Populiści czy nie – kto by się przejmował

Nie ważne jest zdarzenie tylko reakcja rynku na nie”. Po raz kolejny przywołam to powiedzenie. Mamy pierwszą sesję po pierwszej turze wyborów we Francji, w której głównym zaskoczeniem zdaje się być przede wszystkim frekwencja. Reszta wydaje się być zgodna z oczekiwaniami oraz sondażami, choć większość komentatorów ma świadomość, że przy tak spolaryzowanych głosach społeczeństwa (nie tylko we Francji) wiele zdaje się zależeć od przypadku.

W każdym razie, mamy wynik pierwszej tury, czyli wciąż nic nie wiadomo, zaś na rynkach eksplozja zakupów. Europejskie indeksy rosną po kilka procent, amerykańskie nieco skromniej, ale też zwyżkują. Dolar się osłabia, frank również, złoty się umacnia, polski rynek akcji bez rozstrzygnięcia, choć nieśmiało próbuje wybijać się górą.

Wszelkie próby tłumaczenia, że rynki reagują dobrze na to, że BYĆ MOŻE populistyczny marsz zostanie zatrzymany są o tyle niepoważne, że przypomnę reakcję rynków po wyniku wyborów w USA Po pierwszym szoku i zaskoczeniu, którego konsekwencją były spadki cen, potrzebna była krótka chwila, żeby otrząsnąć się i kontynuować wzrosty. Brexit? A co to jest Brexit? Czy ktoś jeszcze pamięta jakieś strachy i lęki? Kac po ówczesnym wyborze Brytyjczyków był jednodniowy.

Mamy rynek byka wzmacniany wydarzeniami. Wydarzeniami, które czasem są interpretowane – na bardzo krótko – negatywnie, by zaraz potem widzieć świat w różowych kolorach. Czy ktoś kiedyś mówił, że inwestorzy są racjonalni? A tak, zapomniałem, istnieje taka sekta wyznawców. Nazwijmy ich „efektywniści” i zapomnijmy o nich szybko.

Fascynująca jest obserwacja tych reakcji w ostatnich miesiącach. Mam wrażenie, że mimo hossy również na naszym rynku jesteśmy stale w fazie zainteresowania dość wąskiego grona. „Szeroka ulica” jeszcze nie zauważyła tego co się dzieje. Jeszcze nie został osiągnięty ten stan, który rodzi każda hossa – ludzi, przekonanych, że zarabianie na rynku jest szybkie i łatwe. Podczas kilku niedawnych rozmów na temat rynku wspomniałem, że paliwem do powszechnego zainteresowania byłaby jakaś duża prywatyzacja. Niestety niewiele jest już marek, które mogłyby być tą iskrą. Poczta Polska, Lot – chyba nikt nie bierze tego już poważnie. Ale… pojawiły się sygnały z rynku prywatnego. Oto wspomina się, że nad ofertą publiczną zastanawia się spółka P4, czyli operator sieci Play. Mamy więc dużą, rozpoznawalną markę, która mogłaby rozgrzać nasz rynek. Czy tak się faktycznie wydarzy?

Zgadywanie nie ma większego sensu. Lepiej obserwować i reagować na to co się faktycznie dzieje na rynkach.

 

[Głosów:7    Średnia:3.7/5]

1 Komentarz

  1. Gosc

    Grzegorzu, popełniasz błąd który ostatnio opisał Trystero.

    Nie jest prawdą że 'Kac po ówczesnym wyborze Brytyjczyków był jednodniowy'. Z wielu względów.

    Ale by pokazać proszę: 20% utrata majątku brytyjczyków i isotna zmiana trendu wyniku spadku wartości ich waluty: https://stooq.pl/q/?s=gbppln&c=3y&t=l&a=lg&b=0

    na EUR czy USD wygląda to jeszcze gorzej, by nie było ze majątek brytyjczyków oceniamy złotówkami 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *