Łatwiej dostosować się do siebie niż się zmienić
Przyznałem wczoraj, że spora część raportowanych w moim dzienniku inwestycyjnym pozycji znajduje się w kategorii FOMO.
Przyznałem wczoraj, że spora część raportowanych w moim dzienniku inwestycyjnym pozycji znajduje się w kategorii FOMO.
W poprzednim tygodniu pisałem o FOMO, czyli Fear of Missing Out – strachu przed niewzięciem udziału w rajdzie na aktywie, które obserwujemy, strachu przed pozostawieniem na stole „łatwych pieniędzy”.
Wczoraj zidentyfikowałem pięć najważniejszych przyczyn inwestycyjnego FOMO: wstyd – z powodu przegapienia okazji, chciwość – chęć szybkiego zarobku, zawiść – potrzeba dorównania „zarobionym”, lenistwo – pragnienie zarabiania bez wysiłku oraz samooszukiwanie się – przekonanie, że inwestuje się pod tezę, a nie z powodu FOMO.
W świecie inwestycyjnym początek 2026 roku to czas metali szlachetnych, zwłaszcza srebra. Notowania kruszcu przekroczyły poziom 100 USD, poprawiają historyczne szczyty i osiągają bezprecedensowe wskaźniki obrotu i płynności.
Powyższa sytuacja „obudziła” dwie grupy inwestorów. Jedna z nich próbuje złapać szczyt notowań parabolicznie rosnącego aktywu. Druga próbuje się podłączyć do ruchu wzrostowego w momencie, gdy srebro notuje 49% wzrostu YTD i 253% w ostatnich 12 miesiącach.
W poprzednim tygodniu pisałem o porównywaniu swoich wyników inwestycyjnych z wynikami innych inwestorów. Argumentowałem, że takie działanie nie ma sensu i nie wnosi żadnej wartości dla inwestora. Może być jednak gorzej – porównywanie się może być szkodliwe dla inwestycyjnego portfela.
W ubiegłym tygodniu na portalu Bloomberg opublikowano tekst o ETF-ach na chiński rynek akcyjny. Autorzy zwrócili w nim uwagę, że „chińskie ETF” są niemal tak dobre w spalaniu kapitału inwestorów, co ETF-y zarządzane przez ARK Invest.
W dużym uproszczeniu można podzielić inwestorów na dwie grupy: tych, którzy uważają, że w inwestowaniu wszystko jest oczywiste i tych, którzy uważają, że w inwestowaniu bardzo rzadko spotyka się klarowne sytuacje.
Ta druga grupa traktuje proces inwestycyjny jako układanie wachlarza możliwych scenariuszy i próbę odgadnięcia czy aktualna wycena rynkowa niedoszacowuje albo przeszacowuje szanse na zrealizowanie się, któregoś z nich albo efekty takiej realizacji.
Morgan Housel zwrócił uwagę na wypowiedź Charliego Mungera, którą wskazuje na jedną z najcenniejszych inwestycyjnych umiejętności.
Tydzień temu pisałem o badaniu analityków Banku Rozrachunków Międzynarodowych, z którego wynikało, że ¾ inwestorów detalicznych zaczęło inwestować w bitcoina po tym jak jego cena przekroczyła 20 000 USD.
Wielu inwestorów rozważających pasywne inwestowanie martwi się zapewne, że jeśli się zdecydują na pasywny portfel to stracą możliwość zarabiania na regularnie pojawiających się na rynku okazjach. Pomijają przy tym fakt, że znakomitą większość tych okazji identyfikują dopiero po fakcie.