Gdy na blogu na chwilę oddalam się od zagadnień inwestycyjnych i zajmuję się innymi obszarami finansów osobistych to z reguły zwracam uwagę na znaczenie regularnego oszczędzania i ostrzegam przez zagrożeniami związanymi z inflacją stylu życia. Utkwienie na hedonistycznej bieżni może uniemożliwić oszczędzanie i budowanie kapitału emerytalnego nawet relatywnie dobrze zarabiającym ludziom.

Dziś chciałbym zwrócić uwagę na drugą stronę medalu, przeciwstawne zagrożenie czyli tak intensywne skupienie się na przyszłości, oszczędzaniu i budowaniu kapitału, że niemożliwe jest prowadzenie satysfakcjonującego życia.

W uproszczeniu fundamentalne zagadnienie finansów osobistych to wybór pomiędzy natychmiastową konsumpcją a odłożeniem konsumpcji, wybór pomiędzy zaspokajaniem naszych potrzeb tu i teraz a zadbaniem o nasze przyszłe potrzeby. Dwie kluczowe decyzje życiowe, wybór kariery i modelu relacji pomiędzy karierą a życiem osobistym oraz poziom stopy oszczędności, są w swojej esencji decyzjami o tym kiedy konsumować będziemy kluczowe zasoby – czas i kapitał – czy teraz czy w przyszłości. Jeśli się głęboko zastanowimy to dużo więcej życiowych decyzji (np. o posiadaniu potomstwa) jest w swojej istocie podobnymi problemami.

Nie są to łatwe decyzje z dwóch ważnych powodów. Po pierwsze dlatego, że do dokonania właściwego wyboru potrzebujemy wiedzy o naszych preferencjach za 10, 30 a nawet 50 lat. To wyjątkowo niefortunna sytuacja bo nasze preferencje są bardzo nietrwałe i bardzo trudne do prognozowania. Wielu dwudziestokilkulatków, którzy nie wyobrażają sobie życia poza centrum miasta w wieku czterdziestu lat jako ideał traktować będzie dom otoczony zielenią, z daleka od miejskiego zgiełku. Wielu ludzi, którzy po studiach zdecyduje się robić to co kochają po dekadzie frustracji spowodowanej niesatysfakcjonującym poziomem życia zacznie od zera korporacyjną karierę by zbliżyć swój poziom życia do standardu życia znajomych. Wielu pięćdziesięciolatków po dekadach udanej kariery zawodowej gotowych będzie na znaczne obniżenie swojego poziomu życia w celu uzyskania preferowanego balansu pomiędzy życiem a karierą.

Drugi problem z decyzjami w finansach osobistych polega na tym, że gdy będziemy mieć wystarczająco dużo danych by je ocenić to z reguły będzie za późno by dokonać znaczących korekt. Jeśli po czterech dekadach biegania na hedonistycznej bieżni stwierdzimy, że jesteśmy już zmęczeni, wypaleni pracą i chętnie przeszlibyśmy na emeryturę to niewiele będziemy mogli z tym pragnieniem zrobić jeśli zgromadziliśmy bardzo niski kapitał emerytalny. Jeśli po czterech dekadach pracowitego i oszczędnego życia przejdziemy na emeryturę dysponując pokaźnym kapitałem finansowym i wyraźnie obniżoną energię życiową to będziemy mogli jedynie żałować tego, że nie korzystaliśmy z życia gdy mieliśmy na to zdrowie i energię. Najważniejsze decyzje w finansach osobistych są trudne albo niemożliwe do poprawienia jeśli ktoś uświadamia sobie, że popełnił błąd.

Faktem jest jednak, że bieganie na hedonistycznej bieżni to nie jedyna skrajność w jaką można popaść na najwyższym poziomie decyzyjnym w finansach osobistych. Równie poważnym i równie trudnym do naprawienia błędem może być bieganie po ascetycznej bieżni. Ludzie na ascetycznej bieżni prowadzą życie pełne wyrzeczeń, odmawiania sobie przyjemności wpatrzeni w odległy cel w postaci zapewnienia sobie wygodnego i przyjemnego życia na emeryturze. Problem z takim podejściem polega na tym, że gdy już w końcu uznają, że nie muszą odmawiać sobie przyjemności to jedyną przyjemnością na jaką będą mieli ochotę będzie siedzenie na kanapie i oglądanie Nocy Kabaretowej w telewizji.

Nie mam wątpliwości, że dla ogólnej populacji to intensywna inflacja stylu życia jest większym zagrożeniem (bo odkładnie gratyfikacji jest naturalnie trudne dla większości ludzi). Jednak dla sporej części świadomych, pracowitych inwestorów ascetyczna bieżnia może być pułapką „pierwszego wyboru”.

W kontekście skrajności na najwyższym poziomie decyzji w dziedzinie finansów osobistych nie można pominąć bieżni korporacyjnej czyli skrajnie zaburzonego balansu pomiędzy pracą a życiem. Jest to postawa popularna w sektorze finansowym, który znany jest jako niezwykle wymagające, nie tolerujące słabości środowisko pracy. Myślę jednak, że podobne środowisko tworzą dla siebie indywidualni inwestorzy czy traderzy, dla których rynkowe zyski są głównym albo ważnym źródłem dochodu. Być może jest to konsekwencja faktu, że tego rodzaju ścieżka kariery wymaga dużej etyki pracy i dyscypliny. Być może aktywność na rynkach finansowych narzuca stawianie sobie a później podnoszenie celów finansowych.

Od czasu do czasu przebijają się do dyskusji publicznej wspomnienia ludzi, którzy odnieśli niepodważalne biznesowe sukcesy ale na którymś etapie swojej kariery uświadomili sobie, że poświęcili dla tych sukcesów zbyt wiele, na przykład w dziedzinie relacji rodzinnych. Ben Carlson przypomniał przypadek Mohameda El-Eriana, który zrezygnował z funkcji prezesa PIMCO po tym jak dotarło do niego, że praktycznie nie uczestniczy w życiu swojej córki. Z reguły zastanawiamy się wtedy jak można być tak krótkowzrocznym, jak można tak bardzo pomylić priorytety.

Brutalna i trochę kontrowersyjna prawda jest taka, że El-Erian zrobił to dla zmieniających życie pieniędzy i prestiżu. Był rok, w którym otrzymał 230 mln dolarów bonusu. Miliony ludzi dokonuje podobnych wyborów by mieć jedną sypialnię w mieszkaniu więcej albo by zmieniać samochód co 4 a nie co 10 lat.

Dziś znajomy inwestor przypomniał moralizatorską historyjkę o bankierze inwestycyjnym i rybaku, która zainspirowała mnie by zwrócić uwagę na fakt, że intensywna inflacja stylu życia to nie jedyne zaburzenie równowagi w finansach osobistych, które może zagrażać inwestorom. Tak jak na rynku funkcjonują obok siebie inwestorzy, że zbyt dużym apetytem na ryzyko i zbyt dużą awersją na ryzyko tak na wyższym poziomie finansów osobistych pułapką może być zarówno bieżnia hedonistyczna jak i ascetyczna.

Nie jest moją rolę (i myślę, że nie jest to niczyją rolą) wskazywanie gdzie dokładnie leży punkt równowagi. Tę decyzję każdy inwestor musi podjąć samodzielnie. Choć pamiętając o potencjalnej nieodwracalności tej decyzji może starać się unikać skrajnych postaw nawet jeśli w danym momencie wydają się blisko jego preferencji.

*****

Historia o bankierze inwestycyjnym i rybaku:

Amerykański bankier inwestycyjny siedział na przybrzeżnej skałce w małej meksykańskiej wiosce, gdy do brzegu przybiła skromna łódka z rybakiem. W łódce leżało kilka wielkich tuńczyków. Amerykanin, podziwiając ryby, spytał Meksykanina:- Jak długo je łowiłeś?

– Tylko kilka chwil.

– Dlaczego nie łowiłeś dłużej? Złapałbyś więcej ryb.

– Te, które mam wystarczą na potrzeby mojej rodziny.

Amerykanin pytał dalej:

– Na co więc poświęcasz resztę czasu?

– Śpię długo, trochę połowię, pobawię się z dziećmi, spędzę sjestę z moją żoną, wieczorem wyskoczę do wioski, gdzie siorbię wino i gram na gitarze z moimi kumplami. Prowadzę wypełnione zajęciami i szczęśliwe życie.

Amerykanin zaśmiał się ironicznie i rzekł:

– Jestem absolwentem Harvardu i mogę ci pomóc. Powinieneś spędzać więcej czasu na łowieniu. Wtedy będziesz mógł kupić większą łódź, dzięki niej będziesz łowił więcej i będziesz mógł kupić kilka łodzi. W końcu dorobisz się całej flotylli. Zamiast sprzedawać ryby za bezcen hurtownikowi, będziesz mógł je dostarczać bezpośrednio do sklepów, potem założysz własną sieć sklepów. Będziesz kontrolował połowy, przetwórstwo i dystrybucję. Będziesz mógł opuścić tę małą wioskę i przeprowadzić się do Mexico City, później Los Angeles, a nawet do Nowego Jorku, skąd będziesz zarządzał swoim wciąż rosnącym biznesem.

Meksykański rybak przerwał:

– Jak długo to wszystko będzie trwało?

– 15, może 20 lat.

– I co wtedy?

Amerykanin uśmiechnął się i stwierdził:

– Wtedy stanie się to, co najprzyjemniejsze. W odpowiednim momencie będziesz mógł sprzedać swoją firmę na giełdzie i stać się strasznie bogatym, zarobisz wiele milionów.

– Milionów? I co dalej?

– Wtedy będziesz mógł iść na emeryturę, przeprowadzić się do małej wioski na meksykańskim wybrzeżu, spać długo, trochę łowić, bawić się z dziećmi, spędzać sjestę ze swoją żoną, wieczorem wyskoczyć do wioski, gdzie będziesz siorbał wino i grał na gitarze ze swoimi kumplami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *