Norweski Państwowy Fundusz Emerytalny Globalny ma osiem razy niższe opłaty za zarządzanie, niż średnio polskie PPK. Zamiast osiemnastu konkurujących ze sobą funduszy, Norwegowie stworzyli jeden duży i zarabiają na korzyściach ze skali działalności.

W poprzednim wpisie na temat Pracowniczych Planów Kapitałowych wypunktowałem ich wady. Niestety wad tych jest więcej.

Norwegowie swoich pieniędzy, które zarabiają na ropie, nie inwestują tak, jak inwestowane są nasze pieniądze w PPK. Zamiast podzielić środki między osiemnaście, głównie prywatnych firm, stworzyli jeden wielki państwowy fundusz, który zarabia na korzyściach ze skali działalności. I te oszczędności przekazuje oszczędzającym w postaci niższych opłat za zarządzanie.

Efekt jest taki, że koszty te wynoszą 0,04 proc. aktywów, czyli osiem razy mniej niż w polskich PPK (w lipcu 2023 r. te koszty wynosiły średnio 0,333 proc.) Oczywiście norweski Państwowy Fundusz Emerytalny Globalny ma też bez porównania większe aktywa (we wrześniu 2023 r. wynosiły one 1477 mld USD, w PPK jest ok. 5 mld USD) i tak niskich kosztów prawdopodobnie nie udałoby nam się osiągnąć. Ale na pewno jeden duży PPK miałby je znacznie niższe, niż osiemnaście małych.

Zauważmy, że największy na rynku PPK PKO BP ma także najniższe opłaty za zarządzanie. Wynoszą one 0,202 proc., a więc są 40 proc. niższe, niż średnia dla wszystkich PPK. Korzyści ze skali działalności to darmowy obiad. Nie wykorzystanie ich do tego, by zwiększyć nasze emerytury to błąd.

Kolejna wada PPK wynika z tego, że są to fundusze aktywnie zarządzane, czyli takie których zarządzający próbują zgadnąć, które firmy będę sobie lepiej radziły i ich akcje kupić. Problem polega na tym, że w długim okresie ponad 90 proc. funduszy aktywnych daje wyniki gorsze od tzw. funduszy pasywnych, czyli taki których twórcy tylko kopiują indeksy giełdowe, nie próbując ich pobić.

Jeżeli przeczytamy jakąkolwiek popularną i uznaną książkę o finansach osobistych i inwestowaniu, taką jak chociażby „Mała Książka zdroworozsądkowego inwestowania” Johna Bogle czy „Psychologia pieniędzy” Morgana Housela, to jedną z najważniejszych rad jaką wyniesiemy z tych publikacji jest to, by nie wkładać pieniędzy w fundusze inwestujące aktywne.

Tymczasem PPK to właśnie fundusze zarządzane aktywnie. Czyli już tworząc PPK wybrano sposób zarządzania, który – jak wynika z historycznych danych – ponad 90 proc. uczestniczącym da gorsze wyniki, niż fundusz pasywny. Ktoś tu mógłby jednak zauważyć, że przecież norweski Państwowy Fundusz Emerytalny Globalny jest funduszem aktywnym. To prawda, ale wynika to z tego, że Norwegowie dysponują tak dużym środkami (aktywa NPFE to 1,5 proc. kapitalizacji wszystkich firm na świecie), że mogą transakcjami wpływać na rynek.

Poza tym zarządzający norweskim funduszem mają także dodatkowe kryteria zakupu spółek. Przykładowo mają listę firm, w które nie wkładają pieniędzy ze względów etycznych. To takie spółki jak na przykład koncern tytoniowy Philip Morris International,  Wal-Mart Stores (za łamanie praw pracowniczych) czy też Lockheed Martin (za produkcję amunicji kasetowej). Wreszcie Norwegowie inwestują także pieniądze emerytów w nieruchomości.

To nie jedyne wady PPK. Zauważmy na przykład, że największy udział w portfelu PPK PKO Emerytura 2025 mają obligacje o kodzie FPC0630. To po prostu obligacje Banku Gospodarstwa Krajowego z terminem wykupu 2030 r. z oprocentowaniem stałym 2,125 proc. rocznie. I to przy inflacji wynoszącej obecnie 6,5 proc., a jeszcze niedawno dobijającej do 20 proc. Oczywiście jest możliwe, że zarządzający kupili te obligacje na rynku wtórnym płacąc mniej, niż wynosi ich cena nominalna. I faktyczna rentowność tych papierów jest wyższa niż 2,125 proc. Ale to nie zmienia faktu, że jest to oprocentowanie stałe, czyli nie chroni nas przed nagłymi skokami inflacji.

Wygląda na to, że ostatni wystrzał inflacji udało się w dużej mierze opanować. Ale zauważmy, że PPK wraz ze zbliżaniem się emerytury coraz większy odsetek portfela inwestują w obligacje stałoprocentowe. Dla osób powyżej 60 roku życia co najmniej 85 proc. portfela powinny stanowić takie papiery. Jeżeli inflacja znowu spadnie, to spadną zapewne także stopy procentowe i stałoprocentowe obligacje będą nisko oprocentowane, prawdopodobnie na 2-3 proc. rocznie. Jeżeli za jakiś czas inflacja wystrzeli na 15-20 proc. rocznie na kilka lat, to wartość nabywcza portfela składającego się z oprocentowanych na 2-3 proc. obligacji spadnie dramatycznie.

To nie są tylko hipotetyczne rozważania. W pracy „Long-Horizon Losses in Stocks, Bonds, and Bills: Evidence from a Broad Sample of Developed Markets” (Długoterminowe straty w akcjach, obligacjach i bonach skarbowych: dowody z dużej próby z rynków rozwiniętych) autorzy wyliczyli na podstawie danych z 38 krajów, że w perspektywie 30 lat krajowe stałoprocentowe obligacje mają aż 27 proc. szans na to, że przyniosą realną (czyli po uwzględnieniu inflacji) stratę.

Wady PPK, które wymieniłem w tym i poprzednim wpisie na ten temat sprawiają, że wiele osób zastanawia się, czy bardziej opłaca się pozostawić pieniądze w PPK, czy też wypłacić je i samemu inwestować (to ważne, z PPK nie warto się całkowicie wypisywać, bo wówczas tracimy dopłatę pracodawcy). Inwestowanie pieniędzy z PPK na własną rękę ma kilka zalet.

Inwestor indywidualny, który wycofa swoje pieniądze z PPK może za nie kupić nie tylko tani koszyk globalnych akcji za pośrednictwem ETF-a, ale także 10-letnie obligacje antyinflacyjne EDO, które w pierwszym roku dadzą mu 7 proc., a w kolejnych inflacja + 1,5 proc. marży. Osoby, które tak postąpiły dwa lata temu albo wcześniej dzisiaj cieszą się oprocentowaniem sięgającym 20 proc. PPK tak oprocentowanych obligacji nie mogą nabyć.

Dodatkowy powód by środki z PPK wypłacić i inwestować na własną rękę mają kobiety. Dlaczego? Dlatego, że w momencie wcześniejszej wypłaty z konta PPK 30 proc. dopłat pracodawcy idzie na subkonto w ZUS. A w chwili przejścia na emeryturę zebrane w ZUS środki zostaną podzielone przez oczekiwaną długość życia. Ale bez podziału na kobiety i mężczyźni. Dlaczego to ma znaczenie?

Dlatego, że kobiety żyją znacznie dłużej na emeryturze niż mężczyźni, a mechanizm wyliczania emerytury tego nie uwzględnia. To oznacza, że kobiety ze swoich składek emerytalnych dostają znacznie więcej niż mężczyźni, a więc w ich interesie jest by tych składek było najwięcej.

Jeżeli ktoś zdecyduje się regularnie wypłacać z PPK, to warto wiedzieć że ma znacznie w którym momencie będziemy robić wypłatę z PPK. A to dlatego, że ta część pieniędzy która z PPK trafia do ZUS jest co roku waloryzowana. Waloryzacja ma miejsce w czerwcu, ale według stanu konta na 31 stycznia. Czyli z PPK najbardziej opłacalna jest wypłata tak, by środki do ZUS trafiły przed 31 stycznia.

Ale też nie za wcześniej, by zdążyły popracować w PPK. W ten sposób te same pieniądze najpierw przed średnio 6 miesięcy będą pracować w PPK(zakładam wypłatę raz w roku), a następnie trafią do ZUS gdzie zostaną zwaloryzowane stawką za cały rok, choć de facto na koncie w ZUS były tylko kilka dni. To pozwoli choć w części zrekompensować utratę dopłaty od państwa za wypłatę z PPK.

2 Komentarzy

  1. paaulinka

    PPK (i OFE) nie są nastawione na wypracowanie jak największej stopy zwrotu dla uczestników. Bo gdyby tak było, to nie istniały by limity inwestycyjne w określone polskie aktywa. Ciekawe jak to wygląda w przypadku Norwegów? Czy mają jakieś ograniczenia geograficzne.

    1. Aleksander Piński (Post autora)

      Kiedyś limity na inwestycje zagraniczne były. Obecnie nie znalazłem żadnego info na ten temat i wszystko wskazuje na to, że ich nie ma. 70 proc. portfela Norwegów jest w akcjach, a ich benchmarkiem jest indeks FTSE Global All Cap. Największy udział w akcyjnej części portfela Norwegów mają Apple, Microsoft, Alphabet, Amazon, Nvidia itd. Tak więc wygląda na to, że inwestują oni globalnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *