To, że inwestorzy indywidualni spekulują na giełdzie – wiadomo od dawna; to, że zaczynają coraz agresywniej spekulować instytucje finansowe – widać coraz wyraźniej w ostatnich latach; ale to – że spekulują najważniejsze instytucje rządowe – stanowi historię najkrótszą, choć zapewne nie mniej emocjonującą.
?Giełda nie jest tak duża…”
We wpisie chodzi oczywiście o PPT, czyli Plunge Protection Team (można to dość swobodnie przetłumaczyć jako ?grupa obrony przed krachem”). Dla niektórych jest to fikcja na miarę ?Strefy 11″, gdzie podobno Amerykanie posiadają statek kosmiczny i zwłoki kosmitów od czasów Roswell. Dla innych – jest to prawda, którą można różnie interpretować – a cała rzecz ujrzała światło dzienne i została nazwana przez dziennikarza Washington Post Bretta Fromsoma w 1997 roku. Opisuje on kulisy działania FED w 1987 roku, podczas krachu i mechanizm, który doprowadził do gwałtownego odwróceniu tendencji na Wall Street, podczas sesji cudów w dniu 20 października 1987 roku. Przeczy to dość mocno tezie o samoregulacji rynków w drodze równoważeniu popytu i podaży i efektywności rynków kapitałowych. Z drugiej strony jednak – ?dziki” amerykański kapitalizm jest nie do końca taki ?dziki”, jak się ostatnio dość powszechnie uważa, a rola FED jest znacznie większa – szczególnie w okresach przełomowych dla rynków akcji. Były członek zarządu FED Robert Heller, użył kiedyś znamiennego porównania w jednym z wystąpień ? Giełda nie jest tak duża, aby FED nie mógł się nią zająć” 🙂
Jedni ratują, inni czują się „wyjęci spod zasad rynkowych”
PPT to potocznie przyjeta nazwa Grupy Roboczej ds. Rynków Finansowych ( Working Group on Financial Markets). Grupa została powołana w USA w 1988 roku przez prezydenta Reagana, po „czarnym poniedziałku” na Wall Street, który miał miejsce 19 października 1987 roku. Sklad grupy to – szefowie FED, SEC i CFTC. W tle pojawia się zawsze FED, czasem jako sprawca krachów (wskutek nieodpowiedzialnej polityki monetarnej), a czasem jako instytucja ratująca rynek (lub jak to widzą inni – próbująca wypić piwo, które sama nawarzyła), aby nie dopuścić do powstania paniki, której nie udałoby się poddać kontroli. PPT dała o sobie znać nie tylko w 1987 roku, ale również po atakach na World Trade Center. W jednym i drugim przypadku doszło do swoistej manipulacji rynkiem – ale cel był ?szczytny” – nie dopuścić do jeszcze większej katastrofy. I tak FED, z instytucji będącej ?pożyczkodawcą ostatniej instancji” podczas wypalania się kryzysu, staje się nieraz ?pożyczkodawcą pierwszej instancji”, gdy kazdy płomień kryzysu coraz silniej ogarnia „obowiazkowo” sektor finansowy. W tym momencie przypominają o sobie także tzw. TBTFy, czyli amerykańskie giganty ?Too Big To Fail” (?zbyt duże by upaść”). Firmy te były chronione w czasach kryzysu za pieniądze podatników, co uczyniło z nich nieefektyne „święte krowy” w czasach prosperity. Podczas ostatniego kryzysu zrobiono jednak ?wyjątek” dla jednej z takich „krów” – Lehman Brothers, któremu pozwolono upaść. Cyrk związany z ratowaniem Fannie Mae, Freddie Mac, AIG, General Motors potwierdza jednak, że TBTFy są nadal traktowane na ?specjalnych” zasadach – lepszych niż zdrowe, małe firmy. Coś się jednak zaczyna w końcu dziać w tym temacie (podjeto proby dyskusji w USA na ten temat, gdy srodki dla upadajacych firm wykorzystywane byly… na premie), co może zmienić to postrzeganie i rolę „nietykalnych” balastów gospodarki rynkowej.
Dwa dni, które wstrząsnęły Wall Street
W dniu 19 października Dow Jones Industrial Average stracił aż 508 punktów (22,6 procenta !). Już dzień później, 20 października – kiedy silne spadki nadal utrzymywały się, FED przystąpił do działania – kupując kontrakty terminowe w końcowej fazie sesji. Ceny akcji zaczęły rosnąć i można było mieć wrażenie, że to sami inwestorzy odzyskali wiarę w rynek i wskakują do zawróconego pociągu. Dynamiczna, wzrostowa końcówka dnia potwierdziła koniec paniki, a interwencja FED okazała się skuteczna. O ile w sytuacjach wyjątkowych – podczas krachu, takie działanie można uznawać za uzasadnione, mogą rodzić się pytania, czy takie działania nie są podejmowane częściej, gdyż wtedy byłaby to już nie nadzwyczajna interwencja tylko czysta manipulacja. Akcje czy kontrakty zakupione w ?dołku” trzeba w końcu sprzedawać, a to również burzy efektywność rynku. Zwolennicy interwencji agencji rządowych i tak w każdym przypadku będą negować działania FED, jako szkodzące rynkowi i burzące jego wewnętrzny ?system immunologiczny”. Czy nikt nigdy nie odniósł wrażenia, szczególnie analitycy techniczni – że rynek amerykański zaczął rosnąć lub przestał spadać w ?ostatnim” możliwym momencie, kiedy zaczęły się pojawiać formacje wieszczące załamanie. Podobnie bywa z danymi makro – w momentach przełomowych pojawiają się naraz ?zaskakująco” dobre dane, które zaskakują rynek, a bywa, że i złe dane – powodują silne wzrosty i można odnieść wrażenie, iż jakaś ?niewidzialna ręka rynku” czuwa nad tym, aby ceny nie zaczęły zbyt gwałtownie spadać w ?złym momencie”.
Polski ?ślad”
W Polsce, też mamy swoje ?doświadczenia” na mirę PPT , ale nalezy o nich mówić w nieco ?krzywym zwierciadle”. Niejednokrotnie, za moment rozpoczęcia silnej bessy w 1994 roku (która zniosła rynek o 2/3), uważany jest debiut Banku Śląskiego na GPW. Co takie dziwnego było w tym debiucie? Akcje sprzedawane w ofercie publicznej po 50 złotych, tuż po debiucie były warte 13-krotnie więcej. Takie przebicie ceny emisyjnej akcji tak dużego banku nawet w czasie silnej hossy robiło piorunujące wrażenie. Co się stało potem – cena zaczęły gwałtownie spadać, choć teoretycznie podaż powinna być znikoma, bo skala redukcji w ofercie publicznej była ogromna. Ktoś musiał jednak sprzedawać, co spowodowało załamanie ceny akcji banku i zawieszenie transakcji z powodu ogromnej przewagi podaży. Kto sprzedawał? Polskie Ministerstwo Finansów! W naszym przypadku zatem nie było niestety ?typowej” PPT – czyli obrony, kiedy zaczęło się załamanie. Było za to coś przeciwnego, co określiłbym jako – PAT (Plunge Acceleration Team), który załamanie całego rynku dość symbolicznie rozpoczal. Można to oczywiście nazwać przypadkowym zbiegiem okoliczności, ale nikt nie zaprzeczy fkatom – to wlasnie wtedy rozpoczęła się na naszym rynku silna i długotrwała bessa – mozna powiedziec – od tego jednego symbolicznego kamyka podazy, rzuconego w rynek, kamyka – który jednak okazał się granatem. O Banku Śląskim, który, moim zdaniem, ?zabił” hossę na GPW w 1994 roku, można poczytać min. w ?Naszym Dzienniku”.
Cuda, psze pana… cuda!
Dlaczego akurat teraz piszę i przypominam o PPT? Każdy moment jest dobry, szczególnie gdy obserwując świat walczący z kryzysem gospodarczym, na naszym oczach rośnie kolejna bańka spekulacyjna – w gospodarce chińskiej. Być może wszystko co dzieje się na giełdach – na giełdzie nowojorskiej w szczególności jest jednak przypadkowe, a zachowanie cen – doskonale efektywne. Cuda się zdarzają nawet na rynku finansowym. Czasem niezrozumiała reakcja na dane makro może uruchomić lawinową aktywację zleceń stop lub automatyczny trading na ogromną skalę, szczególnie w przełomowych ?technicznie” momentach. Sam nie wierzę, że to napisałem, bo w to nie wierze – to trochę jak ?przypadkiem” wpuścić lisa do kurnika, bo jest „rzekomo” – najlepszym przyjacielem kur 🙂 Zaskakujących danych makro i jeszcze bardziej zaskakujących na nie reakcji w USA mamy ostatnio aż nadto – wystarczy wspomnieć amerykański PKB za III kwartał, czy stopę bezrobocia w październiku i reakcje na te dane, itp…
Zainteresowanym polecam lekturę Washington Post – sprzed 20 lat. Jakie to wszystko wydaje się być ponadczasowe i aktualne.

