Błędy lubią towarzystwo

Istnieje pouczająca reguła dotycząca ryzyka kariery zarządzających funduszami: zarządzający przetrwają spektakularną pomyłkę jeśli są jednymi z wielu zarządzających, którzy ją popełniają ale nie przetrwają spektakularnego błędu jeśli popełniają go samotnie.

Powyższa reguła dobrze wyjaśnia efekt FOMO (strach przed staniem z boku) wśród zarządzających funduszami. Zdają sobie sprawę, że jeśli będą zbyt ostrożni i będą stać z boku w trakcie rynkowego rajdu to inwestorzy w ich funduszu nie wybaczą im tego i przeniosą swoje środki w inne miejsce. Z punktu widzenia ryzyka kariery bezpieczniej jest się dać złapać rynkowi niedźwiedzia – inni zarządzający z reguły też się dają złapać i nikt popełniający ten kosztowny błąd nie wyróżnia się z tłumu.

Przygotowałem graficzną ilustrację tej reguły z wykorzystaniem wykresu Nasdaq z lat 1995-2004:

Za Yahoo Finance

Powyższa reguła, którą można uprościć do stwierdzenia „spektakularne błędy lepiej jest popełniać w towarzystwie” nie dotyczy tylko zarządzających funduszami. Ten sam mechanizm funkcjonuje na przykład wśród korporacyjnej kadry managerskiej. Zarząd spółki jest w stanie przetrwać sytuację, w której jak każdy inny zarząd w sektorze przegapił pojawienie się trendu technologicznego stanowiącego potężne zagrożenie dla biznesu spółki albo przegapił sygnały końca korzystnej fazy cyklu koniunkturalnego. W dużo większych tarapatach znajdzie się zarząd, który na przykład błędnie prognozował rychły koniec dobrej koniunktury i nie przygotował firmy do skorzystania z boomu w sektorze, w którym działa.

Można argumentować, że omawiana reguła funkcjonuje bo ludzie oceniają działania w sposób relatywny. Są bardziej wyrozumiali dla błędów jeśli wielu ludzi je popełnia. Są bardziej krytyczni jeśli zarządzający czy manager wyróżnia się z tłumu ze swoją pomyłką.

Moim zdaniem powyższy mechanizm funkcjonuje także w przypadku naszej własnej oceny. Może mieć kolosalne znaczenie dla decyzji inwestycyjnych i życiowych.

Regularnie podkreślam, że aktywne inwestowanie wystawia inwestorów na ekstremalnie niekomfortowe sytuacje, w której czują się jak „idioci” popełniający elementarne pomyłki. Ma to miejsce wtedy gdy rynek wyraźnie podąża w stronę przeciwną do tej, którą inwestor antycypował w swoich decyzjach inwestycyjnych.

Myślę, że inwestorzy łatwiej znoszą te sytuacje jeśli znajdują się w tłumie „idiotów” popełniających bolesny, elementarny błąd. Z psychologicznego punktu widzenia dużo trudniejsze jest przetrwanie sytuacji, w której jest się samotnym, wyróżniającym się z tłumu „idiotą”. To jest fundamentalny powód, dla którego rzeczywiste kontrariańskie inwestowanie jest jednym z najcięższych kawałków inwestycyjnego chleba. Myślę, że ten mechanizm działa nawet jeśli inwestor jest jedyną osobą, która wie o swoich decyzjach i nie musi się bezpośrednio obawiać osądu innych ludzi.

Problem polega na tym, że zarówno w sferze inwestycyjnej, jak i w całym naszym życiu, podjęcie jakichkolwiek działań zapobiegawczych, ostrożnościowych często wiąże się z negatywnym wyróżnianiem się z tłumu, z wątpliwościami, że jest się „głupkiem”, który jako jedyny się czymś przejmuje. Tym bardziej, że większość działań ostrożnościowych wiąże się z kosztami – na przykład zmniejszenie ekspozycji na rynek akcyjny w obawie przed nowym, nieobecnym dotąd na rynku ryzykiem w postaci konfliktu zbrojnego na dużą skalę tuż za granicą.

Co więcej, im wcześniej te działania podejmiemy (im wcześniej zdamy sobie sprawę z rozmiarów zagrożenia) tym bardziej będziemy się wyróżniać. Problem staje się też bardziej dotkliwy w przypadku  przygotowywania się na wydarzenia o niskim prawdopodobieństwie ale potencjalnie katastroficznych skutkach. Wtedy działania ostrożnościowe mogą się dla wielu obserwatorów wydawać nieuzasadnione.

Nie jest moim zamiarem argumentowanie, że działania ostrożnościowe, w każdej skali są zawsze uzasadnione. W inwestowaniu istnieją dwa podstawowe rodzaje błędów – zbyt duży apatyt na ryzyko i zbyt duża ostrożność. Chciałem zwrócić uwagę na istnienie mechanizmu, który może nas zniechęcać do rozsądnych, uzasadnionych działań ograniczających ryzyko. Tym mechanizmem jest obawa przed negatywnym wyróżnieniem się z tłumu, przed byciem samotnym „idiotą”, panikarzem.

Warto bowiem podkreślić, że jeśli ponosimy konsekwencje swoich decyzji (na przykład gdy zarządzamy własnymi pieniędzmi) to tłum, z którym się wspólnie mylimy może złagodzić emocjonalne koszty tych błędów ale nie zneutralizuje finansowego bólu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *