Sprawdziłem w „google trends” hasło „bitcoin bubble” i nie zdziwiło mnie, że popularność wyszukiwań tej frazy w ostatnim miesiącu gwałtownie wzrosła.

Ale to szczegół, wycena tego rynku ma przede wszystkim niebywałą wartość emocjonalną, choć w ujęciu dolarowym to zaledwie ułamki tego, co reprezentują sobą pozostałe aktywa finansowe napompowane do niebezpiecznych rozmiarów.

Może ktoś uzna, że wałkowanie tematu spekulacyjnych baniek zaczyna przypominać obsesję, ja się uprę, że na to nigdy nie szkoda czasu, a już teraz tym bardziej. Od kryzysu 2007-2009 minęło już kilka lat i rynki zdążyły wejść w bardzo dojrzałe fazy swoich cykli działania, a związane z tym napięcie bardzo wyraźnie czuć wśród analityków, inwestorów, w profesjonalnych mediach, a także w tych społecznościowych. Nie chciałbym epatować słowem krach, ale solidne strząśnięcie w skali światowej czeka tuż za rogiem. Przygotowałem więc małe kompendium „bańkowe”, włączając w nie fakty, o których wielu nawet doświadczonych inwestorów nie ma pojęcia. Świat się bowiem zmienia dużo gwałtowniej niż kiedyś dzięki technologiom, powstały w związku z tym zjawiska, o których nie mówi się wcale lub tak hermetycznym językiem, że percepcja niemal automatycznie się na niego zamyka. Postaram się więc zrobić to w jak najbardziej zrozumiałej formie. To potrzebne by zrozumieć nowoczesne rynki, daleko różniące się od tego co czytamy w dotychczasowych podręcznikach.

Jak poznać spekulacyjne bańki? Wyróżników charakterystycznych jest kilka:

1. Długie, często jednostajne i gwałtownie przyśpieszające trendy cen w górę, prowadzące do wielokrotnie przekraczanych poziomów rekordowych.

2. Znacząca różnica między cenami a wartością wewnętrzną aktywów.

3. Zobojętnienie inwestorów na nieustannie pnące się kursy i wyceny, akceptacja nieracjonalnych jeszcze niedawno ich poziomów, przechodzące z czasem w euforię i utratę poczucia ryzyka.

4. Uspokajające lub podsycające tony części analityków, nazbyt optymistyczne wobec realności rekomendacje (kup lub trzymaj), zmasowany marketing określonego stylu (nie czekaj, zysk ucieka), a wszystko podlane sosem „tym razem jest inaczej” i „normalne zasady tu nie działają”.

5. Ostrzegający profesjonaliści wyglądający na durniów, kupujący tłum wyglądający na bystry, inteligentny (ang. smart)

6. Tematy inwestycyjne poruszane w miejscach zwykle z tym niekojarzone (słynny pucybut, fryzjer czy taksówkarz) czy też krzyczące okładki gazet.

7. Fala wpływów gotówki do funduszy, często rekordowa.

8. Inwestorzy wyrywający sobie aktywa (np. domy), wykupowanie dołków cenowych i niedopuszczanie do korekt.

9. Niecierpliwość wielu inwestorów i kandydatów na inwestorów, mających poczucie, że uciekają im zyski (tzw. FOMO – Fear Of Missing Out), podlewane mantrą „sky is the limit” (nie ma barier dla wzrostu cen).

10. Zapewnienia regulatorów rynków czy banków centralnych, że nie widzą problemów, a w razie czego są gotowi do interwencji.

11. Stopy procentowe są niskie, kredyty tanie i łatwo dostępne.

12. Bezrobocie na niskim poziomie, gospodarka jest rozgrzana.

13. Spółki łatwo wyrzucające pieniądze na akwizycje, dywidendy, wykup akcji, albo też zmieniające profile działań i nazwy na zgodne z modą.

14. Pojawiające się nowe produkty inwestycyjne, które mało kto rozumie, a chodzi o wyciśnięcie kasy pod nową, magicznie brzmiącą nazwą.

15. Na wykresach pojawia się dużo miejsca na wzrosty, „trend is your friend” dominuje w myśleniu, długoterminowi inwestorzy zaczynają się zajmować krótkoterminowymi inwestycjami.

Oczywiście każdy z punktów ma swoją określoną intensywność podczas dmuchania ostatniej fazy bańki. I pewnie nie wszystkie przesłanki na tej liście widnieją, ale starałem się podać najważniejsze.

A co mamy dziś w „bańkowym” menu? Z wielu pomysłów wybrałem poniższe zestawienie firmy inwestycyjnej Algebris, które choć nie jest jeszcze pełne, to wskazuje temperaturę przegrzanych rynków, objawy i lokalizację:

Źródło: algebris.com

Na czerwono wskazane są te bańki, których ryzyko pęknięcia było największe w chwili powstania raportu, czyli we wrześniu 2017. Po 2 miesiącach prawdopodobnie Bitcoin i kryptowaluty również przeszły do tej kategorii.

A królują jak przed dekadą rozdymane rynki nieruchomości liczone w trylionach dolarów. Zestawienie pokazuje tylko trzy – Australię, Londyn i Hong Kong. Jednakże miejsc zapalnych jest więcej. Niedawno pokazywałem, że ceny nieruchomości w USA przekroczyły poziom sprzed rekordowego kryzysu w 2007 roku! Tak samo przegrzanie wygląda to w Kanadzie (wzrost ponad 1000% od 2010 roku), Sztokholmie i oczywiście w Chinach by wymienić największe rynki.

Czwarte miejsce Short VIX ETF wymaga szerszego omówienia (w kolejnej części). Tylko 2 słowa wprowadzenia – mamy historycznie niskie wskazania zmienności rynku akcji w USA (indeks VIX) i miliardy dolarów popłynęły w ETF, który obstawia dalsze utrzymanie się tak niskich poziomów lub brak ich zmiany.

O Bitcoinie nie ma co w zasadzie mówić, na blogach podejmujemy tę kwestię wielokrotnie, tutaj i tutaj robiłem szersze wprowadzenie w zrozumienie finansowej strony tego rynku. Dynamika jego wzrostów już zaczyna osiągać tę najbardziej rekordową i krwawą bańkę w dziejach świata, czyli Tulipmanię. Takie zmiany są nie do utrzymania w długim terminie. Tym razem jest inaczej technologicznie, ale poza tym nic się nie zmieniło w mentalności tłumów. Wprowadzenie kontraktów daje nowego kopa kryptowalutom, ponieważ dołączą instytucje i łatwiej będzie się zabezpieczać oraz arbitrażować. Instytucyjny akcept nie oznacza jeszcze wzrostu bezpieczeństwa. CFTC wydaje oświadczenia o możliwych manipulacjach na giełdach nieregulowanych, a nadzorujące organizacje kłócą się czy jest to towar, prawo własności czy może po prostu papier wartościowy typu akcja. Bitcoin przoduje, ale bańka może się rozlać na pozostałe kryptowaluty, a jest ich sporo w obrocie, który monitoruje yahoo:

https://finance.yahoo.com/cryptocurrencies?utm_source=digg

O FAANGS dopiero co pisałem pod wspólnym hasłem -> e-commerce.

SPX, czyli indeks największych spółek giełdowych w USA, na nieco odległej pozycji i teoretycznie jeszcze nie przegrzany mimo wysokich wskaźników. Więcej pisałem o tym w tym-> wejściu. W nocy kolanem Senat USA przepchnął obniżki podatków, analitycy banków inwestycyjnych szacują, że doda to ok. 25% do indeksu. Nie jestem aż takim optymistą, inwestorzy byli bowiem na to przygotowani, walka idzie dzisiaj na zupełnie innych polach (więcej w kolejnej części)

Wszystkie pozostałe aktywa reprezentują różnego stopnia ryzyka obligacje (High Yield lub Investment Grade) w USA, Europie, w Niemczech (Bunds) oraz w krajach „Emergency Markets”. Ich ceny doszły do granic możliwości ze względu na zerowe, lub bliskie zera stopy procentowe. Tryliony dolarów w ucieczce przed ryzykiem i poszukiwaniem jakiejkolwiek stopy zwrotu są narażone na spore straty z powodu odwrócenia cykli obniżania wspomnianych stóp procentowych. Wzrosty rynkowego oprocentowania oznaczają spadki cen obligacji, a więc możliwe straty ich posiadaczy. I choć ryzyko jest niskie, to dla wielu posiadaczy to sytuacja nie znana w życiu, a więc i skutki rejterady z tego rynku mogą być nieobliczalne.

CDN

—-* kat *—

[Głosów:9    Średnia:4.3/5]

4 Komentarzy

  1. Mcgravier

    Dodatkowym czynnikiem w przypadku Bitcoina jest to, że już od jakiegoś czasu sieć wykorzystuje maksimum swojej przepustowości – nie jest w stanie przetwarzać większej ilości transakcji – w rezultacie opłaty transakcyjne rosną (rekordowo osiągnęły ponad 15USD za transakcję). Bitcoina coraz mniej używa się do kupowania dóbr online a coraz bardziej do spekulacji/hazardu na duże kwoty.

    Do tego pod względem technicznym jest sporo bardziej prężnych projektów oferujących nowe funkcje, niższe opłaty i potencjalnie lepszą przepustowość.

    Sytuacja Bitcoina wygląda na bańkę zarówno z punktu widzenia argumentów przytoczonych w artykule, jak i od strony fundamentów (mam tu na myśli użyteczność i koszty użytkownia)

    Sytuacja jest tak oczywista, że przedstawiciele polskiej społeczności na forum.bitcoin.pl wydali oficjalne ostrzeżenie przed inwestowaniem w obecnej sytuacji

    https://forum.bitcoin.pl/viewtopic.php?f=21&t=24893

    1. Traczyk

      bitcoin zaczyna zachowywać się tak, jak wiosną i jesienią 2013. Wzrosty po 10% dziennie. Teraz jest np około 8
      przesilenie może być blisko. kilka dni, 2 tygodnie…

      Ale ci, którzy liczą, że zacznie się scenariusz z tulipanów czy Kompani Dalekowschodniej mylą się.
      W naaaajgorszym razie zacznie się kilku miesięczna bessa, która sprowadzi kurs o 50-90%.
      A po jakimś czasie odrodzenie i nowa fala. Znów o rząd wielkości ponad szczyty obecnej hossy.

  2. Warszawiak

    Panie Tomaszu, podobno czas i koszt transakcji na bitcoinie rośnie i to między innymi było powodem powstania bitcoin cash a jeżeli tak, to czy to nie spowoduje w najbliższym czasie ucieczki z bitcoina i spadek jego wartości do wartości początowej tzn wartości bliskiej zeru a bitcoin cash przejmie pałeczkę i to właśnie jego wykres będzie podążał na pólnoc… podobnie jak jego poprzednik…?

    "Wraz z rosnącą popularnością Bitcoin, podstawowa technologia blockchain osiągnęła swoje granice, ponieważ im więcej Bitcoin rośnie, tym dłużej potrzeba, aby zdobyć kolejną monetę i zapłacić. Proces obliczania jest zatem zawsze bardziej złożony.W rezultacie wolumen transakcji obsługiwany przez Bitcoin Cash znacznie wzrósł: do 50 transakcji na sekundę, podczas gdy Bitcoin ma obecnie tylko siedem transakcji na sekundę."

    http://www.finanzen.net/nachricht/devisen/nach-bitcoin-split-das-sind-die-unterschiede-zwischen-bitcoin-und-bitcoin-cash-5635958

  3. Andy

    Nie chcę się czepiać, ale tn (trillion) to po naszemu bilion, nie trylion.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *