Słyszałem kiedyś dowcip. Dwóch Szkotów rozmawiało na temat ekskluzywnego przyjęcia, w którym jeden z nich uczestniczył. Podczas wymiany zdań sprawy zeszły także na temat menu. Opisujący swoje wrażenia na temat atrakcji Szkot wspomniał – po części oficjalnej podano do stołu. A co podano? – dopytywał się jego kolega? Jak to co? – Popielniczki. Takie ?szkockie dowcipy” mogą jednak zagościć w dość realnej rzeczywistości, za sprawą galopujących (z przerwami) cen żywności.

Kartkowych wspomnień czar

Podobne sceny królowały w polskich komediach z przełomu lat osiemdziesiątych, gdzie gościom podawano najczęściej paluszki i wino, a co lepsze – trzymano na święta (np. film ?Kogel Mogel”). Wynikało to oczywiście z założonej “z góry” w socjalizmie ?polityce deficytu”, jako sposobie kształtowania rynku i rozwiązywania niedoborów. Może ktoś poza mną pamięta słynne kartki na mięso (poniżej)? Kartki były także na alkohol, czekoladę, cukier… a we wrześniu można było na nie kupić sportowe buty dzieciom do szkoły.

 kartka-na-mieso.PNG
Kartki to nie tylko czas lat osiemdziesiątych, ale także okresy wojen, kiedy służyły ochronie przed spekulacją i zagwarantowaniu minimalnej, ale zawsze – równowagi na rynku. Dla niektórych może być to zaskakujące, ale kilkadziesiąt lat temu na kartki były także ziemniaki. Ziemniaki przecież były i są w naszej kulturze nadal podstawowym, obok chleba składnikiem menu, podobnie jak ryż w krajach azjatyckich. Aż trudno wyobrazić sobie życie bez lub z ograniczeniami kartofli, pyrek, purree, frytek, placków ziemniaczanych…itp.

kartka-na-ziemniaki.PNG

Na uwagę zasługują postanowienia karne w powyższym przykładzie! W okresach kryzysu zawsze istniał tzw. ?czarny rynek”, gdzie ceny realne były i tak dużo wyższe. Oznaką naszych czasów nie są wysokie cen żywności, będące pochodną stanu wojny bądź założeń ekonomicznych. Obecnie wysokie ceny kształtuje wolny (lub częściowo regulowany) rynek. Jeśli ceny te będą trudne do opanowania w długim terminie to, kto wie, być może kartki powrócą w niektórych rejonach świata, ale będą to już chyba bardziej kartki na GMO, bo ten kierunek zdaje się mieć swojego naturalnego sprzymierzeńca właśnie w galopujących cenach żywności nieprzetworzonej. Jeśli taka reglamentacja połączona ze stabilnością cen miałaby gwarantować stabilność cen żywności, to pewnie znaleźliby się jej zwolennicy.

Minimize me

W jednych krajach istnieją chroniczne braki żywności (np. Afryka Centralna), a w innych – żywność marnuje się (nadmierne spożycie lub ograniczanie produkcji) Nie wiem jak u nas, ale gdyby w USA bywalcy sieci fast-foodów mieli podobne ograniczenia jak konsumenci z ?kartkowych czasów” (np. limit hamburgerów na miesiąc), to być może rozwiązany zostałby częściowo problem nadwagi sporej części społeczeństwa, a nadwyżki służyłyby ograniczaniu cen lub zaspokojeniu potrzeb najbiedniejszych krajów. Problem znany z filmu ?Supersize me” przestałby istnieć, albo przynajmniej zostałby dość mocno ograniczony. Hmmm, wtedy to chyba nawet ja bym tam zawitał na rok, całkowicie dobrowolnie, na małą kurację :-). Warto przy okazji wspomnieć, iż to właśnie kraje najbiedniejsze, gdzie udział wydatków na żywność jest w dochodach proporcjonalnie największy – najmocniej odczuwają skutki wysokich cen żywności. Jak podaje Bank Światowy – zamieszki z powodu braków żywności wstrząsnęły w poprzednim roku aż trzydziestoma krajami.

Winowajcy

Rozwój technologiczny i gospodarczy niesie z sobą także niestety koszty – wzrost cen surowców i żywności oraz wyższą inflację. Coraz większa otwartość globalnego systemu finansowego oraz liberalizacji światowego handlu przyśpieszają te procesy. W przeciwieństwie do wcześniejszych okresowych wzrostów cen żywności mamy całkowicie nowe okoliczności wzrostu cen żywności- szczególnie trzy zjawiska, które nie występowały do tej pory na masową skalę, w dodatku naraz! A są nimi – większy, wskutek skokowego wzrostu zamożności – popyt na żywność ze strony Chin i Indii, konkurencja ze strony producentów biopaliw, oraz efekt cieplarniany połączony z mniejszym przyrostem wydajności upraw. ONZ-towska agencja ds. żywności – FAO, prognozuje, iż ceny żywności przeszły do ?wyższej strefy” i przez najbliższe dziesięć lat mogą się utrzymywać na wysokim poziomie, a z pewnością wyższym niż przed początkiem ?kryzysu” żywnościowego. Ceny niektórych produktów rolnych przechodzą korektę (pszenica jest o ponad 30% tańsza niż w lutowym szczycie, poniżej rekordowych wartości są także soja czy ryż. Zdaniem OECD, nie ma co jednak liczyć, iż ceny wrócą wzorem lat 70-ych, czy krachu na rynku kukurydzy w 1996 roku do poprzednich poziomów. Przemawiają za tym zarówno zaburzenia dostaw, jak również spadające zapasy. Rosną także ceny środków do produkcji rolnej, populacja rozrasta się a klimat ociepla się – co powoduje sprzężone ograniczanie areału upraw.

GMO w Polsce

Galopujące ceny żywności mogą być wykorzystywane skutecznie przez lobby na rzecz rozszerzania areału GMO także w Polsce. Na razie ministerstwo rolnictwa nie wykazuje entuzjazmu w tym kierunku, choć depczą nam po piętach regulacje unijne. Wysokie ceny zbóż mogą być jednak argumentem za przyśpieszeniem nieuchronnego. W ciągu ostatniego roku ceny pszenicy na świecie poszły w górę o 130 proc., soi o 87 proc., ryżu o 74 proc., kukurydzy o 31 proc. Ceny podstawowych zbóż w Polsce także rosną, co widać poniżej. Jednocześnie wspólna polityka rolna nie uniemożliwia nam, nawet w przypadku wysokich plonów – na gromadzenie nadwyżek żywności.

 ceny-skupu-zboz.PNG

Czy zatem GMO w Polsce dostanie zielone światło?. Czy warto? Powiedziałbym tak, (choć jestem sam zwolennikiem unikania ingerencji genetycznych) – można się upierać, że pozostanie się przy produkcji płyt winylowych, ale czy to ma sens? Obecnie zgodnie z prawem UE w swobodnym obrocie w Unii znajdują się następujące produkty genetycznie zmodyfikowanych: bawełna, kukurydza, biomasa bakteryjna, biomasa drożdżowa, rzepak, soja, burak cukrowy, goździki. Z wyjątkiem goździków pozostałe produkty przeznaczone są do wykorzystania jako żywność, pasza, składniki żywności lub paszy oraz produkty służące do wytworzenia żywności lub paszy, a także do przetwarzania przemysłowego.

A ceny sobie rosną i rosną

Ceny żywności w UE rosną prawie dwa razy szybciej niż inflacja (depesza PAP) – ?Wzrost cen żywności w UE jest najwyższy, od kiedy Eurostat w ogóle prowadzi takie statystyki, czyli od 1996 roku. Obecny wzrost cen żywności na świecie eksperci tłumaczą m.in. wyższymi cenami paliw i energii, zmianami demograficznymi i rosnącym zapotrzebowaniem ze strony krajów rozwijających się, gorszymi warunkami meteorologicznymi w krajach, które są tradycyjnie producentami żywności, a także przeznaczaniem pól uprawnych na rośliny do produkcji biopaliw.” Z kolei, w Polsce, wg.danych GUS żywność podrożała o 7%. Jako, że – płace, koszty transportu czy energii, a nawet pieniądza (wyższe stopy procentowe) nadal rosną – spirala może się jeszcze nieco nakręcić, choć nie wszystkie produkty i ich pochodne są równie narażone na wzrost cen.

ceny-skupu-zywca-i-mleka.PNG

Bądźcie biedni, bądźcie głodni!!!!

Dwa najludniejsze kraje – Chiny i Indie stają się coraz bogatsze. Bogaty świat zachodu wydaje się apelować – przestańcie tyle jeść!!!. TO przez was żywność tak drożeje!!!! Bądźcie nadal biedni i głodni!!!! Chińczycy czy mieszkańcy Indii chcą jednak więcej – mieć lepsze mieszkania i samochody (a może lepiej – mieć w ogóle mieszkania i samochody), posiadać sprzęt AGD, więcej, częściej i lepiej się odżywiać. I nikt im tego nie zabroni. Jest o tyle schizofreniczne podejście, że za wzrostem cen żywności stoi przecież też dotowana przez ?zachód” produkcja biopaliw oraz zakupy spekulacyjne, za którymi stoi raczej kapitał krajów rozwiniętych, niż rozwijających się. Przypomina to trochę takie podejście Kalego – jak Kali ukraść krowa – to dobrze, jak Kalemu ukraść – źle. Jak my wyglądamy na tym tle? Raport KE stwierdza, że ponad 35% Polaków mówi, że nie stać ich na posiłek zawierający mięso, drób albo ryby przynajmniej, co drugi dzień. Na terenie Unii Europejskiej gorsza sytuacja panuje tylko w Słowacji (41%) i na Łotwie (37%). Według Światowej Organizacji Zdrowia posiłek mięsny, co dwa dni to jedna z podstawowych potrzeb współczesnego człowieka.

Co kraj to obyczaj

Każdy kraj ma własne nawyki bądź nakazy żywieniowe, więc reakcja na drożejące ceny żywności może być różna. Niedawno słyszałem radiowy reportaż ta temat pustoszejących tawern w Grecji, gdzie miało dochodzić nawet do znaków niepokojów społecznych, których symbolem było to, iż symbol greckiej kuchni – ser feta, osiąga ceny, które powodują, iż Greków coraz częściej na niego nie stać. Z drugiej strony kraje regionu Azji południowo-wschodniej wprowadzają ogranicznienia w exporcie ryżu.

Mniej problemów mogą mieć muzułmanie – polecam ciekawy materiał z portalu – www.arabia.pl. Jak pisze autor: “Jedzcie z ziemi tylko to, co jest zgodne z prawem (halal) i zdrowe (tayyib). Zdanie to oznacza, że żywność musi być

–a– dozwolona (zgodna z prawem muzułmańskim) – nie można spożywać np. wieprzowiny, krwi, padliny, mięsa zwierząt, które mają pazury lub szpony, zabitych w skutek uduszenia, brutalnego ciosu, które zginęły w wyniku upadku lub zostały unicestwione przez dzikie zwierzęta

–b– jeśli jest to mięso, zwierzę, z którego pochodzi musi być zabite zgodnie ze wskazówkami zawartymi w prawie muzułmańskim

–c– niezależnie od tego, czy jest to mięso, owoc, ziarno czy owoc morza, musi być tayyib, czyli dobrej jakości, zdrowe, niezbrukane podczas procesu przetwarzania, pakowania, przechowywania, transportu lub sprzedaży”

Nas może radować zapowiadana rolna ?klęska urodzaju” oraz niższe ceny naszego talerzowego eldorado – czyli ziemniaka. Jak podaje GUS, w 2007 r. nastąpił znaczący wzrost produkcji ziemniaków (o ok. 31%) w stosunku do bardzo słabych zbiorów w roku poprzednim wpłynął na spadek ich cen. Ceny ziemniaków w obrocie targowiskowym były znacznie niższe od rekordowo wysokich notowanych przed rokiem. W kwietniu br. za 1 dt ziemniaków jadalnych płacono średnio 55,03 zł/dt, tj. mniej o 2,3% niż przed miesiącem i o 56,5% niż rok wcześniej. Ceny skupu ziemniaków (43,85 zł/dt) były również znacznie niższe (o 32,5%) niż w kwietniu ub. roku.

Zamiast

W latach osiemdziesiątych, kiedy to często słuchałem programu radiowego z cyklu ?Powtórka z rozrywki” lubiłem skecz o ?zupie zamiast pomidorowej”, opartej na rdzawej ?kranówie”. Podobne zagrożenia można było wynieść także z filmu ?Skrzydełko czy nóżka”, gdzie produkowano nie tyle zmodyfikowaną, co syntetyczną żywność. To, co się dzieje z popytem na żywność na rynkach azjatyckich, może nasuwać przypuszczenie, że tak jak wcześniej azjaci zalewali nas często tanimi, nienajlepszymi produktami, może nastąpić mały rewanż, i na rynek azjatycki zacznie trafiać więcej tańszej GMO lub w inny sposób ?podrasowanej” żywności. Mam nadzieję, że nie uderzy to rykoszetem w nas rynek żywności, bo bardzo nie chciałbym, tak jak w dzieciństwie, jeść znowu wyrobów czekolado-podobnych! No nie chciałbym też przeżyć kartek na ziemniaki – wolę sobie o tym poczytać.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

16 Komentarzy

  1. Jacek

    >Według Światowej Organizacji Zdrowia posiłek mięsny, co dwa dni to jedna z podstawowych potrzeb współczesnego człowieka.

    http://www.peta.org/
    Na szczęście jest coraz więcej ludzi świadomych, że to zwykła bzdura.
    Po co więc ją rozpowszechniać ?
    Zyj i pozwól żyć innym ..
    http://www.vege.pl/str.php?dz=75&id=4295

    BTW. GMO antybotyki i witaminy to podstawowa pasza dla zwierząt przeznaczonych na tą "podstawową potrzebę".

  2. tomfid

    A tu właśnie o to chodzi, by zgłodniałym krajom 3-ego świata podsunąć gmo i znów pare koncernów będzie mogło zarobić. Przy okazji zrujnuje się prawdziwe rolnictwo i nie długo nie będzie wyboru, czy jeść gmo, czy nie, bo i tak innej żywności nie będzie. Niestety nas chyba też czeka ten los- polityka UE nie sprzyja pradziwym rolnikom.

  3. Jacek

    komentarze zastrzeżone tylko dla potakiwaczy ??
    ;-(

  4. Jacek

    Jest 😉 pozdrawiam wszystkich vege – to jest sposob na problem głodującej Afryki.

    Zresztą jak się te kartki na mięso ukazały u nas w latach 80-tych to Laskowik śpiewał coś na ten temat:
    "
    bo my musimy być mniej pazerni,
    roślinożerni, roślinożerni…
    "

  5. jtyszko

    @Jacek; wszytkie opinie roślinożerców i drapieżników są mile widziane, a to co twierdzi WHO jest pewnym standardem, z którym można porównywać inne dane i budować jakieś porównania statystyczne, dlatego przytaczam to jako miernik, a tak prywatnie – ja się też nie łapię pod statystycznego człowieka wg. WHO bo doskonale potrafięsię obyć bez mięsa, na trawce też przeżyję i nawet będęsię lepiej czuł niż po schbowym

  6. jtyszko

    W uzupełnieniu poprzedniego wpisu – TRAWKA to oczywiście potocznie “vega”, a nie dragi 🙂 pozdrawiam

  7. lolek

    > Rozwój technologiczny i gospodarczy niesie z sobą także niestety koszty – wzrost cen surowców i żywności oraz wyższą inflację.
    Zdanie tak glupie, ze az szkoda komentowac. Poziom tego artykulu odbiega od poziomu innych tekstow z blogi.bossa.pl. Sa inne miejsca na sieci na lewicowa propagande.

  8. Jacek

    Niedawno rozmawiałem z pewnym rolnikiem, który narzekał na niskie ceny skupu żywca. Jak widać na wykresie – od kilku lat ceny te stoją w miejscu. Porównując ten wykres z analogicznym wykresem ceny paliwa – w tym wypadku ropy – widać wyraźnie jakie rolnik ma teraz koszty produkcji i jaki może mieć zysk. Jak na razie to kokosy zbijają na tym właściciele ubojni, którzy skupują żywiec po niskich cenach. Rolnicy dostają jakieś dofinansowanie z Unii, ale gość mówił mi, że za kilka lat (5?) i to się skończy. Wtedy po prostu drobni rolnicy całkowicie przestaną "produkować" czyli chować świnie i ceny żywca będą musiały wzrosnąć ? Tak sobie wykalkulowałem (calkowicie nie w duchu vege..)

  9. jtyszko

    @lolek, przykro mi ale z twojego posta nie wynika nic merytorycznego; jeśli masz jakieś uwagi chętnie się do nich ustosunkuję; ale jakoś pusto w tych 3 linijkach komentarza ! Jeśli nie potrafisz napisać nic więcej niż obraźliwe stwierdzenia, z których nic nie wynika, a nad rozumienie treści przedkładasz wątki wyrwane z kontekstu – przykro mi ponownie, ale to już nie moja sprawa. Mamy różnych czytelników i piszę z myslą o pewnej grupie, do której może ty się po prostu nie zaliczasz i lepiej się czujesz czytając blogi moich kolegów na całkowicie inne tematy. Powinieneś chyba najpierw sobie przeczytać, kto pisze i o czym pisze na blogach w bossa.pl, jeśli tego jeszcze nie zrobiłeś – zapraszam na stronę wstępną. A przy okazji – chętnie poczytam Twoje blogi – tylko podaj mi linka, to podyskutujemy merytorycznie o Twoich pomysłach i poglądach 🙂

  10. jtyszko

    @Jacek, duch vege jest w Tobie wyjątkowo silny 🙂 Wspólna polityka rolna trochę zabija konkurencję, choć ma oczywiście swoje zalety, bo nasi rolnicy nie są przygotowani do konkurowania na rynku unijnym cenowo, więc dobrze, że system dopłat funkcjonuje. Na rynku rolnym, jak na giełdzei są górki i dołki.

    Jak podaje Wikipedia

    Świńska górka (termin potoczny) – chwilowa nadpodaż wieprzowiny na rynku i związany z tym spadek cen mięsa wieprzowego. Bezpośrednim powodem występowania świńskiej górki może być np. spadek cen pasz i/lub zboża kilka miesięcy wcześniej ewentualnie powiązany ze spadkiem cen warchlaków. Tego typu wahania cen produktów rolnych wywoływane są niestabilną polityką rolną państwa (częste zmiany przepisów) oraz przeregulowaniem gospodarki (nadmierna ilość przepisów). Przeciwieństwem jest świński dołek

    i tak to już jest….

  11. Leon_Zawodowiec

    Pani Jacku, niech się Pani nie przejmuje takimi oszołomami jak lolek, zero kultury to pewnie i zero w głowie, zdarzają się tacy krzykacze, mało kto o nich pamięta, bo się nie mają czym wykazać. Bardzo lubię Pańskie czytadła, podobnie jak Pana Stańczaka – dobrze się czyta i można sporo fajnych rzeczy się dowiedzieć. Inni autorzy to nie moja bajka – bo nie rozumiem o czym piszą, choć też zaglądam, ale po komentarzach widze, że mają swoich wiernych wyznawców. Tak trzymać! A oszołomów spuścić z wodą w klozet ! A tego co Pan pisze, to chyba warto się jednak przestawić na transgeniczne uprawy buraka i kukurydzy, dobrze sie sprawdzaja w naszym klimacie, jeść tego nie musimy, ale można sprzedawać innym, co się zmutowanej żywności nie boją – Amerykanom i Komisarzom Unijnym, co nas naciskają, w szczegolności.

  12. jtyszko

    @Leon, widzę, że VEGA też w Tobie silna, ale nie rób ze mnie zmutowanego przez GMO maklera – napisz następnym razem Panie… a nie Pani 🙂 plizzzz… I wcale się nie czepiam. Dzięki za dobre słowo w imieniu moim i Adama, tudzież innych blogerów !!!

  13. Leon_Zawodowiec

    Ale wpadka :-)))) Jak będzie komisja śledcza to zeznam co potrzeba, że nie jest Pan GMO. Przepraszam i pozdrawiam, ale mi się udało niechcący 🙂

  14. klan

    Chyba musimy się NIESTETY pogodzić z genetycznymi zabiegami i to nie nie tylko przy żywności, bo za jakiś czas to lobby przemysłowe nawet nie będzie raczyło informować o dodatkach innych niż naturalne i tego obawiam się najbardziej, bo możemy zacząć jeść różne śmieci i inne sushi z kauczuku o smaku ryby i nawet nie bedziemy o tym wiedzieć. Pmiętam ten film z Definesem (licho wie jak sie to pisze) Skrzydełko czy nózka – niezła wizja przyszłości, tam były kurczaki z jakiegoś sztucznego tworzywa. A teraz film staje się po latach taki realny, że aż strach

  15. kfiatek

    niestety nie mogę się zgodzić z całym podpunkem "winowajcy". w kazdym razie nie te czynniki upatruje jako _glownych_winowajcow_. dziwi mnie, czemu prawie wszyscy analitycy pomijaja jeden chyba najwazniejszy powod wzrostu cen surowcow, zywnosci itp. dla mnie glownymi powodami szalejace wzrosty cen to zwykła bańka spekulacyjna do ktorej doprowadzilo:
    1. drastyczne obnizanie stop procentowych w usa majace na celu nie dopuszczenie do zawalu amerykanskiej gieldy. to implikuje wysoka nadpodaz dolara, ktory traci na wartosci
    2. wszelakiej maści gieldy towarowe rozliczane sa w dolarach, a wiec w walucie, ktora traci na wartosci
    3. ktos moze powiedziec "tak, ale dolar oslabil sie przez rok o 10% do glownych walut" a ceny wzrosly o 100%. wedlug mnie jest to wynikiem poteznego lewarowania na rynkach towarowych przez fundusze hedge oraz wszelkiej masci inwestorow spekulacyjnych. lewarowanie transakcji prowadzi do lewarowania potencjalnego wzrostu ceny (prosta sprawa: 50-krotne lewarowanie powoduje 50-krotne zwiekszenie nierownowagi podazy i popytu na kontrakcie; to moze spokojnie przelozyc sie na 10krotne zwiekszenie ruchu ceny niz gdyby lewar nie byl dopuszczony).

    Reasumujac. wedlug mnie szczyt cenowy w bardzo niedlugim czasie (najdobitniej widac to na rynku ropy, gdzie zapanowala "goraczka zakupow" i glupie licytacje bankow na temat prognoz ceny ropy na zasadzie "kto da wiecej"). Mechanizm bedzie prosty:
    1. FED zacznie podnosic stopy procentowe (mega inflacja spowodowana glupimi obnizkami majacymi na celu uratowac bankrutow)
    2. dolar zacznie sie umacniac, gospodarka USA wejdzie w recesje (z powodu drozejacego kredytu), gospodarstwa z kredytami hipotecznymi zaczna masowo bankrutowac
    3. fundusze i hedge zaczna zamykac longi na ropie zeby posplacac drozejace kredyty dodatkowo majac przed oczami spowolnienie gospodarcze i spadek popytu na surowce.
    4. wraz ze spadkiem ceny ropy spadnie zapotrzebowanie na produkcje biopaliw, wraz ze spowolnieniem gospodarczym spadnie popyt na zywnosc (tak! w wielu biednych krajach na zywnosc wydaje sie prawie wszystko, im jest biedniej, tym sie mniej je, w bogatych krajach rowniez jest to obserwowane, tyle ze nie mniej, a gorzej-czytaj taniej-sie je)

    tak jak poprzednie 3 peak oil skonczyly sie przecena -50% tak z bardzo duzym prawdopodobienstwem bedzie i tym razem.

    to tyle ode mnie. nie powtarzajmy sloganow o efekcie cieplarnianym i zwiekszonym popycie w skutek coraz wiekszej ilosci osob do wyzywienia, bo to rzeczy, ktore w niewielkim stopniu wplywaja na "drozyzne", a hasla wyplywaja przy okazji kazdej gorki cenowej od ladnego pol wieku, a na koniec wszystko wraca do normy. bańki spekulacyjne byly, sa i beda, dlatego zachowajmy troche zdrowego rozsadku a nie idzmy z rozgoraczkowanym tlumem, bo jak wpadnie w poploch i zacznie odwrot, to nas zadepta.

  16. jtyszko

    @kfiatek, dzięki za tak rozbudowany wpis, fajnie się czyta takie przemyślenia i opinie, w wiekszość się z Tobą zgadzam (szczególnie podzielam opinie na temat implikacji spekulacyjnych ruchów cen w powiązaniu ze zmianiami stóp procentowych). Dla mnie jednak efekt cieplarniany jest BARDZO ważny – tu się różnimy, inaczej Gore nie dostałby Nobla, nie byłoby limitów na emisję CO2, a a uzgodnienia z Kioto byłyby notorycznie łamane. Biorąc pod uwagę tempo wzrostu uprzemysłowienia w Azji to lada moment zaczniemy chodzić w ubranich ochronnych od promienowania (bo nas czeka promieniowanie UV, po dziesięćkrość silniejsze niż obecnie). To zjawisko jest ewenementem i nie ma swojego odpowiednika w historii, więc nie wyciągam dla wszystkich zjawisk prostej analogii. Nawet niewielkie ale długotrwałe ocieplanie klimatu spowoduje moim zdaniem jałowienie gleb w USA (w szczególności), czołowego exportera żywności i ubytek areału pinej wody. W ktrótkim terminie, spekulacja zbierze swoje negatywne żniowo – tu się z Tobą zgadzam, i korekta może być dotkliwa, ale w długim – trendy na rynku żywności mogą się utrzymywać i przebiegać inaczej niż na przestrzeni dajmy na to ostatnich 100 lat. Moim zdaniem to nie brak zdrowego rozsądku, ale efekt tego, że nie potrafimy pomyśleć co będzie w następnych pokoleniach tylko grabić “hedonistycznie” naturę bez opamiętania dla zapokojenia “tu i teraz” (nie jestem “zielonym” – choć to może nieco tak brzmi). Ruchy kapitału można kontrolować i prognozować, ale zmiany klimatyczne i demograficzne wyrwały się jednak spod kontroli. Ale to mój punkt widzenia, z którym nie każdy musi się zgadzać, a realizacji którego – czyli rozsrzygnięcia różnic, być może nie doczekamy, bo będzie to trwało nieco czasu – więcej niż jedna statystyczna hossa czy bessa, choć….. zmiany klimatyczne ostatnio wyraźnie przyśpieszają.

    W 1994 (wtedy to dopiero był spadki na naszym rynku, i tłum napierał) ani w 2001 nikt mnie nie zadeptał, to może teraz się też uda 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *