Bańka dot.com vs rynek w USA obecnie.
Skoro tyle się dywaguje o tym, czy AI hossa w USA stała się bańką spekulacyjną, to sprawdźmy w konkretach jej podobieństwa do bańki dot.comowej z przełomu wieku.
Skoro tyle się dywaguje o tym, czy AI hossa w USA stała się bańką spekulacyjną, to sprawdźmy w konkretach jej podobieństwa do bańki dot.comowej z przełomu wieku.
Tę część można by krótko opisać podtytułem: śmierć wyceny.
Z uwagą śledzę progres popularnych modeli AI w dziedzinie finansów i co jakiś czas podrzucam ciekawsze osiągnięcia, jednakże postęp jest tutaj dość mało satysfakcjonujący.
Analityk DM BOŚ, Sobiesław Pająk, w rekomendacji dla Asseco Poland przypomniał inwestorom, że często dopiero pojawienie się wyraźnego bodźca sprawia, iż rynek dostrzega, że dana spółka jest przewartościowana lub niedowartościowana — i dopiero wtedy cena zaczyna podążać we właściwym kierunku.
Inwestorzy akceptują, że rynkowa cena akcji może przez pewien czas odbiegać od ich szacowanej wartości fundamentalnej. Gdy cena spada poniżej tej wartości, pojawia się potencjalna okazja do zakupu; gdy rośnie powyżej, powstaje szansa na sprzedaż z zyskiem.
Niedawno minęło pięć lat od zanotowania przez akcyjne indeksy covidowego dołka. W przypadku S&P 500 miało to miejsce 23 marca 2020. Dołek WIG wypadł dokładnie tydzień wcześniej.
Czy amerykańskie akcje są obecnie drogie pod względem wskaźników fundamentalnych?
Wszelkie klęski żywiołowe, w tym powódź, są z oczywistych względów ludzką i finansową tragedią, ale pod względem biznesowym oznaczają okazję, czy komuś się to podoba czy nie.
Niemal każdy inwestor słyszał o inwestycyjnej zasadzie kupowania spółek z „marginesem bezpieczeństwa”. Nie kto inny jak Warren Buffett propaguje takie podejście inwestycyjne.
Myślę, że można je zdefiniować jako zasadę kupowania na tyle atrakcyjnie wycenionych spółek, że nawet niespełnienie się części założeń tezy inwestycyjnej nie przekreśli ich jako udanych inwestycji.
Kwestia atrakcyjności wycen na amerykańskim rynku akcyjnym przyciąga uwagę inwestorów na całym świecie. Dzieje się tak dlatego, że trudno sobie wyobrazić, że ewentualna głęboka korekta na giełdach w USA mogłaby nie popsuć nastrojów na całym globalnym rynku akcyjnym.