WSJ: Co się stanie, gdy Państwo przejmie Twój bank?

Amerykanie w dalszym ciągu poważnie traktują niebezpieczeństwo upadłości nawet wielkich instytucji finansowych. W tym tygodniu dziennikarze The_Wall_Street_Journal zastanawiali się nie tyle nad konsekwencjami upadku banku (albo banków), co nad efektami ewentualnej nacjonalizacji pojedynczych instytucji czy nawet całego sektora.

W artykule ?What if Uncle Sam Takes Over Your Bank?” (w wolnym tłumaczeniu: “Gdy Wujek Sam przejmie twój bank”) dziennikarki Jane J. Kim i Heidi Moore zwracają uwagę, że już jesienią niektóre instytucje finansowe w zamian za rządową pomoc oddały państwu część swoich akcji. Takich instytucji było 314. I jest to sporo, nawet w odniesieniu do liczby wszystkich banków działających w Ameryce, których jest ponad 8 000. To już poniekąd obrazuje skalę problemów, z jakimi boryka się amerykański sektor finansowy.

Zdaniem autorek w USA całkowita nacjonalizacja sektora nie wchodzi w grę z tego prostego powodu, że byłaby to operacja zbyt skomplikowana i zbyt kosztowna. Nawet jak na możliwości Stanów Zjednoczonych. Niewykluczone jednak, że państwo przejmie banki, które skutki kryzysu odczuły najbardziej – w tym kontekście wymienione są Citi oraz Bank of America.

Jaki bank państwowy?

Według dziennikarek WSJ znacjonalizowane banki chętniej udzielają kredytów i pożyczek, rzadziej też decydują się na zajmowanie majątków klientów mających kłopoty ze spłatą zaciągniętych zobowiązań. Masowy klient na upaństwowieniu banku może więc zyskać. Gorzej, że za nacjonalizacją idzie choćby cięcie kosztów, a w efekcie tego np. zmniejszenie liczby oddziałów i obniżenie płac. To z kolei prowadzi do spadku poziomu obsługi klienta i efektywności kadry zarządzającej.

Państwowe banki mogą ponadto rezygnować z działalności nie związanej stricte z udzielaniem kredytów czy utrzymywaniem depozytów. Autorki tekstu jako możliwe ?ofiary” wymieniają w tym kontekście działalność brokerską, bankowość inwestycyjną czy private banking. Oddziały nacjonalizowanych banków zajmujące się tymi obszarami z dużym prawdopodobieństwem zostałyby sprzedane, co w prostej linii przyczyniłoby się do dalszej konsolidacji sektora.

A co z akcjami?

Jak do pomysłu nacjonalizacji sektora bankowego podchodzą inwestorzy giełdowi? Jesienią informacje o planowanej pomocy rządowej przyjmowane były dość entuzjastycznie ale wybuchy optymizmu były raczej krótkoterminowe. Dziś WSJ pisze, że zarząd Bank of America skupuje akcje swojej spółki, aby zademonstrować wiarę w jej jasną przyszłość. Problem w tym, że podobny manewr zastosowali w listopadzie ubiegłego roku szefowie Citigroup, którzy skupowali akcje po kursie nieco niższym niż 9 dolarów. A wczoraj na zamknięciu walory tej spółki były notowane niewiele ponad 3 dolary.
Bartosz Golba

[Głosów:0    Średnia:0/5]

5 Komentarzy

  1. ralfowitz

    Hmm, oni nie wiedzą jak to jest jak wszystko jest państwowe. Nie mogą pamiętać jak działają państwowe instytucje…Amerykańskie gazety pisaly że młody Obama kolegował się dość blisko z komunistycznymi terrorystami finansowanymi przez ZSRR poprzez Amerykańską Partię Komunistyczną, ale tam nie ma odpowiednio dużo negatywnych skojarzeń z kierowniczą rolą państwa…. no to wygrał wybory. Ja wolę banki prywatne.

  2. jtyszko

    Trwają spekulacje o sprzedaży BZ WBK przez AIB. Po kupować BZ WBK, skoro można kupić cały AIB za mniejsze pieniądze. Mierząc to kapitalizacją obydwu spółek BZ WBK jest warty kilkakrotnie więcej niż jego spółka matka, niezłe ! Po co więc przepłacać i kupować skrzydełko, skoro ” teoretycznie” można połknąć całą kurę za mniejszą kwotę? A może nasze państwo wspomogłoby np. BGK (jakby nie było państwowy) i zrobiło z niego lidera konsolidacji (z PKO BP w roli takiego lidera byłyby większy problem z racji publicznego statusu spółki). W ten sposób można byłoby zacząć przejmowac zagraniczne banki ku chwale naszej drogiej ojczyzny 🙂 Zawsze mialibyśmy bliżej do Citi nad Wisłą, niż nad Tamizą….

  3. exnergy

    Moze czegos nie rozumiem, ale co tu przejmowac – banki to takie wehikuly, ktore jada na kreacji pieniadza i na bazie klientów, skoro AIB jest warte figę, to tamnie ma aktywów, taka wydmuszka . Nie wiem, po co za marke placic. Marka jest zwiewna, ulotna.

  4. somebody

    @ jtyszko

    BZWBK moze byc lepiej przejac niz cale AIB ze wzgledu na sytuacje obu firm. To ze kapitalizacja rynkowa AIB jest nizsza niz WBK to jeszcze nic nie znaczy – po prostu AIB ma odpowiednio wiecej zobowiazan i moze sie wkrotce okazac ze aktywa ich nie pokrywaja i stad taka wycena. BZWBK nie ma natomiast takiej sytuacji.

  5. Thom

    “Według dziennikarek WSJ znacjonalizowane banki chętniej udzielają kredytów i pożyczek, rzadziej też decydują się na zajmowanie majątków klientów mających kłopoty ze spłatą zaciągniętych zobowiązań. Masowy klient na upaństwowieniu banku może więc zyskać.”

    Niewątpliwie – jako deponent – popadłbym w stan nieustającej radości, że instytucja obracająca moimi pieniędzmi nie kontroluje ryzyka (zarządzają nią kretyni na państwowych poręczeniach) i nie egzekwuje długów. Brawo Autorkom za logikę rozumowania!:)

    “Gorzej, że za nacjonalizacją idzie choćby cięcie kosztów, a w efekcie tego np. zmniejszenie liczby oddziałów i obniżenie płac”.
    Hmmm….. jak świat światem – co nacjonalizowano, to w końcu upadało pod własnym ciężarem. Nie ma tam żadnego cięcia kosztów….;))))

    Całość wniosków i “złotych myśli” Autorek Jane J. Kim i Heidi Moore na takim poziomie, że się człowiek czerwieni ze wstydu. Taki szacowny tytuł, a takie bezmózgowie pręży swe gładkie jak stół mózgi ubierając się w piórka “dziennikarek ekonomicznych”…………

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *