Najpierw Amerykanie, teraz Duńczycy, za chwilę się okaże, że za sprzedawaniem złotego stoją dziesiątki innych instytucji finansowych z różnych krajów. Polska prasa już prześciga się w oskarżeniach. Pogoń za sensacją rozpoczął tradycyjnie Puls Biznesu, pociągnął Dziennik, przedrukował portal gazeta.pl, więc do kompletu brakuje jeszcze deklaracji dowolnej partii politycznej, by zabronić zajmowania krótkich pozycji w złotym.
Mamy więc szansę na sensacyjne teksty w rodzaju „goń spekulanta”. Przypomnę, że w latach trzydziestych ub. wieku za spadki na giełdzie nowojorskiej oskarżano tych, którzy dokonywali krótkiej sprzedaży akcji. W rezultacie doprowadzono do ograniczeń w tego rodzaju transakcjach. Tę „chlubną” tradycję postanowiono kontynuować kilkadziesiąt lat później (ub. rok) – wprowadzając pewne ograniczenia dotyczące krótkiej sprzedaży akcji instytucji finansowych. Nie zapobiegło to jednak dalszym spadkom cen.
Już same tytuły w polskich mediach są „interesujące”:
„Duńczycy grają przeciw złotemu”
„Duńczycy też psuli złotówkę”
„Danske Bank przyłapano na spekulacji na naszym rynku walutowym”
Zacznijmy od cytatu z PB: „W porannej nocie do klientów Danske Bank informuje, że w czwartek zajął długie pozycje na parze EUR/PLN.”. Ciekawe czy dociekliwi dziennikarze zainteresowali się, jak często tego rodzaju „poranne noty” są produkowane – może codziennie, może raz w tygodniu? Pomijam już fakt, czy ktokolwiek zainteresował się jak często Danske Bank rekomendował w historii granie na zwyżki złotego, czy też jak wygląda taki standardowy raport. Trzymając się sensacyjnego tonu doniesień prasowych w raporcie tygodniowym z 16 lutego Duńczycy postanowili osłabić cały świat z wyjątkiem USA:
„Inwestorzy spekulacyjni powinni utrzymywać długie pozycje w dolarze przeciwko wszystkim walutom wymienionym w raporcie, z wyjątkiem jena japońskiego”. (przykładowy raport)
Mam więc pomysł na kolejny sensacyjny trop – DM BOŚ od pewnego czasu pełni rolę animatora na rynku kontraktów walutowych na GPW. W związku z tym zdarza mu się wielokrotnie w ciągu dnia zajmować krótkie pozycje – och to straszne!!! – w złotym, kupując dolary, euro i franki. Czyż to nie sensacja? Mamy dwa w jednym – nie dość, że też można powiedzieć, że przyłapani zostali na spekulacji, to jeszczy na tych strasznych instrumentach pochodnych, jakimi są kontrakty terminowe. Od kontraktów zaś niedaleka droga do opcji, które jak wiadomo są toksyczne, ze względu na swoją asymetryczność…
Tekst marzenie. Dla prasy bulwarowej powinna to być prawdziwa perełka. Tyle trudnych słów, którymi można okrasić niemal każde zdanie.
Aha, chciałbym jeszcze dodać, trzymając się jednego z zaleceń (zasada II) naszej Rady Edukacji i Ładu Informacyjnego, że w ciągu ostatnich miesięcy zdarzyło mi się zajmować krótką pozycję w złotym, czym zapewne przyczyniłem się do psucia polskiej waluty. Jako niepoprawnemu spekulantowi pozostaje mi jedynie posypać głowę popiołem ze spalonych banknotów dolarowych, euro i franków.
A już tak zupełnie poważnie. Panowie dziennikarze, jest takie powiedzenie (niestety nie pamiętam źródła i cytuję dość swobodnie) „Rolą dziennikarzy jest tłumaczenie innym ludziom rzeczy, których sami nie rozumieją”. Z racji tego, że od wielu lat piszę w mediach finansowych – wolałem zresztą by nazywano mnie piszącym analitykiem, niż dziennikarzem – pozwolę sobie na koleżeńską radę – sensacja w tytułach i tekstów jest fajna. Ożywia teksty, ludzie je czytają. Dobrze jednak by poza tą sensacją stało coś więcej, a przede wszystkim by była ona merytoryczna. Inaczej wasze pisanie zacznie tracić na wartości, im bardziej czytelnicy będą wyedukowani.


Dodaj komentarz