Najprostszy wyznacznik hossy, część 4

Żeby nie było, że to wszystko takie proste z A.T. i średnimi, trzeba dla równowagi zrobić kolejne zastrzeżenia i uproszczenia.

Jeśli na rynku pojawia się nieefektywność to zwykle zaraz potem wkracza na scenę albo kapitał eksploatujący ją do granic albo arbitraż, który zajeżdża ją na śmierć. To powoduje zarówno zmiany w samej mechanice rynku jak i zaprzestanie działania metod, które do tej pory pracowały w miarę zyskownie. Samo pojęcie nieefektywności swoimi korzeniami sięga Hipotezy Efektywnego Rynku (HER). Wg niej ani dysponując informacją na temat cen i ich pochodnych (czyli A.T.) ani informacjami rynkowymi dostępnymi publicznie (np. Analiza Fundamentalna) ani informacjami poufnymi (insiding) inwestorzy nie są w stanie w długim terminie uzyskać zwrotów przewyższających średnią rynku (indeksy), zakładając porównywalne poziomy ryzyka. Jeśli pojawiają się anomalie, które pozwalają jednak zarabiać powyżej średniej, mamy do czynienia z nieefektywnością. To ona właśnie jest tym poszukiwanym Graalem. HER ma wiele słabych punktów i na domiar złego niejednokrotnie zostały udokumentowane długoterminowe nieefektywności, których wg tej hipotezy być nie powinno. De facto więc część finansowego świata odesłała HER do lamusa ale sam termin ?efektywność” pozostał jako kod porozumiewawczy.

Bardzo ważną rzeczą dla stabilności i działania metod z zakresu A.T. są w kontekście nieefektywności takie elementy jak płynność rynku, dostępne instrumenty (derywaty) czy koszt eksploatacji (prowizje). Z tego punktu widzenia można teoretycznie wyprowadzić pewne wnioski odnośnie tego dlaczego strategia przecięcia średnich z 13 i 34 tygodni różni się w przypadku indeksów DJIA i WIG. Jak pokazywałem w poprzednich wpisach , w przypadku tego pierwszego owa metoda przestała być zyskowna niemal 10 lat temu. Ale miniona dekada to były lata gdzie szybkość tradingu znacznie wzrosła (elektroniczne zlecenia), koszty prowizji i dostępu do zleceń i notowań zmalały, płynność jest zadowalająca, a przede wszystkim DJIA jest obudowany całą gamą instrumentów pochodnych (ETFy, opcje, kontrakty terminowe, CFD) co powoduje, że można eksploatować nieefektywności o coraz mniejszej skali, których niegdyś się nie opłacało. Rynek więc ewoluuje. W przypadku WIG istotna różnica tkwi przynajmniej w jednej kwestii – derywatów. Nie ma ich na ów indeks w ogóle. Co za tym idzie, ani nie można go w tani sposób odwzorować (kupno i aktywne dopasowanie wszystkich akcji nim objętych to praktycznie mordęga nie mówiąc o kosztach) ani dokonywać arbitrażu (brak narzędzi). Ponadto nie działają u nas fundusze hedge ze swoimi algorytmami, które rozjeżdżają minimalne nawet anomalie efektywności. Teoretycznie więc to wszystko składa się na ową nieefektywność naszej giełdy. Która zapewne jeszcze jakiś czas potrwa.

Ze względu głównie brak derywatów, test średnich 13 i 34 na WIG na danych dziennych z poprzedniego wpisu daje wprawdzie przewagę nad rynkiem ale w praktyce jest pozbawiony możliwości realnego wykorzystania. Różnica stóp zwrotu pomiędzy tą metodą a średnią rynkową, reprezentowaną przez metodę ?buy and hold”, sięga 12% rocznie (uwzględniając podobną wielkość ryzyka) a prowizje, które musiałby być wydane na zreplikowanie indeksu we wszystkich akcjach, które się na niego składają, zjadłyby tylko część zysku. Przy częstotliwości 3 transakcje rocznie kupna i 3 sprzedaży (łącznie 6) i powiedzmy 0,39% prowizji daje nam to nieco ponad 2% czyli zostaje nieco profitów netto ale robienie takiej operacji przekracza możliwości i zainteresowanie inwestorów. Z tego punktu widzenia metoda przecięcia średnich dużo prościej zastosować w praktyce na danych tygodniowych (tylko 1 transakcja na 3 lata), choć statystycznie jest ona niewiarygodna.
Można oczywiście pokusić się jeszcze albo o zastosowanie jej na indeksie WIG20 (możliwość prostej jego replikacji istnieje) czy tylko wybiórczo dobierając akcje do portfela. Zrobię z ciekawości stosowne testy.

Na początek jednak, również z ciekawości, sprawdziłem całe spektrum średnich o różnych długościach, stosując je na danych dziennych dla indeksu WIG. Zadałem algorytmom sprawdzenie przecięcia wszystkich średnich z zakresu 5-20 dni z wszystkim średnimi z zakresu 20-45 dni. Okazuje się, że wszystkie takie przypadki były zyskowne i dawały rezultat powyżej ?buy and hold” nawet bez dopasowania ryzyka! Na efektywnym rynku nie ma prawa się dojść do sytuacji gdzie użycie dwóch dowolnych średnich przynosiło zyski większe niż średnia rynku. Dodać należy jednak,że najwięcej do owej zyskowność wniosła obecna bessa, którą średnie pozwoliły spędzić poza rynkiem. Sprawdzałem to przy użyciu 90% alokacji kapitału w papiery i bez liczenia prowizji oraz poślizgów, reszta założeń jak w poprzednich wpisach.

2 średnie, które wypadły najgorzej
Zysk roczny składany: 19,62%
Transakcji: 60 (zyskownych tylko 37% – typowe dla metod trend following)
Maksymalne obsunięcie: 45,5%
Zysk całkowity: 2333%

2 średnie, które wypadły najlepiej
Zysk roczny składany: 27%
Transakcji: 70 (zyskownych 45%)
Maksymalne obsunięcie: 36%
Zysk całkowity: 6962%

Dla przypomnienia buy and hold
Zysk roczny składany: 19,51%
Transakcji: 1 (zyskownych 100%)
Maksymalne obsunięcie: 71,56%
Zysk całkowity: 2294%

Zrobiłem jeszcze dla porównania test średnich 13-34 na danych dziennych dla DJIA
Zysk roczny składany: 5,43%
Transakcji: 409 (zyskownych 39%)
Maksymalne obsunięcie: 32,25%
Z tym, że tak jak dla danych tygodniowych – od 10 lat strategia pozostaje w sferze permanentnego obsunięcia

A odpowiednio buy and hold DJIA:
Zysk roczny składany: 4,84%
Maksymalne obsunięcie: 89%

Nasz rynek jest wyzwaniem 🙂

—*Kat*—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

3 Komentarzy

  1. lepszy cwaniak

    nie jest:), a święty Graal inwestycji istnieje, tylko trzeba zapomnieć o “pewnikach” takich jak klasyczne pojęcie ryzyka. zresztą moja wróżka tłucze benchmark bez problemu i nie siedzi dniami i nocami przy wykresach (właściwie w ogóle ich nie ogląda dla celów inwestycyjnych-chociaż poziomy cen ją interesują). żadne rozkłady statystyk (ruch cen to jednak chaos/fraktal (?)) nic nikomu nie pomoże, ale ile razy piszę tu, że AT jest bezużyteczna to mnie moderator wywala, bo kto zarabiałby wtedy na prowizjach od emocjonalnego – więc bezmyślnego do pewnego stopnia – i CZĘSTEGO handlu…

  2. meridian

    AT jest bezużyteczna dla tego, który nie umie jej stosowac a pisząc o jej bezużyteczności poprostu pokazujesz nam poziom jej znajomości, a nie musisz tego robic bez przerwy.
    Te średnie, wskażniki, zabawa w optymalizacje: jakie parametry, może taka średnia, może inna – moim zdaniem pokazują podejście do AT typowe dla 90 – 95% graczy, którzy tracą swój kapitał w poszukiwaniu św. graala. Przecięcia średnich to parodia AT i służą raczej kompromitowaniu całej AT bo nie wiem czy poważny trader może się wogóle ta metodą posługiwac.
    Zresztą ponad połowę zawartości książek na temat AT, łącznie z “Analizą” Murphego, można spokojnie wyżucic do kosza.
    Dzięki AT rzeczywiście mozna zarabiac ale to nie jest AT znana wyłącznie z książek i nie jest to wiedza w rodzaju: jak linia A przetnie linię B to coś tam coś tam. To przedszkole AT, poza które nie wychodzi większośc graczy.

  3. lepszy cwaniak

    “AT jest bezużyteczna dla tego, który nie umie jej stosowac a pisząc o jej bezużyteczności poprostu pokazujesz nam poziom jej znajomości”
    “Dzięki AT rzeczywiście mozna zarabiac ale to nie jest AT znana wyłącznie z książek i nie jest to wiedza w rodzaju: jak linia A przetnie linię B to coś tam coś tam. ”

    nie obrażaj ludzi, tylko pokaż mi swoje wyniki z ostatnich 5 lat, a może wtedy mnie przekonasz;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *