Mroki i cienie portfeli abonamentowych

W ubiegłym tygodniu twitterowa społeczność polskich drobnych inwestorów żyła między innymi kontrowersjami związanymi z jednym z popularnych portfeli abonamentowych.

Przez portfel abonamentowy rozumiem pokazowy portfel (realny lub „papierowy”) prowadzony przez inwestora, którego podgląd dostępny jest po opłaceniu abonamentu przez inwestorów. Przy czym taka usługa obejmuje także z reguły dostęp do analiz (lub „analiz”) i komentarzy inwestora prowadzącego taki portfel.

Wspomniana kontrowersja dotyczyła dodania do portfela bardzo mało płynnej spółki z NewConnect: tego czy było to technicznie możliwe i tego czy realne jest naśladowanie ruchów takiego portfela jeśli informacja o dodaniu do niego niepłynnej spółki powoduje natychmiastowy, kilkudziesięcioprocentowy skok notowań. Nie zamierzam więcej pisać o tej kontrowersji bo nie interesuje mnie żaden konkretny portfel abonamentowy lecz spojrzenie na ten rodzaj usług inwestycyjnych jako całość.

Moim zdaniem należy zacząć od tego czym w swojej esencji jest zakup takiej usługi. Otóż jest to forma delegowania decyzji inwestycyjnych do innego podmiotu – osoby prowadzącej portfel. Od wielu lat argumentuje, że najrozsądniejszą formą delegowania decyzji inwestycyjnych jest delegowanie ich do „mądrości tłumu” czyli kupno taniego funduszu indeksowego możliwie szerokiego rynku. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że jest to bardzo tanie – w 2022 roku kosztuje kilka punktów bazowych rocznie. Po drugie dlatego, że uzyskujemy w ten sposób niewielkie ryzyko, że nasza inwestycja spisze się dużo gorzej niż szeroki rynek.

Każda inna forma delegowania decyzji inwestycyjnych wydaje się mi gorszym rozwiązaniem. Bardzo często wiąże się z dodatkowymi, czasem wysokimi, kosztami. Nie ma też dobrych narzędzi pozwalających ocenić czy podmiot podejmujący za nas decyzje inwestycyjne spisze się lepiej czy gorzej od rynku. Bo przecież fakt, że osoba sprzedająca abonament na dostęp do portfela ma za sobą kilka udanych lat na rynku nic musi wskazywać na jej umiejętności inwestycyjne. Być może sprzedawca usługi posiada takie umiejętności a być może miał kilka razy dużo szczęścia w wyborze „zwycięskich” spółek do portfela, które zrobiły wynik. Czy ten wybór jest wynikiem umiejętności czy szczęścia? Czy mamy narzędzia określające czy inwestor w kolejnych latach znów wybierze „zwycięskie” spółki?

Za BSE

Moim zdaniem łatwiej jest wypracować narzędzia identyfikujące spółki, które mają szanse spisać się lepiej niż szeroki rynek niż narzędzia identyfikujące inwestorów czy analityków, których decyzje spiszą się lepiej niż szeroki rynek. Zdaję sobie sprawę, że większość inwestorów korzysta przy tych decyzjach z jedynej łatwo dostępnej wskazówki czyli wyników z nieodległej przeszłości i łudzi się przy tym, że mają one istotną wartość prognostyczną. Proszę zwrócić uwagę, że te same wątpliwości dotyczą innych form delegowania decyzji inwestycyjnych – na przykład naśladowania ruchów jakiegoś inwestycyjnego guru.

Drugi problem z portfelami abonamentowymi polega na tym, że nie uwzględniają specyficznych warunków konkretnych inwestorów. Jeśli już to są skrojone na miarę prowadzących portfel (przynajmniej jeśli są to portfele rynkowe inwestujące realne pieniądze), ich cierpliwość, dyscyplinę i przede wszystkich ich tolerancję na obsunięcia i straty – zarówno na portfelu jak i na poszczególnych pozycjach. Oznacza to, że dla części inwestorów mogą się okazać zbyt zmienne,  zbyt ryzykowne. Dla innej grupy inwestorów mogą się okazać zbyt „nudne” jeśli korzystający z nich inwestorzy nie są w stanie na przykład utrzymać w portfelu spółki, w której przez rok nic się nie dzieje a kurs stoi w miejscu.

Jeszcze większy problem jest z portfelami teoretycznymi, papierowymi, które często są skrojone na uzyskanie spektakularnych wyników lub likwidację i stworzenie kolejnego portfela. Takie działania mają sens z punktu widzenia sprzedawcy abonamentu ale nie mają sensu z punktu widzenia potencjalnych klientów.

Trzeci problem dotyczy technicznych możliwości replikowania takich portfeli. Możemy tutaj wskazać na dwa potencjalne zagadnienia. Pierwsze dotyczy sprzedawców o niskiej etyce, którzy „zarządzają” wynikami portfela zawierając transakcje kupna i sprzedaży po fakcie, z opóźnieniem. Na przykład po pojawieniu się cenotwórczej informacji, po której kurs spółki otworzy się z dużą luką w górę ogłaszają zakup akcji tej spółki na zamknięcie poprzedniej sesji.

Drugie zagadnienie dotyczy portfeli, które regularnie kupują akcje ekstremalnie niepłynnych spółek z NewConnect. W czerwcu zwróciłem uwagę na fakt, że 2/3 alternatywnego rynku jest „nieinwestowalne” nawet dla drobnych, indywidualnych inwestorów bo 2/3 spółek miało w pierwszym półroczu średnie sesyjne obroty poniżej 10 tysięcy złotych. Replikowanie portfeli regularnie inwestujących w ten segment rynku jest nierealne, tym bardziej, że przy popularnych portfelach dodanie do nich niepłynnych spółek powoduje wyraźny, nawet kilkudziesięcioprocentowy skok kursu. To jest poślizg cenowy, które zniszczy wyniki każdego naśladowcy.

Czas na ostatni problem: w Polsce portfele abonamentowe działają w regulacyjnej szarej strefie. Nie da się ukryć, że od wielu lat regulator czyli Komisja Nadzoru Finansowego jest świadoma popularności tej usługi i nie podejmuje przeciwko sprzedawcom żadnych wyraźnych kroków. Jednocześnie możemy sobie wyobrazić sytuację, w której regulator wyraźnie zmienia nastawienie i zaczyna traktować portfele abonamentowe jako rodzaj doradztwa inwestycyjnego.

Korzystanie z usług finansowych z szarej strefy regulacyjnej (nie mówiąc o czarnej strefie regulacyjnej jak zdalne zarządzanie rachunkiem) ma dwie wady. Po pierwsze gdy coś pójdzie nie tak to niespecjalnie jest się komu poskarżyć. Gdy skala przedsięwzięcia jest mała i nie przyciąga zainteresowania mediów to poszkodowani naprawdę mają ograniczony wybór sensownych dróg dochodzenia swoich roszczeń. Co ciekawe, nawet publiczna krytyka nieetycznych albo nierzetelnych praktyk może być trudna bo jeśli taka krytyka wymaga ujawnienia informacji otrzymanych w ramach abonamentu to naraża krytykującego, niezadowolonego klienta na ryzyko prawne związane z ujawnieniem tych informacji.

Po drugie, jeśli przedsięwzięcie nie ma nad sobą kontroli regulacyjnej to należy spodziewać się w nim niskich standardów prowadzenia biznesu, na przykład zarządzania konfliktem interesu. Czy istnieje jakaś gwarancja, że nie ma grupy inwestorów mających dostęp super-premium do portfela abonamentowego z kilkugodzinnym wyprzedzeniem? Czy istnieje gwarancja, że nie można sobie „kupić” dodania spółki do popularnego portfela by ułatwić sobie wyjście z pozycji?

Myślę, że już tytuł tekstu rozwiał wątpliwości co do tego jak oceniam bilans korzyści i zagrożeń z zakupu usługi portfeli abonamentowych. Czy w ogóle nie dostrzegam korzyści? Wyobrażam sobie sytuację, że usługa broni się jakością analiz towarzyszących prowadzonemu portfelowi. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że ludzie tworzący wartościowe analizy sprzedają abonamentowy dostęp do tych analiz. Wyobrażam sobie sytuację, w których usługa broni się zagregowanymi kompetencjami i wiedzą społeczności skupionej wokół niej i wymieniającej opinie inwestycyjne. W ostatnich miesiącach zmieniłem swoje nastawienie do wartości takich kompetentnych społeczności. Teoretycznie, przy popularnych portfelach, wartością może być rynkowy wpływ samych decyzji portfelowych i możliwość eksploatowania tego wpływu.

7 Komentarzy

  1. DamianInwestorx

    Polecam także film "Banksterzy" na działania banków w tym zakresie też KNF przymykał oczy, ale spokojnie kancelarie prawnicze już się tym zajmują 🙂

    1. Tu de mun

      Właśnie miałem napisać, że rynek regulowany też nie daje gwarancji braku zrzucania gorącego papieru na retail w sytuacji gdy VIPy chcą się ewakuować.
      Nie zapomnijmy też o terminach upubliczniania rekomendacji dla różnych grup inwestorów.

  2. Niko

    O jaki konkretnie portfel chodzi którego człowieka?

    1. Jozef_socjopata

      Owa gównoburza? Tutaj <https://twitter.com/LeonidasGpw/status/1549773718460719104> i okolice. Bo Trystero zbyt elegancki by wprost palcem wytykać 🙂 [a to serio warto zawsze nagłaśniać – im więcej ludzi będzie o takich krzakach wiedziało, tym bardziej uważnie kupi abonament – o ile w ogóle]

    2. trystero (Post autora)

      @ Niko

      Nie interesuje mnie żaden konkretny portfel abonamentowy lecz spojrzenie na ten rodzaj usług inwestycyjnych jako całość.

      Serio. Nie widzę potrzeby wytykać jakiegoś konkretnego.

  3. Tu de mun

    Odnośnie tej grupy ze zagregowanymi kompetencjami i wiedzą społeczności skupionej wokół niej to mam zdanie odmienne. Wiele razy widziałem komentarze dotyczące wspaniałych perspektyw tej czy innej spółki gamingowej wygłaszane przez inwestorów z większym stażem i wydających się posiadać wiedzę w temacie. Po czasie okazywało się, że zamiast wzrostów były kilkudziesięcioprocentowe straty.
    Podobną skutecznością okazywały się też mądre opinie na temat słabych perspektyw fundamentalnych różnych spółek. Spółki te później wystrzeliły niczym z procy bo gdy wzrosła cena, to i fundamenty się znalazły: wojna, inflacja, podwyżki, zima, brak towaru itd.

  4. Fabianw

    Ja ostatnio uświadomiłem sobie jak dużym i fajnym źródłem dochodu są takie "portfele". I nie potrzeba przy tym "manipulacji" kursami, ani żadnych wnikliwych analiz (po prostu coś się powie) itd.. mało tego on wcale nie musi zarabiać! ( No przecież jest bessa i każdy traci.. 😁)
    Mając "skromny" milionowy portfelik i fakt, że inwestujesz przecież SWOJE REALNE CIĘŻKO ZAROBIONE PRAWDZIWE PIENIĄDZE podnosi wiarygodność 🙂
    Wystarczy już tylko
    grupka 'wpatrzonych' wyznawców/ ciekawskich inwestorów/analityków trzymających rękę na pulsie.. i
    udostępniasz go 2500 ludziom za marne 10 zł miesiecznie (to chyba nie zbyt wygórowana cena, 🙂
    I $$ sama idzie… A portfel? No po kilku latach to bonus do "głównej działalności" 😉 … No i dowód że Twoja 'strategia' działa – przecież dzięki niemu zarobiłeś kilka milionow na emeryturę no nie 😆

Skomentuj Tu de mun Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.