WSJ: Pierwsze jaskółki wzrostu?

Od czasu Wielkiej Depresji z lat 1929-1933 gospodarce amerykańskiej nie przydarzył się dłużej trwający kryzys niż ten obecny. Chociaż zdaniem zdecydowanej większości branżowych ekspertów negatywna sytuacja będzie utrzymywać się jeszcze przez wiele miesięcy, to pierwsze sygnały zbliżającej się poprawy można już zaobserwować. WSJ porusza tę kwestię w artykule zatytułowanym: “Economy Raises Tentative Hopes a Trough is Finally in Sight”.

Kwiecień 2009 jest już siedemnastym z kolei miesiącem, w którym gospodarka Stanów Zjednoczonych zmaga się z recesją (za początek kryzysu przyjmując grudzień 2007 r., czyli wtedy gdy najważniejsze indeksy giełdowe w Ameryce rozpoczęły silny trend spadkowy). Ostatni tydzień marca przyniósł jednak szereg pozytywnych wiadomości.

Po pierwsze – wartość wydatków konsumentów, choć na razie marginalnie, zanotowała
w lutym wzrost. Podobnie zachował się wskaźnik nastroju konsumentów MCSI (Michigan Consumer Sentiment Index), który sugeruje, że sytuacja ekonomiczna Amerykanów ulega stopniowemu polepszeniu. Również rynek nieruchomości wydaje się stabilizować po tym, jak w lutym zainteresowanie najdroższymi lokalami mieszkalnymi wzrosło. Kupującym domy pomaga wprowadzona przez rząd w ramach pakietu stymulacyjnego ulga podatkowa oraz działania mające na celu ustalenie maksymalnego oprocentowania kredytów hipotecznych. Skutek to zwiększenie się w poprzednim miesiącu liczby wniosków o udzielenie kredytu hipotecznego o 32%.

Na szczególną uwagę zasługuje jednak jeszcze inny wskaźnik – liczba Amerykanów składających wnioski o objęcie zasiłkiem dla bezrobotnych. Jest on interesujący przede wszystkim dlatego, że podczas poprzednich recesji regułą było, iż liczba ubiegających się o państwową pomoc osiągała swoją najwyższą wartość na przeciętnie 4 tygodnie przed tym, jak gospodarka znajdowała swoje dno i powracała do trendu wzrostowego. W obecnej sytuacji, najwyższa liczba wniosków przypadła na tydzień kończący się 14 marca, co mogłoby sugerować, że koniec recesji mamy już naprawdę bardzo blisko.

Tym, co nadal studzi optymizm amerykańskich inwestorów jest stale rosnący poziom bezrobocia, które w obecnej chwili wynosi 8,1% – najwięcej w przeciągu ostatnich 25 lat. A ma być jeszcze gorzej – przewiduje się, że następne 12 miesięcy przyniesie dwucyfrowy poziom bezrobocia.

Amerykanie również w dalszym ciągu obawiają się problemów z utrzymaniem swoich rodzin, dlatego oszczędzają znacznie więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W lutym 4,2% dochodu rozporządzalnego amerykańskich gospodarstw domowych pozostało w portfelach, w porównaniu z zerowym poziomem rok temu. Jak prognozują eksperci, nie wystarczy nawet okres 10 lat, aby amerykańscy konsumenci z powrotem wydawali tyle, ile przed recesją.

Ze skutkami obecnego kryzysu przyjdzie nam jeszcze zapewne zmagać się długo. Póki co silne wzrosty na giełdach oraz kilka wskaźników makroekonomicznych daje nadzieję, że najgorsze gospodarka amerykańska ma za sobą.

P.S. Dla zachowania równowagi warto pamiętać, że tzw. fale B charakteryzują się rosnącym optymizmem (“niżej już być nie może”),  wyszukiwaniem przez rynek pozytywnych informacji i są rajem dla spekulantów.

Adam Kowalski

[Głosów:0    Średnia:0/5]

3 Komentarzy

  1. Thome

    “Ze skutkami obecnego kryzysu przyjdzie nam jeszcze zapewne zmagać się długo”

    To na pewno. Poza tym……im bardziej Obama odejdzie od swoich pomysłów – tym lepiej dla gospodarki (a odchodzi stopniowo). Jakaś iskierka nadziei jest, bo wydaje się, że nawet prasa drukarska FED zaczyna cierpieć na brak tuszu…..

  2. lepszy cwaniak

    @Thome
    “bo wydaje się, że nawet prasa drukarska FED zaczyna cierpieć na brak tuszu?..”

    …ze względu na KRYZYS!
    Błogosławiona ręka wolnego rynku…;)

  3. Pingback: Blogi bossa.pl » Blog Archive » WSJ: Emerging markets powracają do łask

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *