Dlaczego Robert Shiller nie zna swoich wyników inwestycyjnych?

Pod koniec marca ubiegłoroczny ekonomiczny noblista Robert Shiller udzielił interesującego wywiadu dla Wall Street Journal. Fragment wywiadu bezpośrednio podejmuje problem tego co indywidualny inwestor powinien robić ze swoimi oszczędnościami i czy ma realne szanse wygrywać z rynkiem.

David Wessel z WSJ zapytał Shillera czy jego zdaniem inwestorzy są w stanie wybrać dobre inwestycje na rynku finansowym czy powinni pogodzić się z tym, że nie posiadają eksperckiej wiedzy i zdecydować się na pasywne inwestowanie, na przykład przez fundusze indeksowe:

Mówię ludziom, że powinni skorzystać z usług doradcy finansowego. To wydaje się mi sensowne. Pytanie brzmi, czy w ogóle istnieje możliwość wybierania zwycięskich akcji i myślę, że jest to możliwe. Jednak w tej dziedzinie panuje spora konkurencja. Rynek przypomina turnieje szachowe. Są ludzie, którzy świetnie sobie radzą w turniejach szachowych ale nie doradzałbym startowanie w nich ludziom, którzy nie mają odpowiednich umiejętności. Poniosą porażkę. Tak więc większość ludzi popełnia błąd samodzielnie decydując się na inwestowanie. To bardzo konkurencyjny rynek. Ludzie muszą realistycznie oceniać swoje umiejętności. Z drugiej strony, jeśli ktoś myśli o kupnie domu i wynajęciu go, albo przeprowadzeniu remontu i sprzedaży, to jest to rynek z mniejszym udziałem ekspertów. Nie będę odradzał takiej aktywności komuś kto zna okolicę i orientuje się w biznesie.

Dziennikarz WSJ zapytał następnie Shillera czy uważa, że on sam posiada wystarczające umiejętności by wybrać inwestycyjnie atrakcyjne walory na rynku akcyjnym:

Hm, rzeczywiście myślę, że posiadam wiedzę potrzebną do wybierania atrakcyjnych inwestycji na rynku akcyjnym. Zawsze wierzyłem w inwestowanie w wartość. Niektóre akcje są popularne, znajdują się w centrum zainteresowania i wszyscy inwestorzy chcą je mieć w swoich portfelach co winduje w górę ich cenę i sprawia, że przestają być atrakcyjną inwestycją. Inne akcje wydają się nudne. Spółki nie generują fascynujących informacji rynkowych – zajmują się produkcją papieru toaletowego albo równie nudnymi sprawami. Cena ich akcji staje się zbyt niska. Tak więc, ogólna zasada sugeruje kupowanie nisko wycenianych spółek i sprzedawanie wysoko wycenianych spółek.

Jak wyglądają rezultaty takiego podejścia? Czy Robert Shiller wygrywa z rynkiem?

Nigdy nie sporządziłem indywidualnej analizy. Muszę to zrobić. Ale wydaje się mi, że osiągam sukcesy w wyczuwaniu rynku, choć nie jestem nieomylny.

Tak więc zdaniem Shillera decyzja o tym czy samodzielnie inwestować na rynku czy zdecydować się na pośrednictwo doradcy czy inwestowanie pasywne zależy od kompetencji poszczególnych inwestorów. Shiller podkreśla przy tym, że są rynki, na których samodzielne inwestowanie jest łatwiejsze ze względu na mniejszą konkurencję w postaci doświadczonych inwestorów dysponujących ekspercką wiedzą. Moim zdaniem także w obrębie poszczególnych klas aktywów można znaleźć segmenty, w których konkurencja jest znacznie mniejsza.

Nie jest zapewne zaskoczeniem, że Shiller jest zwolennikiem inwestowania w wartość. Co ciekawe, jego teoretyczne uzasadnienie takiego podejścia przypomina to co o ilościowym inwestowaniu w wartość mówił Cliff Asness. Emocjonalne i psychologiczne mechanizmy na rynku sprawiają, że cena, niektórych akcji staje się zbyt niska relatywnie do wartości fundamentalnej i akcje stają się atrakcyjnymi inwestycjami choć nie muszą reprezentować wyjątkowo atrakcyjnych i prężnych spółek. Odwrotny proces zachodzi w przypadku modnych, popularnych spółek.

Podobnie jak z Tadas Viskanta z Abnormal Returns jestem zupełnie zaskoczony faktem, że Shiller nie zna swoich inwestycyjnych wyników. Nie można oczywiście wykluczyć sytuacji, że Shiller po prostu nie chciał o nich mówić. Jeśli rzeczywiście, nawet w przybliżeniu, nie zna bezwzględnych ani relatywnych do rynku wyników swojej aktywności inwestycyjnej, to moim zdaniem popełnia spory błąd.

Bez wątpienia inwestor indywidualny, w przeciwieństwie do niemal wszystkich inwestorów instytucjonalnych, nie musi nieustannie (codziennie, co tydzień, co miesiąc, co kwartał) odnosić swoich wyników inwestycyjnych do syntetycznego benchmarku. To może stanowić źródło istotnej przewagi. Myślę jednak, że jeśli czynnik finansowy (a więc osiąganie wyższych niż dostępne na rynku stopy zwrotu w celu zwiększenia swojego bogactwa) odgrywał istotną rolę w decyzji o aktywnym inwestowaniu to inwestor powinien mieć jakieś narzędzie do sprawdzenia czy decyzja o samodzielnym, aktywnym inwestowaniu była słuszna. Znajomość wyników inwestycyjnych jest także niezbędna w ocenie atrakcyjności używanych strategii inwestycyjnych – choć każdy inwestor powinien zachować równowagę pomiędzy oceną procesu inwestycyjnego a oceną wyników inwestycyjnych. Losowość na rynku finansowym wnosi ocenę strategii inwestycyjnych na wyższy poziom trudności.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

2 Komentarzy

  1. GZalewski

    swego czasu Markowitz zapytany o swój portfel powiedział 50/50 obligacje i akcje.

    Moze w przypadku Shillera, chodzi o to, że na pewnym poziomie majątku – to wlasciwie jest Ci wszystko jedno jaka jest stopa zwrotu (dopóki twój droadca, albo ty sam nie utopisz zbyt dużej części)

  2. ogif

    Prawdopodobnie wyniki inwestycyjne Shillera są kompromitujące. Dlatego ich nie podaje lub nawet wypiera ze swojej świadomości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *