Jeden z naszych wykresów na niedzielę poświęcony był sygnałom poprawy kondycji gospodarki greckiej i słabej odpowiedzi rynków na rysujące się sygnały. Dziś spojrzenie na gospodarkę chińską, z której dociera sporo ostrzeżeń, ale też nie brakuje okazji do szukania swojej szansy na nieco zapomnianym w Polsce rynku.

Na początek oddajmy hołd prawdzie i odnotujmy, iż – jak w wielu innych przypadkach – rzeczywistość skorygowała już marzenia prezydenta Trumpa o rzuceniu wyzwania chińskiemu rządowi i uznania kraju za manipulującego walutą. Skończył się czas smagania kampanijnym batem i przyszedł czas spotkania z rzeczywistością. Dla ekonomistów, którzy śledzą kondycję gospodarki chińskiej i działania tamtejszych władz monetarnych, oczywistym było, iż w ostatnim czasie Chiny walczyły raczej o powstrzymanie spadku waluty niż o obniżenie wartości. Odpływ kapitału z Chin łączył się ze spadkiem rezerw walutowych, na co władze chińskie odpowiadały obroną juana. Trudno mówić o sukcesie, gdy roczna zwyżka dolara do juana wynosi ponad 6 procent, a trzyletnia ponad 10 procent. Nie ma jednak wątpliwości, iż gdyby nie działania władz juan byłby jeszcze słabszy.

Kolejną zmienną jest czytelnie niezrozumienie sytuacji geopolitycznej w Azji. Przekonanie, iż można skutecznie naciskać na Koreę Północną jednocześnie otwierając front na wojnie gospodarczej z Chinami było delikatnie mówiąc brakiem wiedzy, jak wygląda realna polityka. Jak wiemy Donald Trump już jest przyjacielem prezydenta Xi, którym stał się mocnym upokorzeniu, jakim była odmowa rozmowy telefonicznej z nowym mieszkańcem Białego Domu. Warunkiem wstępnym była zgoda na potrzymanie polityki jednego państwa chińskiego, fundamentu relacji amerykańsko-chińskich od czasów Nixona. Oglądanie uczenia się mapy możliwości nowego prezydenta jest na tyle zabawne, iż pewnie gdzieś w sieci jest już strona, która śledzi zmiany, jakie zachodzą w głowie Donalda Trumpa po objęciu urzędu (polecam ostatni wywiad w WSJ). Politycy to zabawne postacie, więc zostawmy ich wystąpienia satyrykom i wróćmy do konkretów, a więc danych.

Najważniejszym elementem jest czytelny zwrot w dynamice PKB. Oczywiście człowiekowi wychowanemu w realnym socjalizmie trudno zapomnieć, iż zaufanie do statystyk państwowych w krajach o centralnym sterowaniu ma swoje granice. Niemniej na bazie tego, co jest dostępne i poniedziałkowych danych o dynamice PKB można stawiać tezę, iż w gospodarce chińskiej doszło do przesilenia. Fala coraz niższych odczytów PKB uległa zakończeniu i w II kwartale bieżącego roku dynamika wzrostu gospodarczego może sięgnąć lub przekroczyć 7 procent. Wzrost większy od 7 procent były nie tylko potwierdzeniem trendu już czytelnego (trzy odczyty wzrostowe z rzędu), ale jeszcze podniósłby dynamikę gospodarki do wartości największej od przeszło dwóch lat.

Kolejnym sygnałem poprawy kondycji gospodarki chińskiej jest indeks PMI dla przemysłu. W tym wypadku warto jednak nie tylko patrzeć na trend, ale też na wartości odczytów. Przez więcej niż pół roku każdy odczyt PMI (poniżej) był powyżej tzw. progu recesji, a więc poziomu 50 punktów. Jeden z najlepszych wskaźników koniunktury przemysłu klasycznie wyprzedził PKB i znalazł potwierdzenie w danych PKB, które są zwykle opóźnione i mówią więcej o tym, co było niż, o tym co dzieje się w gospodarce w bliższej odległości. Równie dobrze wygląda indeks PMI dla usług, ale wszyscy mają świadomość, iż usługi nie są najważniejszym elementem chińskiej gospodarki. W ostatnich latach, odczyt PMI dla chińskich usług nigdy nie był niższy od poziomu 50 punktów, co przeczyło nieco innym danym, więc warto traktować całość jako sygnał ostrzegawczy kwestionujący wiarygodność wskaźnika.

Oczywiście rynek zdążył już zauważyć poprawę gospodarki, o czym świadczy np. czytelna poprawa koszyków ETF-owych dedykowanych inwestycjom na rynku chińskim. iShares China Large-Cap ETF (FXI) czy iShares MSCI China ETF (MCHI) mają za sobą nie tylko mocne zwyżki, ale szukają nawet korekt, które położyły się cieniem na całości obrazu rynków wschodzących – iShares MSCI Emerging Markets (EEM na wykresie poniżej). Dalsza korekta, w świetle powyższych danych, wydaje się ciekawą okazją do przyjrzenia się rynkowi chińskiemu. Wspomniane wcześniej dwa ETF-y – FXI i MCHI – mogą oczywiście wyprzedzać jakiś słabszy okres w chińskiej gospodarce, ale też ledwie obrazować ucieczkę z regionu na fali wzrostu awersji do ryzyka. Dla porównania w wykres z serwisu stooq.pl wpleciony został jeszcze WIG20, który po klasycznym powrocie do koszyka EEM zdaje się odrywać właśnie od rynków z własnej ligi.

[Głosów:7    Średnia:3.4/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *