Rynki finansowe przypominają od roku okres krucjat i inkwizycji w Średniowieczu. Tak jak wówczas rycerze zdobywali Ziemię Święta w szczytnym celu, o którym potem zapomnieli, tak obecnie twórcy ryzykownych innowacji finansowych, które miałby przynosić bezpieczne zyski, także nie zapanowali nad swoimi narzędziami. Na stosach zaś płoną najczęściej niewinni, którzy dali się uwieść szaleńcom. A przy okazji upadają inne – mniej lub bardziej ?ryzykowne” biznesy.
Już ?Krzyżowcy” mieli pecha
Tak jak w średniowieczu, trzeba było znaleźć winnych klęsk (w języku dzisiejszym – strat ponoszonych przez najdrobniejszych akcjonariuszy), a przy okazji umocnić pozycję ?dominatora”, który gdy trzeba było – milczał, a teraz krzyczy – ?a nie ostrzegałem”?. Krzyżowcy, mówiąc językiem historii, zostali ?wycięci w pień” przez Filipa Pięknego. Jakub de Molay, wielki mistrz zakonu templariuszy, w 1314 r. został torturami zmuszony do fałszywych zeznań dotyczących owego zgromadzenia. W kaźni kłamał, że templariusze zadawali się z diabłem, pluli na krzyż etc. Król Filip Piękny chciał go oszczędzić, lecz ten, gdy go sądzono na dożywotnie więzienie, publicznie przyznał, iż zmuszono go siłą do tych zeznań. Wtedy zausznik króla Marginy doradził mu by spalił De Molaya na stosie razem z jego towarzyszami. Gdy Jakub de Molay umierał na stosie narzucił na wszystkich obecnych przy jego śmierci i na papieża Klemensa klątwę. Kapetyngowie rządzący Francją „wyginęli” w ciągu następnych kilkunastu lat, a klątwa spełniła się w również w stosunku do papieża Klemensa V, którego żywot trwał jeszcze kilka miesięcy
FED ?piękny”
Obecnie nikt nie rzuca klątwy, chyba, że jest nią działanie lub zaniechanie wobec sektora finansowego i szczególnie zagrożonych instytucji finansowych, podczas gdy tłum krzyczy (szczególnie na giełdzie w Moskwie) – krwi! i szuka winnych. Wielkim inkwizytorem i dominatorem okazuje się być dzisiaj FED (taki współczesny Filip Piękny), który wyłapuje i po mękach oraz wyznaniu winy pozwala upaść instytucjom finansowym, które wykazały się wybitną głupotą, bądź w pościgu za zyskiem zatraciły zdrową ocenę ryzyka.. Są też i nawróceni, których FED łaskawie oszczędza – Fannie May, Freddie Mac, AIG. FED z pewnością nie chce, ale przede wszystkim nie może pomóc wszystkim. Dlatego też stara się zachować filary systemu, na których wszystko będzie można budować od nowa i może nawet wyjdzie z tego coś lepszego? Ale na to trzeba czasu… czasu… czasu….
Obyś żył w ciekawych czasach!
Trochę mnie śmieszy – mówienie – to banki są wszystkiemu winne!, a gdzie oczy mieli regulatorzy rynku amerykańskiego, w szczególności, i agencje ratingowe? Przecież to Temida ma zawiązane oczy, a nie np. SEC czy FED. Trzeba też jednak uczciwie przyznać, iż FED stoi ?pod ścianą” i ma bardzo trudne zadanie, albowiem obecny kryzys finansowy w USA (i rozlewający się na inne rynki) jest największym od lat trzydziestych poprzedniego wieku. Jak słusznie powiedział Greenspan, taki kryzys zdarza się raz na sto lat – no i mamy pecha, że nam się przytrafił. ?Obyś żył w ciekawych czasach” – ta starożytna klątwa nabiera dziś jakże aktualnego znaczenia. Niektórzy mówią, że to Chińczycy tak klęli, inni, że to Żydzi. Mówi się też, iż była wymyślona przez jakiegoś śledziennika, który nie doceniał atrakcji, postępu, tempa, zwrotów i wciąż nowszych nowości (jakiś wizjoner innowacji finansowych i sub-primie, czy co? 🙂 ).
Rosyjska ruletka
Spadki na GPW nikogo nie cieszą, ale nasz system finansowy zachowuje stabilność i bezpieczeństwo, co jest bardzo ważne dla całej gospodarki, szczególnie dla jej kondycji w przyszłosci. Większego pecha on nas mają na pewno rosyjskie banki, które dały się uwieść papierom powiązanych z sub-primie. O ile nasz sektor finansowy ma się bardzo dobrze i ma na czym zarabiać, o tyle banki rosyjskie miały mniej możliwość i dały się nabrać na ?łatwe pieniądze”. Dlatego też wyjątkowe silne spadki na giełdzie w Moskwie i przecena rubla to, moim zdaniem, wcale nie echa konfliktu rosyjsko-gruzińskiego, ale skutek spadku cen ropy po załamaniu w grających ?pod wzrosty” cen surowców – funduszach hedgingowych, masowego wycofywania środków przez inwestorów zagranicznych, i co ważniejsze – jak sądzę – możliwe ogromne straty rosyjskich banków na bezwartościowych papierach powiązanych z sub-primie.
W ciągu zaledwie miesiąc ceny akcji, czyli główny indeks – MICEX, spadł o ponad 60 procent.
Prawo natury – koło musi się zamknąć
Nowożytnymi banitami i celem napiętnowania są twórcy innowacji finansowych i ci, którzy z nich skorzystali (trochę jak z narkotykami – karane jest nie tylko rozprowadzania, ale i posiadanie). Jakiś czas temu zaryzykowałem tezę, iż kryzys finansowy zakończy się, kiedy zaczną upadać instytucje, które nam go zafundowały (żałuję że miałem rację z tymi upadłościami, mówiąc, iż dotkną największe firmy w USA). To, co się dzieje na rynku amerykańskim, przypomina nieco los ojców Rewolucji Francuskiej i maksymę, iż ?Rewolucja pożera własne dzieci”. ?Pójdziesz za mną!” – krzyczał Danton z katowskiego wózka, gdy wieziono go ulicą St. Honore, przy której mieszkał przywódca rządzących wówczas Francją jakobinów, Maximilian Robespierre. Jego przepowiednia sprawdziła się – cztery miesiące później dwudziestosiedmioletni Robespierre sam położył głowę pod gilotyną. Natura daje znać o sobie nie tylko, jeśli chodzi łańcuch pokarmowy w przyrodzie, także w dziedzinie polityki czy ekonomii – łańcuch pokarmowy musi zamknąć swoiste koło.
Bezbolesna śmierć czy odwlekana agonia?
Skoro wywołałem temat gilotyny, nie sposób pominąć faktu, po co została stworzona. Miał to być bardzo humanitarny sposób zabijania. Uznawany za jej twórcę, dr Guillotin, przez wiele lat walczył o zhumanizowanie wykonywania kary śmierci. Protestował przeciwko wszelkim metodom egzekucji, które powodują niepotrzebne cierpienia u skazańców – takim, jak łamanie kołem, duszenie, topienie, czy palenie na stosie. Koniec końców, w marcu 1792 r. władza ustawodawcza Francji podjęła następującą uchwałę: ?Humanizm wymaga, aby skazanych na śmierć pozbawiano życia w sposób jak najmniej bolesny” (…) Każdy skazany na śmierć będzie miał uciętą…”
Pierwsza egzekucja przy użyciu gilotyny odbyła się 25 kwietnia 1792 r. Człowiekiem, który położył szyję pod ostrze zabójczego urządzenia, był niejaki Nicolas J. Pelletier, skazany za rabunek i morderstwo. Jednak wykonanie kary śmierci przy użyciu gilotyny okazało się znacznie trudniejsze – i o wiele bardziej makabryczne – niż pierwotnie zakładano. Oto, co w swoich pamiętnikach napisał o tym wydarzeniu Louis Desfourneaux: ?Pierwsza egzekucja na gilotynie wywołała wstrząs wśród obserwujących. Głowa nie została błyskawicznie odcięta. Skazany okazywał znaki życia przez 60 sekund i trzeba było wykonać kolejne cięcia. Podobnie było przy kilku następnych egzekucjach. Na skutek szybkiego zadawania śmierci przez spadające ostrze, ciało straconego jeszcze przez chwilę drgało. Początkowo sądzono, że mózg funkcjonuje jeszcze po odcięciu głowy, podejrzewano, że przez pewien czas mogła pozostawać świadomość skazańca„.
Czy tylko mi się to kojarzy z amerykańskim systemem finansowym?
Coś pozytywnego na zakończenie
Szukając analogii w historii można powiedzieć, iż my jesteśmy na szczęście tylko ?murzynami” (chodzi oczywiście o sektor finansowy), którzy obserwują przez morze upadek Cesarstwa Rzymskiego. Nasz sektor finansowy pozostaje bezpieczny i stabilny. Kiedy ostatnie stosy poza naszymi granicami spłoną, na użyźnionym popiołem gruncie nadejdzie czas nowych plonów, dla tych, którzy zaczną wówczas zasiew (na przecenionych rynkach akcji). Kto lubi historię wie, że po mrocznym średniowieczu przyszedł przepiękny renesans, czas wizjonerów (w stylu Leonarda da Vinci) i czas największego rozkwitu Rzeczpospolitej.


Dodaj komentarz