1994 rok we wspomnieniach
Zupełnie przypadkiem całkiem niedawno miałem przyjemność dostać w prezencie (a wcześniej pożyczyć) książkę „20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła”.
Zupełnie przypadkiem całkiem niedawno miałem przyjemność dostać w prezencie (a wcześniej pożyczyć) książkę „20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła”.
Są rocznice – o których nikt nie chce pamiętać, są słowa – których nikt nie chce wypowiadać. Można zażartować, iż media poświęcały w poprzednim tygodniu więcej uwagi „drugiej rocznicy otwarcia kładki dla pieszych w Wichrowej Górze”, niż rocznicom krachów na Wall Street, które w sposób trwały potrafiły zmieniać historię. Na pewno nie zmienią historii Ci, którzy się jej boją lub jej nie rozumieją i co gorsze, nie potrafią wyciągać z niej wniosków.
Choć dla wielu osób obecna sytuacja na rynkach wygląda na absolutny koniec świata, warto przy tej okazji spojrzeć na rynki od nieco innej strony. Jesteśmy świadkami kolejnej fantastycznej historii, którą tworzą rynki.
Moja pierwsza książka do analizy technicznej to było ksero z ksero z ksero z egzemplarza wypożyczonego przez kogoś z biblioteki KPW (dziś KNF) książki Roberta Edwardsa i Johna Magee ?Technical Analysis of Stock Trends? (do dziś mam ten egzemplarz). W sumie nie jestem pewien, czy KPW też nie dysponowało ksero zamiast oryginału.
W przeciwieństwie do diamentów Blue Chips na giełdach nie są wieczne. A na pewno nie te notowane na GPW. Zbyt krótka historia naszego rynku, a tym samym działalności przedsiębiorstw powoduje, że etykietę spółki „stabilnej i rozwiniętej” przykleja się czasem nieco na wyrost.