Zapewne jedna część naszych Czytelników chętnie podłączyłaby się pod kosmiczne wzrosty wartości Bitcoina, lub już to robi, a druga patrzy na nie z dezaprobatą.

Mnie niespecjalnie do tego ciągnie, aczkolwiek jeśli kilka warunków zostanie w przyszłości spełnionych, nie wykluczam, że sam wejdę na ten rynek z jakimś tradingiem. A warunki te powoli się materializują. Jak choćby to, że kontrakty CFD weszły już na platformy forexowe, a CBOE planuje w tym roku jeszcze rozpocząć handel kontraktami terminowymi z prawdziwego zdarzenia. Przeczytałem właśnie, że na wyszukiwarki i fora coraz częściej trafia fraza „bitcoin trading”, pokusa nabiera więc rozpędu. To może kilka paragrafów o tym, jak się do analizy tego rynku w ogóle sensownie zabrać. Pewne uniwersalne zasady tradingu mają i tu zastosowanie, może kilka słów więcej potrzeba dodać o różnicach.

ANALIZA FUNDAMENTALNA

Pierwszy problem jaki się rodzi to wątpliwość co do tego, czy Bitcoin jest walutą i czy tak jak waluty należałoby go poddawać analizie tego samego rodzaju. Otóż pomimo podobieństwa nazwy – kryptowaluta – nie jest on walutą, nawet pomimo tego, że służyć może jako środek płatniczy i transakcyjny. Przyznał to również amerykański nadzór rynkowy, przyznaje wielu ekspertów w instytucjach. Czy mają rację, czy nie, wiele analitycznych narzędzi wyceny waluty nie ma tutaj zastosowania. Nie sposób bowiem ustalić sensowych parytetów wymiany, nie stoją za nim żadne różnice stóp procentowych ani bilanse handlowe, nie ma opieki i interwencji banków centralnych, nie ma rezerw, które mogą być użyte dla zapewnienia płynności. Jeśli nie waluta, to co?

Istnieje spór również o to, czy jest to rodzaj aktywu (ang. asset), takiego jak choćby akcje, a tak właśnie wielu analityków to widzi, ale i tutaj  chyba nie jesteśmy jeszcze bliżej jakiejś standaryzacji. Klasyczna waluta nie służy jako ekonomiczne aktywa do poszukiwania rynkowej premii, nie posiada długoterminowych, oczekiwanych stóp zwrotu, nie posiada wartości wewnętrznej, nie ma praktycznego benchmarku by mierzyć jej zmiany, nie istnieją znaczące fundusze inwestycyjne dedykowane walutom, poddaje się za to mierzeniu ryzyka, ale tylko do pewnego stopnia, raczej jest używana do jego zabezpieczania. Bitcoin również nie posiada większości z tych cech, a nierzadko zamiast do budowania majątku służy raczej do ukrywania go, istnieje jednak osobna kategoria tzw. ‘speculative assets’ (aktywa spekulacyjne), do których można zaliczyć towary. Jeśli spekulacyjne to znaczy, że mocno ryzykowne i zmienne, a więc w pobliżu szybko pojawią się rekiny. I voila! Fundusze hedgingowe zaczynają w niego inwestować swoje portfele, choć często cichaczem. Generalnie Bitcoin przekroczył już pewną krytyczną granicę, gdzie przestał być uznawany tylko za dziwactwo i wybryk znudzonych geeków, a stał się uznawanym przez coraz większą ilość instytucji, inwestycją wartą monitorowania, a być może zaangażowania.

Jednakże kolejny spór dotyczy tego, czy może Bitcoin jest towarem, tego rodzaju jak choćby złoto, którego wiele cech przejął. Sam chyba opowiedziałbym się po tej stronie, aczkolwiek nie da się w przypadku kryptowaluty zastosować klasycznych narzędzi analizy towarów, czyli dotykalnych czynników wpływu zmian podaży i popytu. Ale przecież i złoto wymyka się optyce prognozowania cen za pomocą przewidywanego popytu. Owszem, śledzi się cykle –  np. zakupów na silnym rynku w Indiach, czy też pospolite ruszenie na nie jako „bezpieczną” lokatę w chwilach kryzysów, tyle że te współzależne trendy nie zawsze potwierdzają się w statystycznych korelacjach.

Złoto jest natomiast mocno emocjonalnym aktywem i Bitcoin jako żywo przypomina ten atrybut swoim działaniem. Już kiedyś spekulowałem tu na blogu, że Bitcoin może przejąć nawet prymat złota jako inwestycji na złe czasy i stać się pożądaną inwestycją w chwilach giełdowych przesileń. Jest być może łatwiejszy do przechowywania i przemieszczania, ale jeśli na Ziemi zapanowałyby warunki niczym z filmów Mad Maxa po jakiejś wojnie nuklearnej, to złoto w ręku będzie liczyć się bardziej niż krypotwaluta gdzieś w sieci, która może przestać istnieć. W każdym bądź razie mogą stać się dla siebie konkurencją w zabiegach o inwestorów.

Bitcoinowi nie grozi typowo towarowa zależność od cykli koniunktury, ani też inflacja, ponieważ ilość jednostek w obiegu ogranicza mechanizm jego tworzenia. Ok. ¾ z nich uważa się już za „wydobyte”, a limit całkowitej dostępnej ilości likwiduje nawis podażowy i tworzy raczej presję na spekulację jako dobro rzadkie. Za to zagrożenie czai się raczej w samej inflacji dostępnych kryptowalut innego rodzaju. Już dziś łączna ich wartość sięga 100 miliardów USD. Należy się spodziewać nowych emisji, nowych innowacji, innego rodzaju funkcji, co grozi całkiem realną detronizacją Bitcoina. Zaręczam, że za 10 lat nie poznamy rynku kryptowalut patrząc z dzisiejszej perspektywy. Bitcoin zgarnia premię pierwszeństwa, ale idę o zakład, że jego popularność zostanie wyparta za jakiś czas przez inne twory cyfrowe. Tak czy siak, Satoshi Nakamoto, czy kimkolwiek jest twórca, powinien dostać Nobla. Nie dość, że zmienił świat i myślenie o walutach, to sam mechanizm ‘blockchain’ szturmem zdobywa instytucje finansowe, w tym giełdy, rachunkowość i ubezpieczenia.

ANALIZA INTUICYJNA

Trudno podać wartość wewnętrzną Bitcoina, nie sposób wyliczyć przyszłe jego wartości, ani określić dokładnie czynniki mające wpływ na wyceny, poza tymi około emocjonalnymi, czyli sentymentem, popularnością, odruchami stadnymi, którym towarzyszą eksplozje związane z nieprawidłowościami i regulacjami. Stąd wniosek, że być może dużo lepsza byłaby analiza czysto intuicyjna, wsłuchiwanie się w głos rynku, obserwacja zmian przepływów finansowych, opinii, nastawienia instytucji i rządów, ocena stanu ekscytacji inwestorów i ich przekonań itd. Jednym słowem w dużej mierze tzw. Theory of mind.

Do tego trzeba jednak sporo doświadczenia i praktyki. Na dziś wydaje się, że kurs pcha w górę przede wszystkim ogólnoświatowy entuzjazm i popularność, chciwość części inwestorów, efekt stadny i nieco przerosłe oczekiwania, podlane sosem tajemniczości oraz narracją o domorosłych milionerach, a także oczekiwania wejścia do gry prawdziwych graczy z Wall Street, która przecież nie odpuści, by tego rodzaju manewry odbyły się w całości poza jej zasięgiem. Ale póki to co wystarczy na impulsywną i euforyczną hossę o charakterze bańki.

Czytałem o prognozach kursu 100 000 USD za Bitcoina. W pierwszej chwili popukałem się w głowę, ale dziś wcale nie zdziwiłoby mnie osiągnięcie tego poziomu. Za jedną cebulkę tulipana w XVII-wiecznej Holandii można było w pewnym momencie kupić dom. Czasy się zmieniły, ale nie ludzie i ich nawyki oraz słabości. Tam gdzie rzeczowe wyceny zastępowane są przez emocje tłumu, rzeczy niemożliwe przestają takimi być. Spora części Homo Sapiens wcale nie uczy się na historii, ale też nie można nikomu zabronić uczestnictwa w zbiorowej histerii, która może wynieść poziomy kursu kilkukrotnie. Idę o zakład kolejny, że rządy będą się starać położyć regulacyjne tamy na handel kryptowalutami. Chiny już banują kryptowaluty na swoich giełdach, ale to jest wojna przegrana, musieliby zabronić obywatelom gry na pozagiełdowym rynku.

Czy mamy już bańkę spekulacyjną? Moim zdaniem tak, ale ona może trwać miesiącami. To dobry moment dla naprawdę wytrawnych graczy.

O innych analizach w kolejnej części

–kat—

[Głosów:7    Średnia:4/5]

5 Komentarzy

  1. Dario

    Poważny szwajcarski bank uznał krypto waluty (nie tylko bitcoina, ale i tokeny do smart kontraktów ethereum czy 'rebelianckie" odgałęzienie bitcoina bitcoin cash, za aktywa inwestycyjne.
    Próg wejścia dla inwrstorów – 2 mln franków.

    Także "zabawa" dopiero się zaczyna. Oczywiście poważna procentowa i czasowa korekta ostatniej ponad 2 letniej hossy jak najbardziej być może.
    I dobrze obserwować Top 10 najważniejszych krypto projektów.
    coinnamrketcap.com

    1. Dario

      https://www.falconpb.com/en/

  2. _dorota

    "Idę o zakład kolejny, że rządy będą się starać położyć regulacyjne tamy na handel kryptowalutami."

    Albo przyłączą się do rewolucji (co mnie zresztą niepokoi):
    http://next.gazeta.pl/next/7,151003,22268379,euro-nie-bedzie-juz-jedyna-waluta-estonii-kraj-podjal-wazna.html

    1. Stanisław

      Ale Draghi zabronił innej waluty…

  3. racja

    bedzie zwala na 5k jasna sprawa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *