Kupić górkę czy dołek? Część 5

Znużonych statystyką wykresową pocieszę, że to ostatni kawałek w tym mini cyklu, mam jednak cichą nadzieję, że te procesy, które na tym blogu odkrywam, nie pozostają bez wpływu na coraz dojrzalsze spojrzenie Czytelników na procesy zachodzące na rynku.

Pozostałych, żywo zainteresowanych i reagujących czytelników przytrzymam w napięciu do kolejnych, podobnych, równie zaskakujących w niektórych miejscach analiz statystyczno – wykresowych, które równolegle przygotowuję i pod wpływem których sam ulegam zdziwieniom i inspiracjom 🙂

Zanim pokażę ostatnie testy ekstremów, chciałem szybko wyjaśnić 2 sprawy:

Opisywane obecnie strategie traktowania szczytów i dołków mają znaczenie przede wszystkim dla traderów szukających okazji do zysków pochodzących z eksploatacji krótko- czy średnioterminowych fal wzrostowych oraz dla stosujących mechaniczne systemy. Dla inwestorów preferujących długie horyzonty dominującym czynnikiem są natomiast cykle hossa-bessa o odmiennej mechanice zajmowania pozycji niż stosowana tutaj.

Po wtóre: „kupno szczytów” (w tym wypadku maksimów cenowych z określonej ilości dni) nie oznacza wchodzenia na rynek po zawyżonych cenach czy na niebotycznie wysokich górkach kursowych, będących wytworem zwodniczo działającej wyobraźni. Każda bez wyjątku korekta kończy się przejściem przez kurs wyznaczony przez maksima z wybranej ilości dni, by kontynuować rosnący trend. Takie szczyty istnieją nawet przy samym dnie bessy choć są one niższe niż dziesiątki lokalnych minimów (dołków), pojawiających się wcześniej podczas spadków. W terminologii systemów mechanicznych bardziej adekwatną nazwą są w tym przypadku “wybicia z kanałów cenowych”, pojęcie trzeba przyznać nieco bardziej neutralne dla emocji 🙂

Poprzednie testy wykonywałem przy założeniu, że pozycję długą otwieramy gdy cena zamknięcia sesji wypada powyżej szczytu z X dni lub poniżej dołka z X dni. Z ciekawości dokonałem rozluźnienia owego rygoru w stylu podobnym jak w typowych systemach mechanicznych i testowałem zajmowanie pozycji również w czasie sesji to jest tak szybko jak tylko kurs przebija ów dołek lub szczyt, bez czekania na koniec sesji. Nie zaobserwowałem  jednak nowych tendencji a jedynie spotęgowanie i potwierdzenie efektu opisanego wcześniej. Poniżej ilustruje to, jak poprzednio, wykres sumarycznych zysków/strat dla danych WIG20 (kupno WSZYSTKICH szczytów z 10 dni – linia zielona, wszystkich dołków z 10 dni –czerwona, wyrzut pozycji po 5 dniach).

buy_10days_intra

Wzrosła ilość transakcji – kupna na szczytach do 804 sztuk (z 546 dla testów na samym zamknięciu sesji), na dołkach do 643 (z 433), średnia trafność 52%.

I jeszcze test w tym samym układzie co powyżej ale nową pozycję otwierałem tylko wówczas gdy została zamknięta poprzednia czyli tak jak w realnym tradingu, a nie jak poprzednio dla testu wszystkich statystycznych możliwości. Ponownie niewielkie zmiany w rozkładzie wyników, jedynie redukcja ilości transakcji o nawet 70% przy podobnej trafności jak poprzednio – 52%:

buy_10days_intra_selected

Na blogu pokazywałem jedynie fragmenty testów, jednak reprezentatywne dla całości moich badań. Dodawanie kolejnych opcji weryfikacyjnych było konieczne dla jak najdokładniejszego przybliżenia i potwierdzenia pojawiających się tendencji. Na koniec więc krótkie podsumowanie całości:

Testy kupna lokalnych szczytów i dołków pokazały, że do czasu sprzed końca poprzedniej hossy (mniej więcej 4 lata temu) trafniejszą, mniej ryzykowną i zyskowniejszą krótko i średnioterminową strategią było polowanie na wybicia powyżej maksimów z określonej ilości dni. Od tamtego momentu rynek uległ znaczącej transformacji, gasząc większość tego typu wybić. To mogło mieć znacząco demolujący wpływ na strategie podobnego typu, obniżając ich efektywność. Zapewne wymagają więc wnikliwego przeglądu i zmian w trudnym przedsięwzięciu jakim jest zarządzanie ryzykiem (stopami) gdyż samo wejście na pozycję przestało zapewniać przewagę nad rynkiem.

Nie zmieniło się jednak zbyt wiele w rozkładach wyników  testów  strategii kupna dołków: zyski towarzyszą niemal wyłącznie hossom, straty-bessom. Jest to mimo wszystko niestabilna tradingowo taktyka i co ważne – diametralnie różni się od tego co widzimy na rynku amerykańskim. Tam bowiem od niemal 2 dekad strategia kupna dołków zmieniła swoją negatywną tendencję i przewyższa zyskami oraz mniejszym ryzykiem pogoń za lokalnymi szczytami.

Do tematu będę wracał na wiele innych sposobów w przyszłości.

–**Kat**—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

4 Komentarzy

  1. lesserwisser

    Czy to aby nie przeczy usilnie lansnowanej wcześniej tezie, że wejścia są nieistotne bo liczą się wyjścia?

    A tu nagle okazuje się, że wejścia mają jednak swój wpływ, bo dużo lepiej jest kupować na 10 dniowej górce niż dołku!

    Wprawdzie jest to trochę nieintuicyjne ale przecież czasy się zmieniają więc może faktycznie lepiej jest jechać pod górkę niż z górki.

    Czas pokaże i pokarze (niewiernych i niedowiarków ?).

  2. pit65

    @lesser

    Jak masz hossę stulecia to zawsze kupno górki załatwia trend.
    Natomiast nie za bardzo świadczy to o wyższości któregokolwiek ze świąt.

  3. Pingback: CARLOS

  4. Pingback: JEREMY

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *