W ostatnich kilku tygodniach pojawiły się informacje, które mogą się okazać użyteczne w trwającej od dawna dyskusji o tym czy korporacje oraz kontrolujący je kapitał mają narodowość.
Przez ostatnie 25 lat część mediów i wielu ekonomicznych ekspertów włożyło wiele wysiłku w przekonywanie mieszkańców Europy Centralnej, że postrzeganie wielkich międzynarodowych korporacji w kategoriach narodowych jest zupełnym anachronizmem. Tymczasem, tylko w ostatnich kilku tygodniach dwa rządy rozwiniętych państw Europy Zachodniej wyraźnie dały do zrozumienia, że są żywotnie zainteresowane losem dużych narodowych korporacji i są gotowe zablokować przejęcia tych podmiotów przez kapitał, którego interesy nie wydają się im zbieżne z interesami narodowych gospodarek.
W związku z planowanym przejęciem francuskiego Alstomu przez amerykański General Electric francuski rząd ogłosił dekret, który pozwala na blokowanie przejmowania francuskich firm z sektorów strategicznych. Francuski Minister Gospodarki otwarcie krytykował ewentualne przejęcie Alstomu przez GE podkreślając potencjalne negatywne konsekwencje takiej transakcji dla francuskiego rynku pracy (redukcja etatów) i prestiżu państwa.
Po drugiej stronie kanału La Manche brytyjski rząd na czele z Ministrem Finansów zaangażował się w potencjalnie największe przejęcie na rynku farmaceutycznym. Amerykański Pfizer gotowy był wyłożyć 120 mld USD za przejęcie brytyjskiej spółki AstraZeneca. Brytyjscy politycy zainteresowali się tą transakcją ponieważ obawiali się, że restrukturyzacja wydatków na badania i rozwój (R&D) po połączeniu spółek doprowadzi do likwidacji cennych z ekonomicznego punktu widzenia miejsc pracy w Wielkiej Brytanii i negatywnie wpłynie na sektor badań medycznych w tym państwie.
Ta sama transakcja zainteresowała też polityków po drugiej stronie Atlantyku. Wielu analityków zwracało uwagę, że głównym powodem działań Pfizera są ewentualne oszczędności podatkowe i sugerowało, że Pfizer mógłby przenieść swoją siedzibę do Wielkiej Brytanii by zostać objęty korzystniejszym dla spółki brytyjskim reżimem podatkowym.
W tym miejscu warto przyjrzeć się rzeczywistej narodowości korporacji, które miały wziąć udział w obydwu wspomnianych wyżej transakcjach (transakcjach, które ostatecznie nie doszły do skutku). The Economist, który uczciwie może dopisać do swoich podstawowych działalności tworzenie bardziej i mniej sensownych syntetycznych indeksów ekonomicznych, stworzył ostatnio indeks nasycenia dominującą narodowością wielkich międzynarodowych spółek. Wskaźnik ten bierze pod uwagę jak duża część przychodów spółki generowana jest w państwie-siedzibie spółki, jak duża część pracowników zatrudniona jest w państwie-siedzibie spółki i jak duża część akcjonariuszy (oczywiście tych, co do których istnieją publiczne informacje) pochodzi z państwa-siedziby spółki. Czwartym kryterium jest narodowość CEO.

wość korporacji, wykres dnia
Okazuje się, że kryterium narodowości nie najlepiej sprawdza się w opisie wielkich międzynarodowych korporacji. Zgodnie z indeksem The Economist AstraZeneca jest w zaledwie 12% brytyjska a Alstom jest w zaledwie 35% francuski. Naturalnie, stworzony przez The Economist indeks jest jedną z wielu możliwości analizowania narodowości wielkich międzynarodowych korporacji i można wskazać słabości w metodologii tworzenia tego wskaźnika. Myślę jednak, że dobrze pokazuje on poziom umiędzynarodowienia niektórych korporacji.
Jak w tej sytuacji należy interpretować działania wielu rządów, znajdujących się na różnych miejscach na ideologicznej skali, które zachowują się jakby narodowość spółki miała znaczenie?


Dodaj komentarz