Miary opłacalności i ryzyka transakcji II

Ujmując rzecz trywialnie można by całą dyskusję o miernikach efektywności metody sprowadzić do prostej rady: generuj częste i duże zyski, unikaj lub ograniczaj straty. Ale mimo wszystko potrzebne są nam jakieś kody żeby umieć porozumiewać się w dyskusji, przede wszystkim o systemach transakcyjnych.

Ja mam nadzieję, że zaniknie w końcu maniera podawania samego zysku i do tego w samych punktach w przypadku systemów inwestujących w kontrakty terminowe. Nie chodzi jedynie o częste pytania na forach typu ? zmajstrowałem system, który zarobił na danych historycznych 5000 pkt, czy to dobry wynik?”. Taki wynik można w jednym przypadku hipotetycznie uzyskać na przykład w rok, wystawiając do gry tylko jeden kontrakt, posiadając 5000 PLN kapitału i 50% drawdown po drodze, a w innym – 10 kontraktów, 5 lat, 150 000 PLN i 5% maksymalny zjazd krzywej kapitału. Jak z sensem porównać i ocenić oba systemy mając do dyspozycji tylko sam zysk liczony w punktach i nic więcej, choćby te kilka warunków brzegowych wymienionych przez mnie ?! Sam nauczyłem się nawet na użytek testów roboczych unikać myślenia w kategoriach zysków punktowych bo tworzą one dość poważną iluzję. Lata temu niemal wpadłem na dobre w podobny nawyk ale był tego powód. Najpopularniejszy wówczas program czyli Metastock miał bardzo ubogie opcje zarządzania kapitałem (o ile dobrze pamiętam) więc robiło się testy tylko w punktach. To kategoryzowało myślenie do bardzo wąskich obszarów. Dziś technologia zasuwa do przodu a mimo to właśnie przed chwilą trafiłem na stronę, która reklamuje sprzedawane systemy inwestycyjne w postaci black boxa (brak dostępu do kodu), podając wyniki symulacji historycznych tylko w punktach, zarówno po stronie zysków jak i strat !!! W ten sposób można najbardziej dziadowski system pokazać jak arcydzieło sztuki. Każdy kto pracował choć trochę z systemami wie, jak bardzo czułe są jego wyniki podczas zmiany wielkości kapitału i wielkości pojedynczej pozycji. Mając na uwadze zasadę: ?Nie ważne jak, byle o nas mówili” nie podam internetowego adresu owych artystów. To przy okazji robota dla naszego nadzoru, sprzedawanie sygnałów bez stosownej licencji jest niestety traktowane jako porada lub rekomendacja inwestycyjna, a więc nielegalne.  

Zresztą podobnie mało etyczną reklamą jeszcze niedawno posługiwały się nasze fundusze inwestycyjne w spotach reklamowych czy nawet przy okienkach dystrybuujących ich jednostki, zanim nadzór, z dużym poślizgiem zresztą, nakazał dodawanie informacji o ryzyku. Choć zdaje się w przekazie niewiele to zmieniło. Według mnie w samej ustawie powinien istnieć zapis nakazujący podawanie oprócz zysku również największą stratę, bez względu na to w którym momencie istnienia funduszu wystąpiła. Czyli zarobiliśmy 120% dla naszych klientów przez ostatnie X lat ale Y lat temu jednostka straciła 45%. Skoro można ustalić pułap odniesienia dla pokazania zysku, można bez problemu zrobić to samo dla spadku. Jak jednak domyślam się, przeciwwskazań i kontrargumentów dla takiej rzetelnej prezentacji jest o niebo więcej niż mogę sobie wyobrazić.

I tu dochodzimy to pewnej odmiany współczynnika MAR zwanej Calmar Ratio, używanej w funduszach tych typu hedge lub CTA.

Calmar Ratio = CAGR / Max Drawdown (miesięczny)

Różnica tkwi w mianowniku czyli najwyższym obsunięciu kapitału. O ile w MAR owo maxDD pokazywane jest w rzeczywistej, maksymalnej wielkości w ujęciu dziennym o tyle w Calmar Ratio jest to tylko najgorszy wynik uchwycony w przedziale miesięcznym. W praktyce wygląda to tak, że jeśli w środku miesiąca wystąpi 35% maksymalny spadek, ale ostatniego dnia owego miesiąca, czyli w dniu wyceny, spadek zostanie nieco zredukowany, powiedzmy do 30%, to przy zyskach rocznych o wielkości 20% wyliczenia wyglądać będą tak:

MAR Ratio= 20%/ 35%= 0,57

Calmar Ratio= 20%/30%=0,66

Oczywiście samo podawanie MAR niewiele mówi o skuteczności metody. Z powodu pewnych ułomności MAR staram się więc raczej podawać CAGR i maxDD w wynikach testów. Jak ktoś słusznie skomentował identyczny MAR można uzyskać na podstawie różnych danych wejściowych. MAR=1 otrzymamy i na bazie CAGR=10% / maxDD=10% jak i CAGR=80%/ maxDD=80%. Poza tym pojedynczy wynik maxDD może być bardzo incydentalnym ale obciążającym zjawiskiem. Jeden system może np. wygenerować 50% maxDD i 3 razy po 45% innych, zwykłych drawdownów w ciągu 3 lat a inny tylko raz maxDD równy 50% w ciągu 10 lat i kolejny w wielkości drawdown tylko 10%. Dotarcie do takich informacji jest o niebo cenniejsze dla oceny i porównań.

I wreszcie okres brany do testów istotnie zmienia wielkość MAR. Jeśli symulację rozpoczniemy w dniu dość odległym przed momentem powstania maxDD to przy zyskownym systemie zostanie już zakumulowany pewien kapitał (w postaci krzywej kapitału) w relacji do którego maxDD będzie wyglądał nieco subtelniej niż gdy symulację rozpoczniemy tuż przed maxDD. Jeśli recenzujemy efektywność własnego systemu to zawsze proponuję wybierać w szacunkach najdłuższą i najtrudniejszą drogę czyli tzw. worst case scenario. Nie warto się oszukiwać tam gdzie w grę wchodzą własne pieniądze. W tym wypadku procedura polega na puszczeniu testu wyprodukowanego systemu na danych zaczynających się tuż przez największym spadkiem kapitału. Najgorszy scenariusz zakłada bowiem, że w momencie gdy przystąpimy do realnego inwestowania prawdziwego kapitału, również możemy od razu wpaść pod koła kolejnego zjazdu kapitału o podobnym lub większym kalibrze. To ostatnie w przypadku gdy system został niepoprawnie wykonany (np. dopasowany do krzywej historycznej).

O stabilności w kolejnym wpisie  

–* Kathay *–

[Głosów:0    Średnia:0/5]

14 Komentarzy

  1. Jacek

    > Metastock miał bardzo ubogie opcje zarządzania kapitałem (o ile dobrze pamiętam) więc robiło się testy tylko w punktach.

    a Excell ?


    Myślę, że najważnejszym zdaniem w tym wpisie jest opisujące termin "worst case scenario",
    czyli ile na tym można stracić ?

  2. DAPI

    ile wytrzymasz ? to jest to pytanie…

    igrasz z losem licząc sobie różne współczynniki…na danych historycznych o rozkładzie losowym
    i całe szczęscie…inaczej nie byłoby rynku..bo wszyscy byliby zarobieni 🙂

  3. marek

    A ja tam wolę zwykły MAR . Nawet jak sporadycznie w przeszłości dochodziło do max.obsunięcia kapitału to kto zagwarantuje mi że w przyszłości nie będzie dochodzić do niego częściej a nawet może się zwiększyć 2-3 krotnie ?
    Ja przywiązuję największą wagę do robustness equity ,prostoty i jak najlepszego zarządzania kapitałem…

  4. Jacek

    Czy mógłbyś wyjaśnić to pojęcie: "robustness equity" w kontekście preferowania tego wskaźnika MAR ?

  5. marek

    Jest to stabilnie wznosząca się linia kapitału,a obsunięcia mieszczą się w równoległym kanale.MAR wtedy nie zmienia się znacznie – ale pewnie do czasu ……

  6. Jacek

    aż obsunięcia nie zmieszczą się w równoległym kanale.

    No tak, tylko że zyskowność systemu przeważnie jest wprost proporcjonalna do jego ryzyka – jedynie dywersyfikacja rozwiązuje ten problem, ale jak ją wykonać na naszym rynku ? Grać kilkoma systemami na fw20, czy zostawić to wszystko i otworzyć konto na foreksie ?

  7. marek

    Dywersyfikacja nie rozwiązuje tego problemu- zobacz sobie na Strategię Globalną prowadzoną przez TK jako przykładowy model.Niby jest tam szeroka dywersyfikacja ale specjalnie nie pomogła utrzymać się w stabilnym kanale – to nie jest ostateczne rozwiązanie.

  8. Jacek

    to w takim razie jest cokolwiek co ten problem rozwiązuje ?

  9. marek

    Może Kathay na to ci odpowie …?

  10. Jacek

    Nie chciałbym go zbytnio fatygować…
    Ty piszesz, jakbyś znał odpowiedź.
    MM ?

  11. kathay

    no problem z odpowiedzią, big problem z dywersyfikacją …
    u mnie jest do dywersyfikacja wszystkiego czyli przede wszystkim wiele systemów a potem wiele rynków … ale w short term (raczej guerrilla tactic niż swing trading) to z korelacjami problem wydaje mi się mniejszy nawet w obrębie jednej asset class (np. 3-4 pary walutowe tradowane intra)…to jednak temat na baaaaardzo długi wpis

  12. Jacek

    Oliver Velez pewnie – wyższa szkoła jazdy, ciekawe sprawy.
    A więc jednak dywersyfikacja – nawiązując do tematu wątku – ma ona tą wielką zaletę,
    że zyski z kilku rynków, czy systemów się sumują ale spadki kapitału (maxDD) nie występując w tym samym czasie nie sumują się i nie powodują tak dużego spadku kapitału na całym portfelu.

  13. majk

    a ja mam następujace pytanie do prostego wydaje się maxDD – testując systemy na danych intraday programem (Amibroker) dostaję maxDD liczony w oparciu o dołki i górki intra. Czyli mając w ciągu danych np. FW20 sesję O=3000 H=3100 L=2900 C=3000 mam DD=200, mimo że ta sesja mogła być całkowicie obojętna dla systemu (nie było sygnału zmiany pozycji), a dzienny maxDD=0. Wskaźnik CAR/MDD jest więc zafałszowany, tyle że w takim samym stopniu dla wszystkich wyników. Nie pzreszkadza wam taka sytuacja? Czy ja po prostu czegoś nie zrozumiałem? Ponieważ mi wydaje się że w takiej sytuacji bardziej obiektywną miarą jest jednak wynik punktowy systemu, szczególnie jeśli porównuje się różne strategie implementowane w różnych programach. Ponieważ porównywanie wskaźnika XYZ nie będzie miało sensu zanim nie ustalimy że pracujemy na tym samym ciągu danych, obliczamy wskaźnik według tej samej metodologii co do najdrobniejszego szczególu (a nie tylko ogólnego wzoru) itp.

  14. Jacek

    Myślę, że dobrze rozumiesz, taka sama sytuacja mogłaby być dla systemu na danych tygodniowych z DD liczonym na danych dziennych (-200) i tyg. DD = 0.
    Można liczyć drawdown według zamkniętych pozycji, czy według ClosedEquity –
    wtedy nie ma takich niejasności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *