?Łańcuszek Świętego Antoniego?

Jeszcze będąc w szkole podstawowej, pamiętam, iż bardzo popularne były wtedy listy, pisanie i czytanie listów (braterska korespondencja z pionierami z ZSRR, ostrożna próba angielszczyzny z kolegami ze szkół amerykańskich, albo tzw. ?Łańcuszek Świętego Antoniego”, czyli – otrzymujesz list, który musisz przepisać i rozesłać w siedmiu egzemplarzach, a szczęście i pomyślność nie opuści Cię przez 7 kolejnych lat. Takie łańcuszki trafiają się, co jakiś czas także na rynkach kapitałowych, bo i tutaj wciąż następuje zmiana pokoleń, a nowe pokolenia inwestorów wciąż uczą się na własnych błędach.

Wrócę jeszcze na chwilę do moich listów. Wszystko było w tym ?łańcuszku” nawet fajne i takie ?nowe” na początku, ale tylko na początku. Kiedy otrzymywałem kolejne takie same listy robiło się to już irytujące, a kiedy brakowało już znajomych, do których można byłoby wysłać kolejnych 7 listów ?zwiastunów szczęścia” – emocje brały górę i listy lądowały najczęściej w koszu, a na samą myśl o łańcuszku robiło mi się niedobrze. Na takich zasadach funkcjonują przecież piramidy finansowe, ale o nich – sza!, bo to nie ten temat.

Mechanizm jest dość podobny

Sam mechanizm łańcuszka i jego najsłabszy element – brak kolejnych adresatów, którzy jeszcze go nie znali, spowodował i zastopował nierealistyczną falę zakupów jednostek TFI w roku poprzednim. Reklama szeptana i ta ?rzeczywista” płynąca bardzo nachalnie z eteru i wizji plus kilkuletnia hossa zrobiły swoje – tak, jak ów na początku szczęśliwy, a potem feralny łańcuszek. Chciwość, co do oczekiwanej stopy zwrotu wzrosła, a ocena ryzyka zaczęła szwankować, tym bardziej, że w licznych osiągnięciach i porównaniach pojawiały się najczęściej bardzo udane pod względem wyników okresy poprzedzającego 1 roku albo 3 lat (a pomijane były okresy wcześniejsze). Gdyby, np. bardzo lubiana przeze mnie Pani Bożena Dykiel zachęcała wówczas do kupna funduszy małych średnich spółek równie uroczo jak robi to w innych reklamach, gospodynie domowe kupowałyby bez pytania reklamowe przez nią i środki czystości i jednostki TFI. Fenomenem były przecież uznawane za akcje ?gospodyń domowych” akcje Biotonu, które wdarły się wówczas w umysły inwestorów i była to jedna z najbardziej znanych akcji na GPW i jedna z najlepiej ocenianych akcji przez przeciętnego Kowalskiego, (ale to już historia). Kiedy obiecywane (czytaj – pokazywane w poprzednich latach) zyski nie przenosiły się na kolejne okresy, nadeszła fala rozczarowania, coś na wzór masowego wyrzucania ?listów z łańcuszkiem” do kosza, czyli umorzenia jednostek. Reklamy w TV, obiecujące zyski, zaczęły drażnić, a w ogóle…. jest tych reklam jakby mniej? – jakby się niektóre TFI zapadły pod ziemię.

Czy jest na to RADA ?

Hossa jest zjawiskiem cyklicznym, podobnie jak bessa. Tak samo cyklicznym jak ceny surowców, poziom popytu na konstrukcje stalowe czy luksusowe samochody i nierozerwalnie związanym między innymi z ceną kapitału, poziomem zamożności oraz oczekiwaną zmianą dochodów i poziomu standardu życia. Dość ciekawie na tym tle wygląda najnowsze, ale czy do końca ?przemyślane” (?) dziecko naszego rynku kapitałowego – powołana przy GPW Rada Edukacji i Ładu Informacyjnego. Skład nieco zaskakujący, zadania jeszcze niejasne. Złośliwi twierdzą, iż będzie to narzędzie na miarę inkwizycji do polowania na czarownice. Mnie trochę rozbawił, ale potem też skłonił do refleksji jeden z wpisów na forach dyskusyjnych: ?Socjalizm – TAK, wypaczenia – NIE”.

Największe poważanie mają zazwyczaj gremia przypominające antyczne czy indiańskie Rady Mędrców czy Rady Starszyzny Plemiennej. Są to ludzie bogaci duchowo i życiowo, a jeszcze bardziej bogaci w doświadczenie w dziedzinie, którą oceniają. Z całym szacunkiem nie wierzę, aby nawet najlepszy językoznawca lub polityk, który nigdy nie pracował w instytucjach rynku kapitałowego lub nie zetknął się z emocjami, jakie pojawiają się w relacjach z inwestorami podczas bezpośredniej obsługi, będzie w stanie oceniać racjonalność działań i opinii, osób, które pracują w tej dziedzinie od lat i są nie tylko rzemieślnikami, ale nieraz pasjonatami takiego zajęcia. Można hipotetycznie zbudować drużynę piłkarską i obsadzić w wyjściowej jedenastce najlepszych na świecie na danych pozycjach piłkarzy, ale to nie nazwiska grają tylko drużyna. I może się zdarzyć, iż tacy nowi ?galacticos” przegrają z trzecioligowym Hetmanem Zamość.

Witamy nowych analityków 🙂

Czekam z niecierpliwością na pomysły Rady, bo komentarze ?rynkowe” na jej temat są różnorakie. Wypowiadają się już natomiast jej członkowie. Bardzo ucieszyły mnie wyważone wypowiedzi Ryszarda Petru czy Jacka Sochy, iż nie będzie to sąd kapturowy ani cenzura. Pojawiły się jednak trochę archaiczne pomysły na robienie notatek, aby móc potem odtworzyć tok myślowy autora jakiejś kontrowersyjnej wypowiedzi, dlaczego wypowiedział się w taki, a nie inny sposób. Jeśli tak by się miało stać, to mam nadzieję, iż Pan Jacek Socha posiada takie notatki, gdyby ktoś chciał za jakiś zweryfikować jego prognozy, oparte na analizie technicznej, o których mowa była w Pulsie Biznesu – ?WIG20 może się cofnąć, by odbić w górę”

Jeśli rynek zachowa się tak, jak przewiduje Pan Jacek Socha, niekwestionowany autorytet i jeden z twórców rekonstrukcji polskiego rynku kapitałowego w roku 1991, z pewnością znajdzie się w gronie moich ulubionych analityków technicznych 🙂

Rada powstaje w momencie załamania rynków akcji, ale to przecież stan naturalny, o czym pisałem wcześniej, i podobnie jak wiele osób odnoszę wrażenie, iż powstaje trochę po to, aby szukać jakiegoś ukrytego ?układu”, który za tymi spadkami stoi. Moim zdaniem, nie ma co szukać winnego takiego stanu rzeczy, chyba, że genetycy wynajdą gen odpowiedzialny za blokowanie emocji zachęcających do sprzedaży akcji. Wtedy hossa na pewno byłaby wieczna, bo nikt nie sprzedawałby akcji.

?Killim”, czyli napalm do herbatki

Pojawiały się już pomysły traktowania napalmem, (hmmm, nie pamiętam jakoś czyje to były pomysły) tych, którzy wróżyli apokalipsę. Równie groźne od siania defetyzmu jest jednak nierealistyczny optymizm, który dość dobrze pamiętam z wypowiedzi tego samego autora, który zachęcał do kupna akcji na ?górce” w poprzednim roku. Polecam do poczytania pozycje z zakresu finansów behawioralnych, jest tam całkiem sporo na ten temat, a wcześniej małą regresję o rok dla przypomnienia własnych słów i symboliczną dawkę napalmu do własnej herbaty. Straty inwestorów wynikłe z kupna akcji ?na szczycie” są przecież tak samo dotkliwe jak sprzedaż akcji w przysłowiowym dołku na ogólnej fali wyprzedaży. Gdyby mierzyć wszystkich jedną miarką, trzeba zwracać uwagę nie tylko na nieprofesjonalne wypowiedzi, które w mniemaniu niektórych mogły napędzać spadki i zachęcać do sprzedaży akcji, ale także bardzo nieodpowiedzialne, moim zdaniem, wypowiedzi w szczycie hossy, zachęcające do kupna akcji, w tym członków szanownego gremium.

Dla jednych bat, dla innych – zero konsekwencji

Maklerów i doradców obowiązują u nas ? Zasady etyki zawodowej maklerów i doradców”.

Polecam szczególnie par 21 ust 1 – ?W kontaktach ze środkami masowego przekazu maklerów i doradców powinny cechować szczególna dbałość o godność zawodu, rzetelność i odpowiedni poziom merytoryczny wypowiedzi, rozsądek i umiarkowanie”.

Trzeba jednak pamiętać o tym, iż największa grupą inwestorów na naszym rynku są inwestorzy zagraniczni, i szczerze przyznam, nie sądzę, aby się przejmowali tym, co nasza Rada sobie pomyśli na temat ich wypowiedzi, a których nie obowiązują nasze zasady etyki. Takie zasady nie obowiązują również osób, które wypowiadają się o rynku, ba – nawet zasiadają w Radzie i nie czują nad sobą tego swoistego ?bata”, jakiego doświadcza licencjonowany makler czy doradca.

Warto też zwrócić uwagę, iż kiedy jeden z czołowych guru inwestycyjnych George Soros, zapowiadał załamanie na rynkach akcji, a były szef FED – Allan Greenspan zapowiada recesję w USA, która rozleje się na globalną gospodarkę, to trudno dziwić się, iż opinie trafiają na nasz grunt i są wykorzystywane przez rodzimych specjalistów. Być może Rada miałaby ochotę postawić w szeregu i udzielić reprymendy Sorosowi i Greenspanowi, za te kategoryczne stwierdzenia, ale… ręce za krótkie 🙂 i przede wszystkim, chyba nie tędy droga.

Edukować i walczyć z patologiami

Bardzo negatywnym i wymagającym zwalczania przypadkiem oceny rynku jest oczywiście kreowanie ?sztucznej” rzeczywistości noszącej znamiona manipulacji – w takim przypadkach potrzeba nie tylko Rady, ale wręcz prokuratora. Wydaje mi się, iż przy wszechobecnym wpływie mediów, największy wpływ na opinie i decyzje inwestorów mają reklamy i to nawet bardziej, niż wypowiedzi nawet znanych analityków, z tego powodu, iż zasięg tych wypowiedzi bywa stosunkowo niewielki, a same wypowiedzi giną nieraz na natłoku informacji. Jeśli dzieje się coś naprawdę ważnego lub niepokojącego na rynku kapitałowym wszyscy dziennikarze i tak proszą o wypowiedzi Prezesa GPW, Premiera, Ministrów Rządu, członków RPP, Przewodniczącego KNF czy szefa NBP i na tych osobach ciąży, moim zdaniem, szczególna odpowiedzialność za słowa lub tonowanie nastrojów, kiedy jest taka potrzeba.

Media nieraz wyolbrzymiają niektóre zjawiska szukając rozgłosu, a taki rozgłos dają ?nośne” hasła i tematy w stylu ?krach”‘, ?apokalipsa”, ?zysk bez ryzyka” – czasem bardzo mylące, ale cóż począć. Mnie też także drażnią niektóre wpisy, szczególnie sportowe w stylu – “dramat polskiego bramkarza”. Po nagłówku spodziewałem się, że miał groźny wypadek albo inny uraz albo coś stało się jego rodzinie, bo tak rozumiem słowo – dramat. Po rozwinięciu tekstu okazało się jednak, iż chodzi o bramkarza, który puścił w meczu 3 bramki. Dla autora wpisu to dramat, ale dla mnie coś normalnego, tym bardziej, że mecz ów oglądałem i wiem, że przy żadnej z bramek nie zawinił. To trochę tak, jak wykłady księży na temat seksu :-), lub osób z kategorią “D” na temat tego, jak powinno wyglądać wojsko. Jeśli ktoś nie rozumie znaczenia danego słowa – nie powinien go używać, a jeśli nie zna się na jakieś dziedzinie – nie powinien się po prostu w danym temacie w ogóle wypowiadać.

To samo powinno zresztą dotyczyć i analityków i dziennikarzy. Do tego potrzeba jest przede wszystkim wiedza, a taka czy inna opinia Rady nic nie zmieni, bo źródło problemy tkwi głębiej. Edukacja, edukacja, edukacja (YES, YES, YES) – to powinno być moim zdaniem główne zadanie Rady – zapobiegać a nie leczyć. Tylko, że….. różnych instytucji i fundacji (np. FERK) o charakterze edukacyjnym mamy całkiem sporo (DM BOŚ ma tu nieskromnie rzecz nazywając – bardzo duży i efektywny wkład), więc, po co powoływać kolejną instytucję? W końcu Polacy uznawani są za jedną z najbardziej inteligentnych nacji. Na pewno będzie miał okazję zrehabilitować się Pan Kazimierz Marcinkiewicz, którego też bardzo cenię, (ale za inne osiągnięcia), za ?cyrk” w Sejmie z pismem dotyczącym inwestycji funduszy Pioneer w akcje Pekao S.A. przy głośnej sprawie fuzji z BPH przed dwoma laty.

Niejasne intencje i przestępstwa z nimi związane należy ścigać i piętnować, ale kontrowersyjne wypowiedzi (nawet, jeśli się z nimi nie zgadzamy) należy przynajmniej wysłuchać. Zachęcają one do dyskusji i jeśli ich autor popiera je faktami i przemyśleniami lub odpowiednią argumentacją, trzeba tę ?inność” poglądów szanować i wykorzystywać do czegoś twórczego. Kopernika też chciano kiedyś spalić na stosie, bo twierdził,że Ziemia jest okrągła i krąży wokół słońca. Trzeba trochę dystansu i otwartego sposobu myślenia, a uczestnicy rynku wyregulują się sami oddolnie, eliminując czarne owce, bez konieczności nadmiernej ingerencji. Na pewno dużo szkody wyrządziła rynkowi reklama i można by się było właśnie tutaj zastanowić na jakimiś naprawdę dobrymi standardami. Świetnym działaniem, który racjonalizuje ten wybujały rynek jest to, co od pewnego czasu robi KNF – nakazując wstrzymywanie emisji reklam, które mogą wprowadzać w błąd. Niedawno, już po raz drugi oberwało się za to Bankowi PKO BP.

Wspomnienia dinozaura, który ogląda Bloomberga

Pracuję na rynku kapitałowym od 1994 roku, czyli niemal od początku – przeżyłem załamanie cen akcji w roku 1994, przy którym obecne spadki to nic, byłem świadkiem wielu dramatów ludzkich związanych z tym faktem, doświadczyłem załamania w 1998 roku, kiedy Rosja przestała spłacać swoje zobowiązania i pęknięcie bąbla spekulacyjnego w 2000 roku. Były również piękne okresy euforii w 1993 roku, czy dość świeża hossa 2003-2007. Rynek zawsze wracał do równowagi i po hossie i po bessie. Pojawiały się nowe łańcuszki szczęścia i zysku (spółki internetowe, biopaliwa, deweloperzy) i okresy rozczarowań tymi samymi akcjami. Nikt nie myślał, aby tworzyć sztuczne w moim mniemaniu Rady, które mają niewielki wpływ na to, co się dzieje na rynku.

