia” . Otóż rynek to RÓWNIEŻ a nie tylko psychologia. Tyle że niekoniecznie tego rodzaju jak zasugerowana w artykule. Obawiam się, że terapia przez znajdowanie i napiętnowanie winnych, którzy zostali niesłusznie powieszeni, wywołuje dużo większe szkody w rozumieniu czytelników niż rzeczywiście potrzebne rady typu: jak się w tym kryzysie odnaleźć.

Pierwszą iluzją, która ustawia poziom odniesienia niemal całości wywodów, jest stwierdzenie, że giełda byłaby przewidywalna i nudna, gdyby graczami były tylko wielkie instytucje. Pozornie tak, tyle, że należałoby ją wówczas zamknąć – gdyby wszyscy rzeczywiście działali tak racjonalnie jak doskonali analitycy w artykule to podaży nie byłoby niemal wcale. Bo niby skąd, skoro w czasie prosperity gospodarczej, a więc i wzrostu kursów akcji, spółki wycenia się coraz wyżej (a różnice w szacunkach są niewielkie) i co za tym idzie- pozbywanie się ich byłoby przez cały cykl hossy nieracjonalne? Brak równowagi zwykle prowadzi do wynaturzeń a konkurencja w zdobywaniu akcji zmusiłaby do działań niestandardowych a więc nieprzewidywalnych. Symetrycznie wyglądało by to w czasie przesileń. Już raz widzieliśmy namiastkę takiej giełdy – u zarania naszej GPW: skoki po +10% i zawieszona sesja 3 razy z rzędu bez obrotów.

Druga równie fałszywa jest teza o nieomylnych profesjonalistach, przewidywalnych analitykach i kupujących w dołkach największych graczach. Nota bene, nie bardzo wiem o jakich ?wielkich graczach” jest tam mowa? Jeśli odrzucimy fundusze wszelkiej maści, które co jak co ale z kupna na dnie nie są zbyt znane, oraz inwestorów strategicznych, to co nam w zasadzie zostaje…? Tak czy owak, wątpię czy starczyłoby objętości jednego numeru ?Polityki” by opisać najważniejsze przykłady z życia świata finansów, zaprzeczające teorii perfekcyjności tzw. grubych ryb, od samego Buffetta poczynając. Być może starczyłoby natomiast miejsca na wymienienie tytułów i autorów dziesiątek prac akademickich z zakresu głównie finansów behawioralnych (z laureatami Nobla za te odkrycia na czele), garściami zresztą czerpiących z dorobku psychologii, które podsumowują empiryczne badania nad nieracjonalnością działania i myślenia profesjonalnych inwestorów i doradców.

Przeciwstawianie im niedoświadczonych inwestorów indywidualnych (czyli mięso armatnie) to strzał kulą w płot w kontekście timingu (czyli posiadania pozycji w zależności od koniunktury). Biorąc pod uwagę, że bardzo dobry analityk to ten, który trafnie prognozuje to czyż rzesza posiadaczy jednostek funduszy nie zrobiła perfekcyjnego manewru ,pozbywając się masowo udziałów w początkowym stadium obecnej bessy, tuż przed najgorszym kryzysem od dziesięcioleci? Przypomnę co robili wówczas i chwilę przed ogromnymi spadkami ?profesjonaliści” – mało uczciwymi reklamami i przy pomocy armii wygłupionych akwizytorów wabili mięso armatnie, kupując za ich własne pieniądze, niemal pod przymusem, na szczytach akcje i stając chwilę później bezradnie przed walącym się rynkiem; pichcili rekomendacje o fantastycznych cenach spółek w najbliższej przyszłości; celnie prognozowali ale ?jak barany” inwestowali na opak, delewarowali aktywa, generując wodospady spadków itd. itp. Nie wspominając elity z banków inwestycyjnych, po których zostały już tylko wspomnienia. Oczywiście, że mięso armatnie istniało i istnieć nie przestanie ale wmawianie tym ludziom, że wszystko poszło dobrze tylko oni nawalili swoim zwierzęcym odruchem stadnym nie jest chyba najlepszą ścieżką edukacji.

Najbardziej rozbawiło mnie ale też oburzyło obarczanie winą za rozkołysanie rynków tzw. piżamowców (vide podtytuł artykułu, sugerujący niemal jednoznacznie tego samego wroga co zawsze czyli spekulanta). Pani Solska jak mniemam nigdy takiego delikwenta z bliska nie widziała a nawet ze słuchem czy czytaniem ma problemy. Bo serwuje nam taką oto definicję piżamowca: ?Ludzie, którzy w weekend wstają rano i, jeszcze w piżamie, zasiadają do komputera, by śledzić kursy akcji”! Albo może ja czegoś  jeszcze nie wiem – czy ktoś mógłby podrzucić namiary giełdy, która w WEEKEND rano podaje kursy ?! Czy to jest może owa część tej tajemnej wiedzy psychologicznej?
No dobrze, tak więc owi gracze w weekendy, zamiast skakać na bangee czy bez spadachronów, rozkołysali naszą i światowe giełdy. Fakty, dane, liczby ? Brak. Rozkołysali czyli w domyśle wyprowadzili ceny do nieracjonalnie wysokich poziomów, bo tylko po stronie kupna w swej masie zwykle stoją z powodu braku krótkiej sprzedaży. Mając oczywiście kilkuprocentowy udział w obrotach jak pokazują nasze statystyki dla inwestorów o zleceniach o wartości do 1000 EUR. Albo bardziej obrazowo – Simmons w swoim Medallion Fund robiąc tzw. high frequency trading, w ciągu minuty przerzuca akcje o wartości porównywalnej do łącznych zleceń kilku tysięcy day-traderów. No i skoro tak wysoko owe kursy doprowadzili, przy powszechnie znanej, biernej postawie instytucji, kładących zwykle zlecenia w milionach, to przecież jasna rzecz, że przez nich właśnie musiały ceny spaść o kilkadziesiąt procent! Trzask, prask, jakie proste !? Nie ma to tamto – jakieś toksyczne aktywa, niespłacalne kredyty, walący się rynek nieruchomości, ropa po 150 $. ! To my, piżamowcy jesteśmy siłą i solą w oku wielu!

Żal tylko tych, którzy uwierzyli ?Polityce” w ten bubel o dobrym analityku i złym spekulancie…

—*Kat*—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

20 Komentarzy

  1. foxcat

    Bo panuje powszechna opinia w kraju, ze jak sie nie kopie rowów, to pewnie sie kradnie, lub manipuluje indeksami 😉 a na giełdzie sie GRA jak w kasynie.

  2. Dominik Jadwisieńczak

    Fajny tekst, szkoda tylko, że dla takiej Polityki, która przecież jest WielcePoważnymMediumOpiniotwórczymInteligencji, groch rzucany o ścianę.

  3. gzalewski

    MNie ten tekst w stupor wprowadził dość długi.
    Generalny wniosek był taki – indywidualni to istoty, które w wyniku ewolucji mają swoje ograniczenia i dlatego tak a nie inaczej sie zachowują. Za to profesjonaliści “spadli z nieba” i ich sie nie ima psychologia.

    Swoja droga p. Solska mogłaby odrobuć choć trochę prace domową i dotrzeć do setek badań wśród profesjonalistów choćby.
    Albo zastanaowić sie nad takim rynkeim FX, który jeszcze kilka lat temu był zdominowany wyłącznie przez profesjonalistów (czyli tych co to z nieba zstąpili i są racjonalni) , a jakoś jednak ta waluta szalała.

    No i wiele innych przykładów.
    I żal tylko dr Magdaleny Kaczmarek. Bo nie wierze, ze psycholog mógł byc odpowiedzialny choc czesciowo za ten bełkot.

  4. foxcat

    To chyba daleko nie trzeba szukac – gdzies widzialem w jakiejs ksiazce, ladnie opisane, jak to wlasnie instytucjonalni bardziej niz drobni wpadaja w panikę i powodują lawiny zlecen – to co pisal kathay. I to w wielu ksiazkach widzialem nawet, az mi sie to wydaje wrecz oczywistym.

    No i znow wracamy do mojego stiwerdzenia ze fenomenem rynku kapitalowego itp. jest, iz media sluza glownie oglupianiu 😉

  5. kathay

    nasz blogowy small think tank ma służyć m.in odgłupianiu pomedialnemu 😉

  6. myst

    Heh, zapewne pani redaktor też puściły nerwy (czyżby wtopiła?) i przydałaby się jej pomoc psychologiczna 🙂
    W sytuacjach kryzysowych ludzie często szukają irracjonalnych przyczyn powstałej sytuacji, dziwię się, że Polityka przepuściła taki artykuł. Żałosne.
    Szkoda tylko, że powyższy takst zamiast na blogu nie ukazał się choćby w Polityce 🙂

  7. foxcat

    no wlasnie co z tym think tankiem 😉 ?

  8. Thome

    Pierwsza żenada w tym “artykule psychologów” to brak elegancji w tytule. “PIDŻAMA” – to tradycyjna i estetyczna forma.

    Co do reszty – to co tu komentować? Rozumowanie na poziomie wstępniaka autorstwa Jacka Żakowskiego? Problem w tym jedynie, że takie wypociny dla ćwierćinteligentów poprzez szerokie rozpropagowanie (POLITYKA) zyskują status “naukowych rozważań”. I tak to dawniej lewicująca na wydziale psychologii młodzież dziś “idzie w instytucje”…..

    Casus “piżamowców” (w podtekście – indywidualnych inwestorów).
    Oni są nielubiani/znienawidzeni przez chłopaków z Krytyki Politycznej i rozmaitych “żakowskich”, bo są niekontrolowalni. “Rozumieją Państwo, oni się ośmielają SPEKULOWAĆ bez LICENCJI wydawanej przez URZĘDNIKÓW!!! Zbrodnia i katastrofa. Jeżeli tak się ludziom pozwalać będzie własne pieniądze lokować, to jak tu “cywilizować” kapitalizm…..???” – zamyślił się JAcek Żakowski smutno wpatrzony w oczy Sławomira Sierakowskiego….

  9. TS

    @ DominikJ
    > WielcePoważnymMediumOpiniotwórczymInteligencji, groch rzucany o ścianę.

    To “Inteligencji” to chyba sam sobie dodałeś albo to jakiś chwyt kampanii reklamującej gazetę.

    Często oceniamy media tak jak one same siebie określają a to poważnie wypacza sposób w jaki traktujemy treści (uwaga: treści a nie informacje) które w nich można znaleźć. Dla mnie Polityka to takie czasopismo dla ludzi, którzy chcą uchodzić za inteligentów ale nie chcą zbyt wiele czasu poświęcać na zastanawianie się nad tym co czytają.

  10. foxcat

    Poza tym już autorka artykulu odniosla sukces – wkurzyla Tomasza. On zrobil komentarz i juz jest glosniej. Glosniej-przeklada sie czasem na wiecej – reklam w gazecie. Czasem, nie zawsze ;).

  11. Jerzy Olszewski

    @ Thome
    “Casus ?piżamowców? (w podtekście – indywidualnych inwestorów).
    Oni są nielubiani/znienawidzeni przez chłopaków z Krytyki Politycznej i rozmaitych ?żakowskich?, bo są niekontrolowalni. ?Rozumieją Państwo, oni się ośmielają SPEKULOWAĆ bez LICENCJI wydawanej przez URZĘDNIKÓW”

    Ściślej – byli niekontrolowalni przed wprowadzeniem podatku Belki-Kołodki. Po tym doniosłym dorobku SLD już są niestety częściowo kontrolowalni. Nie udało się zakazać “szpekulacji” całkowicie, ale przynajmniej wiadomo kto, co i ile i zawsze można każdego poprosić na dywanik, gdyby za bardzo brykał.

  12. Dominik Jadwisieńczak

    @TS
    Ironia – ukryta dwrina w wypowiedzi pozornie aprobującej 🙂

  13. Kajetan Pieniążek

    Piżamowiec w niedzielę siedzi i śledzi TASE w Tel-Avivie!!! Czyli to wina syjonistów!!!! Syjoniści do Syjamu!!!

  14. ukradli mi nicka

    Spekulacyjnym skrytożercom mówimy stanowcze TAK!

  15. wróżka bernika

    “Przypomnę co robili wówczas i chwilę przed ogromnymi spadkami ?profesjonaliści? – mało uczciwymi reklamami i przy pomocy armii wygłupionych akwizytorów wabili mięso armatnie, kupując za ich własne pieniądze, niemal pod przymusem, na szczytach akcje i stając chwilę później bezradnie przed walącym się rynkiem”

    to MOJE (z MANIFESTU na mojej stronie) i tylko trochę przerobione!:))
    wróżki rulez
    buziaczki!

  16. Trystero

    A jesli jest antysemita to sledzi gielde w Dubaju albo Rijadzie. Tez dzialaja w niedziele.

  17. Forr

    Kat – opisywany ‘piżamowiec’ śledzi kursy w weekend, bo dlaczego nie, wtedy ma na to czas. Przecież nie jest powiedziane, że gra aktywnie. Gra na dłuższy termin, sprawdza kursy w wolnym czasie – mi się kojarzy z czytelnikiem “Barons’a” 🙂

  18. lesserwisser

    Ja tam jeszcze inaczej rozumiem głębię myśli red. Solskiej. Otóż obwiniony piżmowiec, jako typowy przedstawiciel drobnicy giełdowej, to bardziej taki niedzielnno-weekendowy gracz giełdowy, który nie jest na bieżąco z rynkiem. Amator a nie armator, ale na dno ciągnie rekinów giełdy.

    Zasiada on weekend rano do kompa aby po sprawdzeniu jakie były ostatnie notowania giełdowe po to aby, gdy ta smutna/radosna wiadomość do niego wreszcie dotrze, pomodlić się w niedzielę aby rynek poszedł w jego kierunku lub też ewentualnie aby umocniła się korzystna tendencja cenowa.

    Jest to więc odmiana moherowca giełdowego, który jednak swój rozumek ma. Zamiast czytać sobotnio-niedzielne merytoryczne komentarz prasowe idzie on na łatwiznę śledząc na przykład jakieś blogi, gdyż w swojej naiwności liczy na to, że może jakiś cynk tam znajdzie.

    Potem zaś poruszając się en masse po rynku, jak stado przysłowiowych słoni w składzie porcelany, doprowadza do takiego rozchwiania rynków, że nawet profesjonaliści nie mogą sobie z tym poradzić, tracąc niezasłużenie pieniądze swoje i klientów.

    Najlepsze rozwiązanie to wyrwać chwasta a w ostateczności do psychologa z nim, co zresztą p. Solskiej również nie zaszkodzi.

  19. exnergy

    Nieustanny konflikt międz postawami wrzucanymi do worka oportunizmu i konformizmu

    niczym w teledysku:
    http://www.farbenlehre.plocman.pl/klik/down.php?id=12

  20. Vox

    rychło w czas,
    mamy HOSSĘ od conajmniej 3 miesięcy.
    ale prasa jak to prasa :-)))))))))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *