Nierozgarnięci oszuści

Wspominałem niedawno o inwestorze z Bułgarii, który ewidentne braki w warsztacie inwestycyjnym próbował zneutralizować publikowaniem oszukańczych komunikatów o złożeniu ofert przejęcia spółek, których akcje miał w portfelu i na których notował stratę. W porównaniu do niedoszłego spekulanta na opcjach na akcje Borussii Dortmund inwestor z Bułgarii wydaje się jednak relatywnie wstrzemięźliwym przestępcą.

Według niemieckiej policji Siergiej V. próbował wysadzić w powietrze autokar z piłkarzami Borussii by doprowadzić do krachu na akcjach klubu i zarobić na kupionych w dniu zamachu opcjach sprzedaży tych akcji. Wyjaśnijmy kilka rzeczy: Borussia Dortmund jest jednym z klubów piłkarskich, których akcje są notowane na giełdzie. Innymi dużymi klubami notowanymi na giełdach są między innymi: Juventus, Arsenal czy Manchester United. Nie jest to nowość dla polskich inwestorów bo na NewConnect notowane są dwa polskie kluby piłkarskie GKS Katowice i Ruch Chorzów. Natknąłem się kiedyś na analizę, z której wynikało, że kluby piłkarskie nie są dobrymi inwestycjami, w porównaniu do szerokiego rynku.

Warto też wyjaśnić jak niedoszły spekulant miał zamiar zarobić na spowodowanej przez siebie eksplozji. Tym bardziej, że kwestia ta sprawiła przynajmniej niektórym polskim mediom spore trudności. Tomasz Symonowicz zwrócił uwagę na tekst na stronach TVN, w którym można przeczytać: Teraz jednak śledczy podali, że sprawca chciał wyłącznie zarobić na akcjach Borussi Dortmund, bo – jak zakładał – po ataku bombowym ich ceny spadną. W dzień ataku miał wykupione opcje na akcje Borussi Dortmund. Zakładał, że po ataku kupi je tanio, a potem odsprzeda z zyskiem.

Spekulant-terrorysta nie musiałby kupować a później sprzedawać żadnych akcji – wystarczyłoby, że po zamachu i krachu na akcjach Borussii sprzedałby kupione wcześniej opcje, których wartość wskutek spadku ceny akcji Borussii (instrumentu bazowego) poszłaby do góry. Warto w tym miejscu polecić kurs o opcjach na edukacyjnych stronach Bossy.

W tym miejscu można się zastanowić czy zdeprawowani idioci nie byłoby lepszym określeniem bohaterów tekstu. By plan spekulanta-zamachowca się powiódł musiałby zabić albo ciężko zranić kilku kluczowych graczy Borussii. Piłkarze są ważnymi aktywami klubów piłkarskich* i sama idea spowodowania krachu na akcjach poprzez zabicie kluczowych piłkarzy jest sensowna choć bestialska i zdeprawowana. Na podobnej zasadzie można sobie wyobrazić, że udany zamach na Elona Muska spowodowałby spadek cen akcji Tesli.

Ciągle brakuje szczegółów by precyzyjnie ustalić ile mógł zarobić spekulant-terrorysta. Większość mediów podaje, że Siergiej V. kupił 15 tysięcy opcji. Część mediów podaje, że wydał na to 79 000 euro (z kredytu konsumenckiego). Bloomberg podał, że mogło chodzić o opcje z ceną wykonania 5,2 euro (przy cenie akcji w okolicach 5,6) wygasające w czerwcu. Przy kilkudziesięcio procentowym spadku cen akcji spekulant-zamachowiec mógł liczyć na pięciozerowe a nawet sześciozerowe zyski. Jak jednak wspomniałem, musiałoby dojść do spektakularnej zbrodni by tak mocno tąpnąć kursem Borussii. Dzień po zamachu z 11 kwietnia akcje Borussii spadały maksymalnie o około 2% ale zamknęły dzień 2% powyżej zamknięcia z poprzedniego dnia.

Wiadomo więc dlaczego zdeprawowani. Dlaczego idioci? Otóż, posługiwanie się opcjami w oszukańczych machinacjach jest wyjątkowo złym posunięciem. Duże transakcje na tym rynku od razu zwracają uwagę innych inwestorów i regulatorów. W przypadku komunikatów o przejęciach regulatorzy standardowo przyglądają się transakcjom na rynkach i wyłapują najmniej rozgarniętych amatorów insider tradingu. Jak pisał fenomenalny Matt Levine: jeśli ktoś ma robić oszustwo na rynku powinien unikać opcji jako wehikułu i kolegów z klubu golfowego jako współudziałowców. To pierwsze miejsca, które sprawdza regulator.

To właśnie transakcje na rynku opcji zwróciły uwagę postronnych obserwatorów, którzy poinformowali o nich organy ścigania i tym samym doprowadziły do odnalezienia spekulanta-zamachowca.

Czas na ostatnie pytanie: dlaczego pisałem w liczbie mnogiej o zdeprawowanych idiotach? W lutym oskarżono na Florydzie inwestora, który zamierzał zdetonować ładunki wybuchowe w sklepach sieci Target by następnie po spadku cen akcji Target kupić je w nadziei, że ich cena odbije w górę. Wspomniany inwestor sam sporządził ładunki wybuchowe ale do ich podłożenia chciał kogoś wynająć – oferował 10 000 USD. To właśnie ten zleceniobiorca powiadomił policję.

Proszę zwrócić uwagę, że spekulant-zleceniodawca zamachów nie zamierzał zarabiać na spadku akcji Target przy pomocy krótkiej sprzedaży lecz przeczekać spadek i kupić akcji w nadziei na zwyżkę cen. Matt Levine komentując to wydarzenie zwrócił uwagę na lekkomyślność niedoszłego spekulanta: dużo lepszym sposobem na zarobienie na jego chorym, zdeprawowanym planie byłaby krótka sprzedaż. W planie spekulanta pojawił się problem znajdujący się zupełnie poza jego kontrolą: co stanie się z akcjami po spadku? Bo to, że odbiją i z jakiego poziomu nie było wcale takie oczywiste.

Moim zdaniem powyższe przykłady w jaskrawy, groteskowy sposób pokazują, że na rynku nie brakuje bardzo mało rozgarniętych inwestorów. Jak widać część z nich jest także pozbawiona elementarnych hamulców etycznych. W segmentach rynku, na których dominują tacy niezbyt rozgarnięci inwestorzy mogą utrzymywać się duże nieefektywności tym bardziej, że szczątkowa płynność w tych segmentach wyrzuca z nich profesjonalnych inwestorów zdolnych ściągnąć ceny akcji w pobliże ich rzeczywistej wartości. To jest moim zdaniem najprostsze wyjaśnienie zagadkowych ruchów akcji na amerykańskim rynku pozagiełdowym czy na niektórych spółkach z NewConnect. To plus aktywność zorganizowanych grup naganiaczy żerujących na niezbyt rozgarniętych inwestorach.

* Tutaj pojawia się pytanie o specyfikację ich polis ubezpieczeniowych, którego nie chcę rozwijać.

[Głosów:11    Średnia:3.3/5]

5 Komentarzy

  1. jerzy

    "Tutaj pojawia się pytanie o specyfikację ich polis ubezpieczeniowych, którego nie chcę rozwijać."

    Z wielką chęcią bym o tym przeczytał.
    Swoją drogą, pytanie jakie mnie się nasuwa, skoro zarobienie na manipulacji kursem i pozostaniu nie wykrytym wydaje się być tak trudne – w jaki sposób przeprowadza się udane manipulacje i co powoduje, że nikt nie zostaje złapany? Czy są znane przypadki jakiegoś przekrętu, gdzie ewidentnie ktoś zyskał i nikogo nie złapano?

    1. trystero (Post autora)

      @ jerzy

      Wydaje się mi, że Twoje warunki udanych przekrętów gdzie nikogo nie złapano i znanych publicznie przekrętów się wykluczają.

      1. jerzy

        Rzeczywiście niefortunnie to ująłem. Wydaje mi się jednak, że jest możliwe oszustwo, gdzie ktoś zyskuje a jednak nikogo nie skazano chociażby z braku dowodów oszustwa albo jakaś manipulacja wyszła na jaw po bardzo wielu latach.

        Generalnie pytanie jakie sobie stawiam – ciężko mi wyobrazic sobie, w jaki sposób dałoby się przeprowadzić manipulację kursem, zyskać i przy tym nie zostać wykrytym.
        Jedyne co przychodzi mi na myśl to lenistwo/opieszałość organów ścigania.

        1. GZalewski

          przeczytaj historię S.A.C i Cohena

          http://www.newyorker.com/magazine/2014/10/13/empire-edge

          Niemal się udawało

        2. trystero (Post autora)

          @ jerzy

          Ewidentną aferą, wykrytą ale nie ukaraną jest 100 sekund na polskiej giełdzie.

          Jako inwestor mam wrażenie, że obserwowałem wiele przypadków insider tradingu i manipulacji na GPW, z których żaden nie skończył się skazaniem a większość nawet nie zainteresowało KNF. Natomiast nie mam pewności czy rzeczywiście obserwowałem oszustwo czy tylko zinterpretowałem jako nadużycie działania, które były legalne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *