Proszę się nie obawiać to nie będzie czwarty wpis w tym tygodniu dot. Rady Etyki 😉 I tak wygląda na to, że blogi.bossa.pl stworzyły więcej nt. Rady niż sama Rada 😉 Nie będzie również o Walentynkach choć temat wiąże się z przyjemnościami. Chodzi bowiem o czekoladę, a dokładniej pisząc o kakao.
Jako uzależniony od czekolady smakosz z rozpaczą patrzyłem na hossę na kako, która wyniosła ceny tego surowca do rekordowego od 28 lat poziomu 3300 USD/tonę. Przepraszam – na wzrosty ceny ziarna kakaowca, bo na ten towar dokładnie jest kontrakt notowany na NYBOT i certyfikat RCKAOAOPEN notowany na GPW.
Silne trendy na kakao
Z rozpaczą, ponieważ nie dość, że w tej zwyżce nie uczestniczyłem to jeszcze mój budżet domowy był obciążany wzrostem cen ulubionych brązowych tabliczek. Jak donoszą bowiem specjaliści od tego rynku koszt surowców stanowi ponad 50% ogólnych kosztów producentów czekolady. A kakao jest ich największym składnikiem.
Na szczęście (dla mnie) po szczycie 1 lipca 2008 r. kakao, jak większość surowców rozpoczęło marsz, a właściwie zjazd w dół. Cena zatrzymała się w ok. 1900 USD za tonę 24.10.2008 czyli 42% poniżej szczytów.
Co w tym dziwnego, zapytacie Państwo? Przecież wszystkie surowce zaliczają kolejne dołki.
Otóż nie wszystkie. Kakao zdołało odrobić znaczną część strat, osiągając parę dni temu cenę 2900 USD/tonę.
Notowania kontraktu na kakao
źródło: Stooq.pl
Analitycy tłumaczą ten wzrost spadkiem podaży, którą wywołała zaraza kakaowca dotykająca plantacje w Wybrzeżu Kości Słoniowej i Ghanie. Warto w tym momencie przypomnieć, że 70% produkcji kakao ma miejsce w Afryce – patrz wpis A. Stańczaka I coś do kawy.
Jeść czekoladę czy nie jeść?
Co czeka nas dalej? International Cocoa Organization przewiduje, że podaż będzie spadać szybciej niż popyt, co spowoduje dalszy wzrost cen. Z drugiej strony kryzys gospodarczy może w mniejszym stopniu oddziaływać na branże – wskazywać mają na to dane dot. wzrostu detalicznej sprzedaży producentów czekolady w USA – wyższe niż wzrost PKB w 2008.
Pytanie czy branża producentów czekolady może zatem spać spokojnie? Wiele zależy od konsumentów, a właściwie od tego czy uznają czekoladę jako dobro luksusowe (w czasie kryzysu następuje silniejszy spadek popytu) czy raczej jedynie jako „odrobinę luksusu”, której nie trzeba sobie odmawiać bo i tak wydatek stanowi niewielką część budżetu.
Pierwszy test (przynajmniej w USA) będą stanowić Walentynki, które są uznawane w branży jako czas żniw.
Cena kakao a sprawa polska
W jaki sposób rosnące ceny kakao wpływają na polskich inwestorów? Przede wszystkim akcjonariusze spółek produkujących wyroby czekoladowe muszą sobie zdawać sprawę, że cena kakao w złotówkach wzrosła jeszcze bardziej ze względu na słabnącą polską walutę. Nie należy zatem oczekiwać rewelacyjnych wyników tej branży. Chyba, że producenci zabezpieczali się… Ups…właściwie to nie wiadomo co gorsze 😉
Co dla jednych jest koszmarem, dla innych może być żyłą złota. Przypomnę, że na GPW jest notowany certyfikat oparty o cenę kontraktu na ziarno kakaowca – RCKAOAOPEN. Patrząc na notowania, a właściwie brak transakcji wygląda na to, że polscy inwestorzy nie są zainteresowani tym towarem. A szkoda. Animator, który kwotuje obie strony rynku z 1% spreadem i wielkościami ofert po 5000 sztuk zapewnia instrumentowi głębokość rynku. Spadająca złotówka wzmacnia trend wzrostowy – od 24.10.2008 cena certyfikatu wzrosła o 70%. Pozostaje „tylko” wstrzelić się w trend 😉
Niezależnie od tego czy zostaniecie Państwo inwestorami na rynku kakao, namawiam do zakupu „gorzkiej ciemnej”. Jedzenie czekolady (w rozsądnych ilościach) wyzwala endorfiny wpływające korzystnie na samopoczucie. Polecam więc gorzką z morską solą, chili, drobinkami kawy, Earl Grey, orzechami Macadamia …
P.S. Informacja dla Rady. Nie jestem akcjonariuszem żadnej ze spółek produkujących czekoladę. Nie posiadam też certyfikatu RCKAOAOPEN, choć nie wykluczam zakupów takowego.
P.S. 2 Wpis powstał na podstawie artykułu w Wall_Street_Journal Cocoa prices create chocolate dilemma



Dodaj komentarz