Poradnik dla tracącego inwestora/tradera, część 13
W ostatnim odcinku kilka luźnych, choć nie mniej istotnych uwag.
W ostatnim odcinku kilka luźnych, choć nie mniej istotnych uwag.
Wczoraj pisałem o analizie Michaela J. Mauboussina i Dana Callahana, którzy zbadali obsunięcia na amerykańskim rynku akcyjnym w latach 1985–2024.
Inwestorzy wiedzą, że obsunięcia są nieodłączną częścią inwestowania na rynkach akcyjnych. Obsunięcia, czyli spadki wyceny od szczytu, dotyczą portfeli inwestycyjnych, funduszy inwestycyjnych, indeksów i poszczególnych akcji.
Piątkowe dane z rynku pracy w USA w połączeniu z ostatnimi odczytami inflacji postawiły przed inwestorami pytanie o przyszłość polityki Fed. Można zakładać, iż w bliskim terminie uwaga będzie koncentrowała się na wrześniowym posiedzeniu FOMC, ale w średnim terminie muszą wrócić pytania o inflację.
Kiedy na rynek usług taksówkarskich w USA wszedł Uber, cena licencji taksówkarskiej w Nowym Jorku spadła o 85 proc., z 1 mln USD do ok. 150 tys. USD. Innowacja technologiczna potrafi radykalnie zmniejszyć dochody tych, którzy z ograniczonej podaży dobra lub usługi korzystają. Dlatego warto zwrócić uwagę na start-up z San Francisco Marathon Fusion. Dziennik „Financial Times” podał, że jego przedstawiciele znaleźli ekonomicznie opłacalną metodę produkcji złota.
Technicznie rzecz biorąc, nie działamy w branży spożywczej. Działamy w branży nieruchomości. Jedynym powodem, dla którego sprzedajemy piętnastocentowe hamburgery, jest to, że generują one największe przychody, z których nasi najemcy mogą płacić nam czynsz.
Te słowa wypowiedział Harry J. Sonneborn, prezes McDonald’s Corporation w latach 1955-1967. W gruncie rzeczy takich biznesów jest dużo więcej. Alphabet (Google) uważany za spółkę technologiczną, zdecydowaną większość przychodów uzyskuje z reklam. Można więc powiedzieć, że technologia pozwala, by reklamodawcy na Youtube płacili spółce. O tym, na czym faktycznie zarabia Wielka Czwórka, czyli Apple, Amazon, Facebook i Alphabet dość ciekawie pisze Scott Galloway, w książce o takim właśnie tytule (recenzja na speculatio.pl). To nie są jednak jedyne firmy, które kojarzymy z jakimś sektorem biznesu, choć w gruncie rzeczy powinny być zaliczone do zupełnie innego. Johnson & Johnson to nie kosmetyki i chemia domowa, tylko urządzenia medyczne, roboty medyczne i sprzęt do zabiegów. Costco – jeden z największych sprzedawców detalicznych na świecie, większość zysków (ponad 70%) pochodzi z opłat członkowskich. Co ciekawe, w strukturze przychodów opłaty subskrypcyjne stanowią niecałe 2 procent.
Piątkowy Raport Departamentu Pracy skokowo zakwestionował kondycję amerykańskiego rynku pracy w ostatnich trzech miesiącach. Wszyscy dyskutują o wiarygodności danych, co przykrywa problem radykalnych zmian w gospodarce, które mogą mieć poważne konsekwencje.
W tym biznesie scam wchodzi jak w masło, a przekaz wiedzy jest dość wykrzywiony. Straty to nieunikniona konsekwencja.
Wczoraj wspomniałem, że jedną z oznak przegrzania segmentu amerykańskiego rynku akcyjnego „opanowanego” przez indywidualnych inwestorów jest skala popularności zwrotów biznesowych, w których spółki porzucają swoją działalność operacyjną i stawiają na model biznesowy quasi-skarbca z bitcoinami lub innymi kryptowalutami.