W 1994 roku należałem do grona szczęśliwców albo nieszczęśliwców, którzy mieli w wypowiedziach publicznych łagodzić nastroje, a trzeba było do tego mieć zgodę Dyrektora Domu Maklerskiego (pozdrawiam Tomasza Adamskiego). Można mówić wiele rzeczy i na wiele sposobów, ale to rynek i inwestorzy powinni,moim zdaniem, oceniać i weryfikować zdolności analityczne. Być może najlepsze są najprostsze rozwiązania, które pojawiają się przy rekomendacjach – ?wszystkie opracowania i komentarze zawarte w niniejszym raporcie są wyrazem wiedzy oraz poglądów autorów i nie powinny być interpretowane inaczej” Podobne metody stosuje np. telewizja Bloomberg w stosunku do tematów prezentowanych na wizji.

bloomberg1.JPG

bloomberg2.JPG

Polecam naszym mediom ten pomysł. I wcale nie potrzeba do tego Rady, żeby analitycy i dziennikarze mieli swobodę wypowiedzi, a inwestorom cały czas przypominano, iż nic nie zwalnia od samodzielnego myślenia. Tym niemniej i tak, co jakiś czas, trafi się kolejny “łańcuszek”, bo nadzieja na ponadprzeciętne zyski zawsze wygra (wcześniej czy później) z ostrożnością i zdrowym rozsądkiem. Pogódźmy się z tym !

Na zakończenie rekordowo długiego wpisu….

I na koniec – dość długo zastanawiałem się, czy poruszać temat Rady w blogu. Zastanawiałem się przy tym, czy ktoś nie poczuje się urażony moją opinią o tym gremium i jego skuteczności, co być może zwiastowałoby telefon do Dyrektora DM BOŚ S.A., a później – idąc dalej po łańcuszku – na moją komórkę, z prośbą o przemyślenia treści wpisu w blogu :-). Jako, że mamy zagwarantowaną konstytucyjnie wolność słowa, a krytyka i ocena dopuszczalna jest w opinii czołowych polityków nawet w stosunku do wyroków niezawisłych sądów lub orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, pomyślałem, że skoro jestem związany naszym rynkiem kapitałowym od niemal samego początku, to chyba mam jakieś tam ?moralne” prawo do tego, aby podzielić się swoim spostrzeżeniami i uwagami, nawet jeśli są krytyczne.

[Głosów:4    Średnia:5/5]

14 Komentarzy

  1. Wojtek S.

    Bardzo dobrze, że Pan poruszył ten temat. Też zbierałem się, żeby coś o tym napisać na blogu, ale były ważniejsze tematy. W sumie nic dodać, nic ująć. Miejmy nadzieję że szacowna Rada utemperuje też prezesa Sobolewskiego, który zapowiadał hossę aż do nieba. Wielu ludzi straciło przez niego majątki, sam znam takich.

  2. Leon_Zawodowiec

    No Panie Jacku, długi tekst Pan ty wysmarował, nie ma co 🙂 ale trafne uwagi i fajnie się czyta

  3. gzalewski

    swoją drogą wygląda na to, że prezes Sobolewski ma dualizm poglądów – z jednej strony apeluje, nawołuje i grozi. Zaprzeczając ewidentnie rzeczywistosci, jaką jest widoczny spadek cen akcji. A z drugiej publikuje materiały (wczroajsza Rzepa), w ktorych pisze

    O tempie rozwoju rynku giełdowego będzie również decydować rozumienie istoty rynku przez inwestorów. Potrzebne jest autentyczne przeświadczenie, że na giełdzie spadki, podobnie jak wzrosty, to rzecz normalna. Potrzebne jest zrozumienie, że dobrą decyzją inwestycyjną, zwłaszcza w okresie niepokoju na rynku, może być przede wszystkim zachowanie spokoju, a może nawet brak działania. Potrzebne jest przekonanie, że na rynku finansowym większość, naprawdę, nie zawsze ma rację. Potrzebne jest rozumienie, że proroctwo i wróżba jest zawsze tylko proroctwem i wróżbą, a rynek kapitałowy prędzej czy później słucha argumentów i ekonomii. Wtedy giełda, ten fenomenalny mechanizm zamiany konsumentów w społeczność inwestorów i właścicieli, a także mechanizm utwierdzający wolność gospodarczą dla przedsiębiorców, będzie funkcjonowała jeszcze lepiej.

  4. jtyszko

    I bądź tu człowieku mądry ….. Jak podaje PAP – “Globalny kryzys finansowy, który
    naraził na miliardowe straty banki i firmy brokerskie, jest bliski końca – ocenia Mark Mobius, zarządzający funduszami w Templeton Asset Management Ltd.”; i kolejny news podany niemal w tym samym czasie – “Światowa gospodarka stoi w obliczu
    poważnego kryzysu finansowego – ocenił w czwartek na konferencji w Brukseli George Soros”. Skoro, ci którzy mają tak duży wpływ na światowe rynki, mają bardzo rozbieżne opinie, to nie ma co się dziwić polskim analitykom, poza tym ludzie mają kablówki, internet i słuchają tego co się dzieje na świecie….

  5. appfunds

    No to Rada na początek udzieli ostrzeżenia DM BOŚ 🙂

  6. www.inwestowanie.org.pl

    Spokojnie Sobolewski jest, ale kiedyś zleci "szczesc boze" , amerykanie uczyli sie gieldy tyle lat, a i tak w 29r. gospodynie domowe rzuciły sie na akcje.
    Ja bym nie ruszał naturalnych kolei losu i nie manipulował rynkiem poprzez jakieś kary czy nagrody dla "naszych" analityków . Jedynie KNF niech weźmie sie do roboty. Ja sie pytam który inteligent z KNF pozwolił na nazwanie funduszu "Idea Surowców" skoro ustawa mówi iz inwestować w surowce FIO nie mogą, a potem fundusz -17% a CRB Index 15%. Więcej o tym http://www.inwestowanie.org.pl/wp/?p=52, natchnałem się zajawka z analizy online.
    Podobnie który inteligent pozwolił nazywac FIO "Nieruchomości" ta sama sytuacja. Tylko lać w te puste głowy. A Sobolewski to stary hipokryta najpierw FON za groszę mu nie przeszkadza a teraz jest passe bo ktos do tyłka mu sie dobrał. A KNF na sędziego sadu polubownego wierzyciele kontra WGI powołal członka rady nadzorczej WGI to kpina jest.

  7. maw

    Temat na czasie :)Zobaczymy czy Rada oceni go jako "politycznie" poprawny 🙂

  8. jtyszko

    Nie chciałbym, żeby wyszło, że się czepiam autorytetów, jestem po prostu krytyczny wobec niektórych spraw 🙂 Prawda jest taka, że rynkiem “rządzą” ci którzy mają “kasę”, czyli zarządzają aktywami lokalnie bądź globalnie, i będą robili to co uznają za słuszne, z punktu widzeniach interesów swoich klientów – bez względu na to mówili, mówią i będą mówić inni, a media i tak zawsze pokażą to co chą, czyli to czego chce “lud” i co pozwala zwiększać oglądalność, taka jest prawda o naszym świecie który goni za zyskiem…. z tego co czytam we wpisach na naszym blogu, to Polacy są naprawdę bardzo intelignetnym narodem, o czym była też mowa w treści 🙂 Bardzo mnie to cieszy !

  9. gzalewski

    ale tu nie chodzi o walenie na oślep w autorytety, tylko krytyka pomysłów. Dla mnie Rada to jest sublimacja braku przyznania sie do błedu przez prezesa.
    Bo zupelnie co innego, gdyby znany był z powsciagliwosci, ale on sam wczesniej zaczal krytycznie wypowiadac sie o Greenspanie (i jego wypowiedziach), tego, ze nie ma podstaw do spadków itp.
    Z jednej strony GPW buduje rynek New-Wolna-Amerykanka-Connect, gdzie nie trzeba mieć NIC poza planami, a z drugiej prezes tejze GPW apeluje o umiar i rozsądek. To jest jakas sprzecznosc.
    No a poza tym, juz Charles Dow pisał, ze w dlugim terminie manipulowac rynkiem sie nie da. A ci, ktorzy probuja robic to w krótkim, czesto dostaja po lapach.

    PS. nie uwazasz za absurdalną naszą asekuracje – ze zastrzegamy, iz mamy nadzieje, ze biuro nie bedzie mialo klopotów. To jest chore, bo oznacza, ze wierzymy ze cos takiego moze miec miejsce. A w zadnym wypadku nie powinno. Chocbysmy walili nawet najbardziej kontrowersyjne tezy

  10. jtyszko

    Grzegorz, to nie asekuracja, to… lata praktyki. Mnie też giełda nauczyła pokory, tak jak i wielu inwestorów, dlatego choć bywam kategoryczny w poglądach, to dopuszczam inne możliwości i czasem, choć bywa to trudne zmieniam zdanie, jeśli moje założenia się nie sprawdzają, ale na pewno nie co 5 minut jak rasowy analityk techniczny 🙂 ja tam wolę funamenty a z nimi jest tak jak piszesz…. cytując Dowa. A my – piszmy i róbmy swoje – kulturalnie i na poziomie, “byk i niedźwiedź” nas rozliczą za poglądy, a nie RADA. “Kraj Rad” to już przecież historia 🙂

  11. DAPI

    Mnie to zastanawia dlaczego tak negatywne opinie się pojawiają…Dlaczego tyle czasu poświecacie Panowie na komentowanie powstania tego "ciała".
    Może przez to że nie jestem zawodowo związany z rynkiem kapitałowym fakt ten nie wzbudza we mnie żadnych emocji. Dla mnie fakt powstania nic nie zmienia inwestowałem i dalej inwestuję. Pomijając fakt że życie mnie nauczyło w wielu sytuacjach ocenianie po ewentualnych działaniach…i chwilę bym poczekał ignorując umiejscowienie podstawy powstania itp.
    A co do rekomendacji, wszelkiego rodzaju analiz to chyba wszyscy widzimy jakie są i każdy z nas poddaje je swojej ocenie ponieważ od tego zależą nasze pieniądze.
    Post jest w ramach przedstawienia innego stanowiska i został spowodowany tak szeroką dyskusją nad tym tematem. Nie mam zamiaru negowania Panów podejścia, przyjętego stanowiska tylko przedstawienia innego punktu widzenia na sprawę.

  12. jtyszko

    @DAPI; no w końcu jakiś inny punkt widzenia, bo gdyby extrapolować pierwsze wpisy to, no no.. swoją drogą, ciekawch rzeczy można się dowiedzieć od uczestników rynku, tylko czasem trzeba dać im mówić 🙂 i jeszcze lepiej słuchać; przy okazji poruszyłem też w blogu parę innych tematów, ale jakoś wszyscy chwycili, jak na razie jeden haczyk

  13. Jacky

    Stanisław Kluza: Polskiemu rynkowi nie grozi kryzys

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Stanislaw-Kluza-Polskiemu-rynkowi-nie-grozi-kryzys-1747162.html

    Brawo dla Przewodniczącego KNF, takie komentarze to rozumiem ! Dedykuję Prezesowi Sobolewskiemu, aby brał przykład w udzielaniu takich wypowiedzi 🙂

  14. makler lub doradca

    Ja bym bardziej zwrócił uwagę na etykę w zakresie reklamy, bo tam jest to "zło" które ludzi wpędza w niechciane pułapki, w końcu jednostki TFI to jak kredyty czy proszek do prania – PRODUKT, jak sie go dobrze zareklamuje, niekoniecznie uczciwie, to ludzie to kupią jak wiele innych bubli. A co do RADY, to jeśli tam będą przedstawiciele maklerów, dziennikarzy, emitentów, nawet TFI czy Banków albo KNF to wtedy będzie to jakiś pomysł i ciało będzie reprezentatywne, a na razie to wyszło, że jest jakieś lobby firm konsultingowych połączone ze znajomymi Prezesa GPW z innych struktur. Jeśli to robią nieodpłatnie – Bóg im zapłac, a jeśli ktoś im za to płaci z moich podatków (GPW jest spółką państwową a nie prywatną) to ja dziękuje za taką reprezentację. Ja ich nie wybierałem, przedstawiciele rynku kapitałowego też chyba nie, bo by się o tym mówiło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *