Kilkanaście lat temu, gdy pracowałem w Gazecie Giełdy Parkiet i dopiero rozpoczynałem poznawanie meandrów rynku miałem ogromny problem związany z liczeniem obrotów na GPW. Otóż obroty na rynku akcji liczone u nas były jako iloczyn ceny i wolumenu obrotów mnożony przez dwa. Moje próby dociekania dlaczego tak się dzieje napotykały zawsze jedną odpowiedź  – przecież jest kupujący i sprzedający, stąd ten mnożnik „dwa”. Moim problemem było to, że nie studiowałem ekonomii, ani finansów, lecz zaledwie filozofię, na której kładzie się spory nacisk na logiczne myślenie i owo tłumaczenie (podawane przez ludzi tworzących i organizujących wówczas rynek) zupełnie mnie nie przekonywało. Podwajanie wielkości transakcji tylko dlatego, że jest kupujący i sprzedający miało tyle sensu, co np. jej potrojenie na rynku terminowym, gdzie między kupującym i sprzedającym znajduje się jeszcze izba rozliczeniowa.

W sytuacji nierozwiązywalnego problemu zawsze można wykorzystać pewien wytrych często u nas stosowany i uznać, że to taka „polska specyfika”. Uznałem więc to za jakiś dziwoląg, zaś na użytek prywatny we własnych bazach danych notowań po sesji zbierałem informacje o wolumenie obrotów, a nie o wartości tychże. Starsi stażem inwestorzy pamiętają, że większość programów do analizy technicznej (czy ktoś jeszcze pamięta program PIG) rysowała „wartość obrotów” pod wykresem ceny, a nie wolumen. Udało mi się przeforsować rysowanie w Parkiecie wolumenu, po tym jak uznałem, że podawanie wartości obrotu jest absurdalne, choćby ze względu na jedno z podstawowych założeń analizy technicznej – mówiące, że obroty potwierdzają lub nie kierunek cen. Jeśli podajemy wartość obrotu to będą one rosły wraz ze wzrostem ceny, choć wolumen może się nie zmieniać lub nawet spadać.

Na marginesie – innym absurdem było podawanie numerów sesji, zamiast dat.

Swoją drogą najciekawsze dla mnie było to, dlaczego w literaturze dotyczącej innych (bardziej rozwiniętych) rynków nie spotkałem się z owym mnożnikiem. Wyraźnie mi to nie grało.

Dlaczego wspominam o tym zjawisku? Gdyż właśnie przechodzi ono do historii. Zarząd GPW w dniu 14 grudnia opublikował Komunikat informujący „iż od pierwszej sesji 2011 roku ulegnie zmianie sposób ustalania i publikowania wartości obrotów instrumentami finansowymi notowanymi na GPW. Zgodnie z nowymi zasadami wartość obrotów będzie obliczana jednostronnie, tj. według wartości transakcji”.

Pewne sygnały nadchodzących zmian pojawiły się już kilka lat temu. W 2002 roku przedstawiciele GPW spierali się z KPW (dzisiejszy KNF) o wielkość opłat wnoszonych przez GPW i KDPW na rzecz nadzorcy. Otóż KPW interpretowała „wartość transakcji” w taki sposób, jak było to ujmowane w oficjalnych statystykach, czyli podwójnie. Ale już przedstawiciele GPW rozdzielali te dwa światy. Świat statystyk obrotów i świat płaconych kwot. Wiceprezes GPW Ryszard Czerniawski powiedział wówczas: “Z całą pewnością zarówno w przypadku zapisów rozporządzenia, jak i ustawy konieczne jest zbadanie, jak należy rozumieć pojęcie wartości transakcji. Co do zasady: już od czasu nauki w technikum ekonomicznym wiem, że wartość równa się ilość pomnożona przez cenę”. Było to pocieszające dla mnie – logika jednak wygrywała. Ale dopiero teraz zwycięstwo jest definitywne.

Cała treść komunikatu:

Komunikat
Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A.
z dnia 14 grudnia 2010 r.Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie informuje, iż od pierwszej sesji 2011 roku ulegnie zmianie sposób ustalania i publikowania wartości obrotów instrumentami finansowymi notowanymi na GPW. Zgodnie z nowymi zasadami wartość obrotów będzie obliczana jednostronnie, tj. według wartości transakcji
(obecnie: sumowana jest wartość kupna i sprzedaży).

Zmiana dotyczy w szczególności danych podawanych w Strumieniu Informacji Rynkowych systemu transakcyjnego WARSET, na stronach internetowych oraz
w innych publikacjach, takich jak Ceduła, biuletyny okresowe, publikacje okolicznościowe.

Wprowadzenie powyższych zmian ma na celu dostosowanie prezentacji informacji w zakresie wartości obrotu instrumentami finansowymi notowanymi na GPW do metodyki stosowanej przez międzynarodowe organizacje zrzeszające giełdy papierów wartościowych.

W celu utrzymania porównywalności danych bieżących z danymi historycznymi, Giełda rekomenduje uczestnikom rynku giełdowego (biurom i domom maklerskim, dystrybutorom informacji, inwestorom giełdowym) przeliczenie danych historycznych.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

13 Komentarzy

  1. lesserwisser

    Przyznam otwarcie, że jestem wręcz zaszokowany tą wiadomością,gdyż byłem przekonany, że już dawno Giełda skończyła, z tym niecnym procederem. Bo ten idiotyzm sprawozdawczo-ekonomiczny nas po prostu kompromitował.

    Swoją drogą ciekawe w iluż opracowaniach błąd ten został powielony, ile statystyk wypaczył i jak zniekształcił prawdziwy obraz naszego rynku. Zastanawiam się czy czasem i kapitalizacja giełdy nie była tak ujmowana, przynajmniej w niektórych przypadkach.

    Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, gdyż w rankingach pod względem wartości obrotów to nasza giełdka dużo lepiej wypadała, więc parę piersi zapewne wypięło się z dumą.

    Ciekawe jest też czy wprowadzając ten mnożnik absurdu wzorowano się na kimś (model francuski ?) czy był to autorski pomysł jakiegoś naszego szpeca (warto by wiedzieć którego).

    Swoją drogą to jeśli Rysiu Czerniawski, który już w technikum miał świadomość, że wartość równa się cena razy ilość, a studia na SGPiS zapewne go w tym przekonaniu utwierdziły, to czemu nie przekonał swoich koleżków z zarządu Giełdy, zapewne nie-ekonomistów, aby nie szli tą błędną drogą? A jeśli przekonywał to może tego nie zrozumieli?

    Jak czytam poniższe uzasadnienie z komunikatu Giełdy, to śmiać mi się chce, bo jest to raczej śmiech przez łzy.

    “Wprowadzenie powyższych zmian ma na celu dostosowanie prezentacji informacji w zakresie wartości obrotu instrumentami finansowymi notowanymi na GPW do metodyki stosowanej przez międzynarodowe organizacje zrzeszające giełdy papierów wartościowych.”

    Bo jeśli w tak ewidentnej i oczywistej kwestii władzom Giełdy i organom nadzoru zajęło prawie 20 lat dostosowanie “tej informacji” do wymogów i metodyki światowych giełd, to jak się rzecz ma z innymi sprawami. Tymi mniej ewidentnymi i wystawionymi na widok publiczny.

    Może lepiej nie myśleć?

  2. Pingback: JONATHAN

  3. Pingback: WARREN

  4. Pingback: PAUL

  5. Pingback: RICKY

  6. Pingback: LLOYD

  7. Pingback: MORRIS

  8. Pingback: WILLARD

  9. Pingback: STUART

  10. Pingback: OLIVER

  11. Pingback: JAIME

  12. Pingback: JULIAN

  13. Pingback: BERNARD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *