Rynkowe dogmaty, część 8
Dlaczego profesor ekonomii może być gorszym inwestorem pomimo posiadania daleko większych zasobów wiedzy niż przeciętny inwestor?
Dlaczego profesor ekonomii może być gorszym inwestorem pomimo posiadania daleko większych zasobów wiedzy niż przeciętny inwestor?
Dlaczego teza, że w inwestycyjnym starciu z rynkiem profesor ekonomii jest tak samo „głupi” jak fryzjer, to fałszywa symetria kompetencyjna?
W poprzedniej części padła kwestia profesorów ekonomii, którzy zostali zrównani z fryzjerami w nierozumieniu rynków. Poniżej pokażę jak niemądra jest to teza.
W tym tygodniu inwestorom nie potrzebne były żadne inne newsy poza notowaniami cen ropy. A ta jest droga. Dlaczego i co to oznacza dla świata i giełd?
Czy giełda zachowuje się nieracjonalnie? A może to nieracjonalne są oczekiwania inwestorów?
To wcale nie jest trywialne pytanie: na czym tak naprawdę polega skuteczne inwestowanie od strony analityczno-decyzyjnej?
Kto ma największy wpływ na kursy giełdowe i czym się kieruje w swoich decyzjach?
Jaką naprawdę rolę w inwestycyjnym sukcesie na giełdzie odgrywa doświadczenie?
Inspiracją do poniższego tekstu (i kolejnych) stał się refleksyjny wpis jednego z inwestorów na X.com, którego znamy ze wzajemnych odwiedzin na profilach.
W ostatniej części tego cyklu kilka zdań o bardziej dynamicznych rodzajach benchmarków, dopasowanych do realnych działań w pasywnym inwestowaniu.