Rynkowe dogmaty, część 8

Dlaczego profesor ekonomii może być gorszym inwestorem pomimo posiadania daleko większych zasobów wiedzy niż przeciętny inwestor?

_____  Tematy poruszone w poprzednich częściach tego cyklu:

  • W części 1 pokazywałem jak wygląda transfer inwestycyjnej wiedzy.
  • W części 2 analizowałem realną rolę doświadczenia.
  • W części 3 argumentowałem dlaczego to nie sentyment rządzi giełdą.
  • W części 4 uzasadniałem znaczenie wycen dla działania rynku.
  • W części 5 wyjaśniałem kwestię zrozumienia rynku.
  • W części 6 dowodziłem dlaczego ekonomista i inwestor to 2 różne zawody.
  • W części 7 opisałem w czym ekonomista przewyższa w inwestowaniu fryzjera___________

Poprzednią część zakończyłem zapowiedzią, że wskażę powody tego, iż ekonomiści mogą inwestować gorzej od przeciętnych inwestorów, których symbolem stał się w tym cyklu fryzjer. Przy czym figura ekonomisty czy profesora ekonomii to także w tym wypadku pewien symbol – wykształconej elity.

Pytanie dlaczego bardzo inteligentni ludzie często przegrywają z rynkiem albo z prostymi strategiami inwestycyjnymi jest ciekawym paradoksem finansów. Intuicyjnie oczekiwalibyśmy, że większa inteligencja i wiedza powinny prowadzić do lepszych wyników. W praktyce bywa odwrotnie. Nie mam statystyk na poparcie tej tezy, ale znam pewne czynniki, które mogą wpływać na nieefektywność inwestowania profesora ekonomii (i jemu podobnych). Oto one:

   1. Przekonanie o efektywności rynku

Wyniki znaczącej części inwestorów wskazują, że teza o efektywnym rynku, którego nie da się pokonać, sprawdza się w realnym świecie. Choć sama teza znajduje wiele podważających ją argumentów. A skoro nie da się go pokonać, w co większość fryzjerów nie wierzy, więc świadomy tej wiedzy człowiek nie będzie się starał tego zrobić za wszelką cenę wbrew prawom ekonomii i finansów. Fryzjer natomiast nieustannie podejmuje to ryzyko i niekiedy może się to opłacić. Inwestowanie to nic innego jak właśnie premia za ryzyko, tylko trzeba go podjąć.

Ale to też dlatego ekonomiści mogą być uznawani za „niewidzialnych” w tym świecie, w którym teoretycznie ich wiedza powinna dać sporą przewagę nad resztą rynku. Po prostu robią swoje lub zmieniają status zawodowy na „inwestor”.

   2. Nawyki

Całkiem uprawnionym przekonaniem jest, że prościej nauczyć inwestowania czy tradingu kogoś zupełnie nieobeznanego z giełdą czy szerzej z rynkiem. Nie zdążył on bowiem nabyć złych nawyków, przesiąknąć stereotypami albo w drugą stronę – wypełnić się teoretyczną wiedzą, która może paradoksalnie przeszkadzać, a nie pomagać. Inwestowanie to osobny zawód, w którym pewne prawa zachowania tłumów stoją na głowie w odniesieniu do tego, czego może oczekiwać inteligentny człowiek. To może być bardziej przeszkodą niż pomocą dla kogoś, kto na co dzień kieruje się racjonalnością i trudno mu ad hoc zmienić sposób myślenia i decydowania.

   3. Nadmierna wiara w złożone modele

Osoby bardzo inteligentne często zakładają, że złożony problem wymaga złożonego rozwiązania. Tymczasem rynki finansowe często działają jak systemy o ogromnej liczbie zmiennych, w których modele są zawsze uproszczeniem, a dane historyczne mają ograniczoną wartość prognostyczną. Ekonomista nauczony jest działać z perspektywy równań, dowodów, deterministycznych zależności itd. To może się nie sprawdzać tak dobrze na giełdzie, gdzie sporą częścią sukcesu jest raczej INTUICJA, wymagająca uprzednio wielu doświadczeń. Proste strategie (np. szeroka dywersyfikacja) potrafią pokonać skomplikowane modele selekcji akcji, ale nie trzeba studiować ekonomii, by to wiedzieć.

   4. Objaśnianie świata nie równa się umiejętności prognozowania

Im ktoś jest inteligentniejszy, tym łatwiej potrafi uzasadnić swoją decyzję i zbudować przekonującą narrację. Problem polega na tym, że dobra narracja nie oznacza dobrej prognozy. Bardzo inteligentni ludzie często potrafią stworzyć świetne wyjaśnienie tego, co już się wydarzyło, ale nie oznacza to zdolności przewidywania przyszłości. Profesor ekonomii może w szczegółach opisać przyczyny zmian rynkowych, ale to nie znaczy, że będzie umiał trafnie je prognozować. To tak nie działa na giełdzie. A wiara, że potrafi się wszystko objaśnić, może okazać się zgubna w zderzeniu z realiami.

Być może wyjście z wieży z kości słoniowej i przyjęcie pozycji fryzjera ułatwia poruszanie się po tym świecie bez kompleksów, ale często też bez wyników.

   5. Nadmierna pewność siebie

Badania ekonomii behawioralnej pokazują, że inteligencja często wzmacnia nadmierną pewność w swoje umiejętności. Ludzie z wysokimi kompetencjami bardziej ufają swoim prognozom i są bardziej przekonani co do swoich umiejętności tylko dlatego, że odnieśli sukces w swojej domenie. A to się tak nie przekłada na rynek, wręcz powoduje pewne zaślepienie, ignorancję, fałszywe przekonanie o swoich „wysokich” kompetencjach. To pompuje nadmiernie ego i potrafi być zgubne.

   6. Konflikt między ciekawością intelektualną a dyscypliną

Inteligentne osoby często lubią analizować, eksperymentować, testować i cyzelować nowe pomysły. Traktują giełdę jako wyzwanie odpowiednie do ich intelektu, ale z tego się bierze potem nadmierne przeintelektualizowanie. Natomiast dobre inwestowanie wymaga często zamiast skomplikowanych analiz prostoty, powtarzalności, cierpliwości.

To jest psychologicznie trudne dla osób o silnej potrzebie intelektualnej stymulacji.

    7. Chęć posiadania racji

Osoby dobrze wykształcone mogą mieć silną potrzebę udowodnienia swojej racji. Tego są uczone, do tego dążą, prawda i racja stają się naczelnymi celami działania. Na rynku to bywa niebezpieczne, ponieważ rynek nie nagradza racji, nagradza tylko trafne decyzje.

Ned Davis wydał lata temu książkę w tym temacie p.t.: „Being right or making money” (Mieć rację czy zarabiać pieniądze).

źródło obrazka: amazon.com

To podręcznik, który opisuje dlaczego elastyczność i zysk są ważniejsze niż nieomylność w prognozowaniu rynku. Autor dowodzi, że długoterminowy sukces osiąga się poprzez zarządzanie ryzykiem, a nie próbę idealnego przewidzenia przyszłości. Davis przekonuje, że inwestorzy często tracą pieniądze, starając się za wszelką cenę udowodnić swoją rację co do trendu rynkowego, zamiast elastycznie reagować na fakty. Trudniej zrobić to osobie wytrenowanej do dążenia do racji i jej obrony.

Natomiast sam tytuł książki stał się w tej branży kultowym symbolem ukrywającego się pod nim zjawiska.

   8. Autorytet

Ktoś, kto uchodzi za autorytet w swoim środowisku może mieć problemy choćby ze wspomnianym nieposiadaniem racji tak często, jak to bywa na giełdzie. Jego decyzje są przy tym oceniane przez kolegów z wydziału, czytelników jego tekstów, może nawet media. Jeśli sprzeda akcje, które potem rosną, straci reputację „znawcy”. Dlatego może trzymać się uparcie błędnych decyzji, by nie przyznać się do pomyłki. To zjawisko nazywa się „eskalacją zaangażowania” i jest szczególnie silne u osób publicznych.

Chodzi też przy tym o samouznanie i poczucie wartości jako naukowca. Zamiana tego na giełdowe przygody bez gwarancji sukcesu, ale z dużym prawdopodobieństwem porażki nie jest pociągające. Natomiast może paraliżować. Fryzjer nie ma takich skrupułów.

 ***

To wszystko jedynie pewne tezy związane z inteligencją, autorytetem, przekonaniami o pewnej uprzywilejowanej pozycji. Fryzjer nie ma tego bagażu, więc mniej go to uwiązuje, nie znaczy to wcale, że lepiej inwestuje.

CDN

 

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.