Kto by się nie skusił na 1% zysku dziennie?

Kilka dni temu Bloomberg przedstawił historię firmy inwestycyjnej Secure Investment, która inwestowała powierzone przez klientów środki na rynku forex. Na początku maja spółka po prostu zniknęła.

Przed zniknięciem Secure Investment podawało, że na rachunkach ponad 100 000 klientów ze 140 państw codziennie zawiera transakcje o łącznej wartości niemal 5 mld USD. Dziennikarze Bloomberga oceniają, że poszkodowani inwestorzy mogli stracić nawet 1 mld USD. Naturalnie, są to szacunki oparte o informacje podawane przez firmę, która okazała się kompletnym oszustwem. Warto więc podać bardziej wiarygodną miarę popularności Secure Investment: wg Alexa.com w marcu 2014 roku strona secureinvestment.com była bardziej popularna niż forex.com a więc strona drugiego największego brokera FX w USA. Nie sposób ocenić w jakim stopniu ta popularność przełożyła się wielkość pozyskanych (i najprawdopodobniej zdefraudowanych) środków. Dane o popularności strony internetowej mogą jednak wskazywać na dużą skalę oszustwa.

Secure Investment (SI) reklamowało się, że w ostatnich 5 latach przeciętnie generowało dla swoich klientów zyski na poziomie 1% dziennie. Co ciekawe strona SI informowała, że zyski te nie kumulują się zgodnie z procentem złożonym. Cóż, nawet przy takim założeniu firma zarabiać miała dla swoich klientów 250% rocznie! To nie wszystko: przy tych astronomicznych zyskach Secure Investment gwarantowało klientom ochronę całego wpłaconego kapitału – w najgorszym razie mieli wyjść na zero.

Próbuje zestawić te informacje z wypowiedzią jednego z klientów SI, 41-letniego lekarza rodzinnego z Wielkiej Brytanii, który powiedział Bloombergowi, że po okresie monitorowania strony SI i publikowanych na niej wyników inwestycyjnych nie dostrzegł niczego co mogłoby go skłonić do podejrzeń, że z Secure Investment mogą być jakieś problemy. Bohater tekstu Bloomberga powierzył wraz ze swoją żoną (także lekarzem) 60 000 USD spółce Secure Investment.

Jak to możliwe, że wykształcony, radzący sobie w życiu człowiek uznał, że nie ma absolutnie nic podejrzanego w firmie inwestycyjnej oferującej 250% zysku rocznie i gwarantującej zainwestowany kapitał? Dostrzegam sporą ironię w tym, że Rajibuddin Mandal powierzył pieniądze Secure Investment bo po niepowodzeniach w samodzielnym handlu na rynku FX i stracie 2000 GBP doszedł do wniosku, że jako nieprzygotowany amator nie ma czego szukać na tym rynku. Dlatego postanowił zaufać profesjonalistom.

Motywacja Mandala pozostaje jednak w cieniu procesu myślowego, który zaprowadził Davida Kane’a z Teksasu (pracującego jako manager w sektorze naftowym) do inwestycji z Secure Investment. Kane powiedział dziennikarzom Bloomberga, że zainteresował się ofertą SI ponieważ po kryzysie finansowym z 2008 roku przestał ufać bankierom i brokerom. Tak więc po utracie zaufania do tradycyjnego sektora finansowego można powierzyć swoje pieniądze firmie, którą zna się z jej strony internetowej i która obiecuje 250% zysku rocznie.

Jeśli obaj oszukani inwestorzy szczerze przedstawili motywacje, którymi się kierowali powierzając pieniądze Secure Investment, to są one dobrą ilustracją faktu, że inwestorzy mogą wpaść w kłopoty nie tylko wtedy gdy oczekują nierozsądnie wysokich stóp zwrotu ale także wtedy gdy oczekują nierozsądnie niskiego poziomu ryzyka. Innymi słowy, dla niektórych inwestorów strach może być równie niebezpiecznym doradcą co chciwość.

Przykład Mandala i Kane’e pokazuje także, że nawet niegłupi i rozsądni ludzie tracą od czasu do czasu zdolność do krytycznego myślenia. To wyjaśnia dlaczego Mandal, który zdołał zrozumieć, że nie jest w stanie zarabiać na rynku FX nie zastanowił się jak to możliwe by ktoś potrafił regularnie zarabiać na tym rynku 250% rocznie i zgodził się udostępnić Mandelowi i innym klientom korzyści z tych nadzwyczajnych umiejętności. Podobny mechanizm mógł sprawić, że Kane, który stracił zaufanie do bankierów i brokerów uznał za wiarygodną i rzetelną znaną mu tylko z internetu spółkę obiecującą 250% zysku rocznie.

[Głosów:65    Średnia:4.6/5]

1 Komentarz

  1. stonoga_fan

    To co łączy tych ludzi to ignorancja. Przedstawia się tu ich jako inteligentnych, wykształconych (w domyśle – znających się na finansach). A to zwykli finansowi analfabeci. Jeden jest lekarzem, a drugi nafciarzem, czyli prawdopodobnie jakimś geologiem. Specjalistami w dosyć wąskich dziedzinach. Gdyby cokolwiek znali się na inwestowaniu to sami by inwestowali. To wcale nie kosztuje wiele czasu. Ale oni “uwierzyli”. Tak jak zwykle wierzy się w życie po śmierci czy to, że 1+1=2. Byli bez żadnych podstaw intelektualnych by zweryfikować ofertę oszusta, i złapali się na haczyk jak pierwszy lepszy, głupi. Bo w istocie tacy byli. Temat jest dużo ciekawszy, bo dotyczy też polityki. Np. dziś premierem Polski, czyli jakby supermanagerem jest lekarz rodzinny. Najwyraźniej społeczeństwo uznało, że… heh nie chcę mi się nawet w to wnikać. To bełkot myślowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *