Po szczyty sięgaj nowe, część 5

Nic lepiej nie podkreśli zalet kupowania szczytów niż pokazanie skrajnie przeciwnego spektrum zachowań.

 

W ostatni poniedziałek przypadkiem oglądnąłem jeden z odcinków “Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o giełdzie… ABC inwestora” na TVP1 (pierwsze z nich są dostępne na http://akcjonariatobywatelski.pl/pl/centrum-edukacyjne/multimedia/video/wszystko-co-chcielibysc). Osobiście drażni mnie sama forma tych filmików, ale zakładam, że producent świadomie po nią sięgnął w epoce pisma obrazkowego. Oto ku mojemu zaskoczeniu w końcówce owego 7. odcinka zaskoczyły mnie 2 historyjki:

1/ Lektor wyjaśnia na czym polega GRA na giełdzie a na ekranie pojawiają się 2 sylwetki z napisami GRACZ. To całkiem nowa jakość. Do tej pory we wszystkim w co GPW maczała palce słowo GRA była na indeksie czynów nieracjonalnych, bowiem na giełdzie powinno się INWESTOWAĆ. No ale algorytmy chyba zrobiły w końcu wyłom w umysłach naszych decydentów.

2/ Lektor zza kadru wyjaśnia, że nie powinno się kupować na szczytach bo zaraz spadnie, zaleca za to kupno w dołkach, ale jedynie jak w miarę porządnie rynek zleci (opisuję to własnymi słowami gdyż nie mogę dokładnie przytoczyć, pewnie za chwilę będzie ten odcinek – nr. 7 – na wyżej linkowanej stronie).

Świetnie się więc zgrało to z niniejszym cyklem. Spójrzmy na jego zakończenie na pewien specyficzny przypadek, biorąc pod uwagę wszystko to co w poprzednich 4 częściach zawarłem.

Wybrałem dla celu analizy Petrolinvest, którego wykres poniżej przedstawiony wygenerowałem z bosiowej strony z wykresami http://bossa.pl/notowania/wykresy/:

 Petrolinv_tops

Nie jest przypadek odosobniony, listę spółek z podobnie drastycznie przebiegającymi w dół notowaniami można by ułożyć wcale niemałą, sięgając jedynie do GPW.

Otóż w kwestii maksimów sprawa wygląda jak widać na powyższym obrazie w dość nieskomplikowany sposób: powstał w historii tylko jedyny szczyt absolutny i nigdy nie został pokonany w ciągu kolejnych lat. W sensie technicznym nie było więc okazji, by kupić owe akcje „na szczycie”, czyli wówczas gdy zostaje on przez kurs od dołu przebijany. Choć oczywiście można było kupić „zbyt drogo” w dowolnym miejscu. Mamy więc skrajnie odmienny obraz w stosunku do wcześniej prezentowanego wykresu Eurocash, gdzie mieliśmy kilkadziesiąt razy pokonywany kolejny szczyt absolutny. Tak w ogólnym zarysie wygląda różnica między trendami wyznaczanymi przez rekordowe maksima dla spółek o całkowicie różnej sytuacji fundamentalnej lub całkowicie inaczej postrzeganych przez inwestorów (spółka lubiana nie musi być wcale silna fundamentalnie).

Zrekapitulujmy poprzednie wpisy w tym cyklu, celem komentarza do wspomnianego na początku filmiku:

– jeśli spółka nie pokonuje kolejnych utworzonych szczytów absolutnych to jest to oznaką jej słabości lub niepopularności, a więc inwestycja jest dość mało efektywna,

– istnieje zawsze tylko jeden absolutny szczyt niepokonany w danym momencie i widać go jedynie z perspektywy upływającego czasu a nie w momencie formowania,

– w porządnych spółkach istnieje wiele (nawet setki) szczytów absolutnych już pokonanych, co stanowi o sile spółki, ich kupno to więc całkiem naturalna i racjonalna strategia, a opór przed nią dyktuje jedynie lękliwa wyobraźnia i powtarzane publicznie stereotypy,

– to nie kupno szczytu jest błędem w inwestowaniu lecz przedwczesne wyrzucenie pozycji bez związku z czymkolwiek poza własnymi lękami,

– szczyty absolutne daje się obiektywnie wyznaczyć i zweryfikować, co nie zawsze udaje się wobec szczytów lokalnych; oba jednak rodzaje świetnie nadają się również do spekulacji,

– szczyty to również świetna okazja do rozbudowania pozycji.

Tak zwane „growth stocks” (akcje wzrostowe) łatwo rozpoznać właśnie po częstym pokonywaniu szczytów. Spółkom wartościowym czyli „value stocks” idzie to duuuużo oporniej.

Ale wykres powyższy wkleiłem również dla celów ilustracji innego zjawiska: ulubionego przez inwestorów „polowania na dołki” jako strategii przeciwnej do „kupowania na szczycie”. Jak łatwo zauważyć ta pierwsza wcale nie jest dobrą alternatywą jeśli spółka jest słaba lub niepopularna – każde kupno kończy się dramatem. Gdyby więc skonfrontować obie strategie na przykładzie powyższego wykresu, mielibyśmy zero transakcji kupna szczytów absolutnych i kilka, kilkanaście nieudanych prób polowania na dołki.

Fakt, to przypadek skrajny, ale wcale nie tak daleki od praktycznego obrazu.

Te wszystkie obserwacje nie rozwiążą wszystkich problemów związanych z inwestowaniem. Ale na niepewności i jej minimalizacji polega właśnie ryzyko giełdowe. Mam nadzieję, że te komentarze przynajmniej przyczyniły się do pełniejszego rozważenia i zrozumienia dynamiki działania rynków i nowego spojrzenia na „kupno szczytów”.

—kat—

[Głosów:24    Średnia:4.2/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *