Odkrył genialną metodę! Kup i zapomnij!

Czy średnioroczna stopa zwrotu 16,8% w okresie dziesięcioletnim to dobry wynik, czy może przeciętny? A może zupełnie nie wart zainteresowania? Przy czym jest to wynik z samej zmiany ceny akcji, bez dywidend.

Dziesięć lat temu w ramach pewnego eksperymentu zamieściłem wpis, który składał się wyłącznie z obrazków. Szczegóły tego, jaka była wówczas sytuacja rynkowa opisałem cztery lata temu. To jest jednak w tym momencie nie istotne. Najważniejsze jest to, że wówczas pięć spółek które odnotowywały nowe roczne maksima. Ogólny nastrój był wówczas taki, że ceny akcji są przegrzane, oderwane od fundamentów i że musi się to wcześniej, czy później zakończyć. Wybrałem pięć spółek z różnych branż – zarówno tych rosnących w siłę i modnych (Amazon), jak i niezbyt modnymi, z nudnej branży spożywczej – Starbucks, McDonalds oraz na dokładkę reprezentanta technologii, ale nieco już trącącego myszką – IBM, oraz zdecydowanie niezbyt popularnej firmy z przemysłu tytoniowego. Kluczem była rozpoznawalność marki w Polsce. Żadna tam wyrafinowana analiza. Ponieważ robiąc porządki w różnych serwisach, trafiłem na wirtualny portfel stworzony wówczas z tych spółek, mający pomagać mi pisać teksty w kolejnych latach, postanowiłem zobaczyć, co się wydarzyło po dziesięciu latach.

Przypomniałem sobie, że zasymulowałem wówczas kupno wymienionych akcji, tak, żeby wartość każdej z inwestycji wyniosła około 1000 dolarów. Mamy więc coś w rodzaju legendarnych przypadków „kupił akcje dziesięć lat temu i o nich zapomniał”.

Na zrzucie ekranowym widać podsumowanie tego wirtualnego portfela.

Ze względu na pewne ograniczenia technologiczne ten portfel posiada pewne błędy, zanim jednak nimi się zajmę, zwrócę uwagę na pewne kwestie, które poruszam od lat.

Przede wszystkim, gdybyśmy zapytali wielu osób, jak oceniliby inwestycję o wartości 5000 dolarów, która po 10 latach kończy się na poziomie około 23 500 dolarów, podejrzewam, że większość byłaby nią zainteresowana. Łączna stopa zwrotu 380 procent, średnioroczna 16,8 procent, to naprawdę świetny wynik. Nie tylko w czasach niskich stóp procentowych, które jeszcze niedawno dominowały.

Ale, gdybyśmy pokazali pytanym takie zestawienie, jak powyżej, to jestem przekonany, że zaczęły by się kłopoty. Przede wszystkim proszę zwrócić uwagę na niewielki wykres porównujący stopę zwrotu z portfela do indeksu SP500. Jest wyraźnie gorszy, a to sprawia, że w naszej głowie niemal natychmiast uruchomiłby się mechanizm „a dlaczego nie tyle co indeks”. Zwolennicy metody „kup i trzymaj indeks, nie baw się w selekcję akcji” mogliby być w ekstazie. Zupełnie by ich nie interesował fakt, że stopa zwrotu jest fantastyczna, skoro mogłaby być „fantastyczniejsza”.

Sprawa kolejna – zysk większości portfela pochodzi z inwestycji w jedną akcję – AMZN. Możemy mówić w takim momencie o roli dywersyfikacji, a możemy również o szczęściu. Procentowa strata na najgorszych inwestycjach to ponad 60 oraz ponad 36 procent. Naprawdę mieliśmy dużo szczęścia, że zysk z Amazon pozwolił z nawiązką je zbilansować (jeszcze raz przypominam ten portfel ma błędy, o których za chwilę).

Kolejna sprawa – to ciekawe ćwiczenie intelektualne – gdyby okazało się prawdą, że taki portfel odkryliśmy po dziesięciu latach, co byśmy zrobili? Rozstali się z tymi stratnymi inwestycjami, czy może skasowali zysk z Amazona, bo przecież już tyle wzrosło, że potencjał jest ograniczony?

Ta zabawa naprawdę jest niezłym wieloaspektowym ćwiczeniem, tego jak postrzegamy rynki i inwestycje, gdy dowiadujemy się szczegółów, a nie wyłącznie znamy wynik ostateczny inwestycji. Wszak inwestorzy właśnie dlatego przegrywają na rynku, że zmagają się z codziennymi wahaniami- nie tylko rynkowymi, ale również własnymi.

Tak jak zwróciłem już uwagę, ten portfel ma pewne błędy wynikające z budowy narzędzia, jakim jest portfel Yahoo. Nie uwzględnia dywidend, ma jakiś problem ze splitami. Postanowiłem więc policzyć, jak faktycznie wyglądałyby wyniki. Nie zamieszczam już porównania wykresu, pokażę tylko wyniki ostateczne.

Wynik jest znacznie lepszy. 19,5 procent. Co więcej zysk jest o wiele lepszy, niż w przypadku inwestycji w szeroki indeks mierzony ETFem na indeks S&P500. Z całości portfela wyłącznie IBM przynosi niewielką stratę, co pokazuje jaka jest rola dywidend na przestrzeni lat.

Ostudzę zapał i ekstazę wszystkich zwolenników inwestowania dywidendowego oraz długoterminowego i odwołam ich do mojego tekstu sprzed kilku miesięcy o roli szczęścia i nałożenia się naszego okresu inwestowania na kondycję rynków. No i w końcu przypomnę – to była wyłącznie zabawa. Jestem w stanie zapomnieć o „stówce” w kieszeni garnituru, ale czy zapomniałbym o tego rodzaju inwestycji?

[Zastrzeżenie: tytuł jest ironiczny, nie stanowi porady inwestycyjnej, sugestii inwestycyjnej, ani techniki działania. Choć autor będzie zazdrościł, jeśli ktoś opowie mu kiedyś prawdziwą historię tego rodzaju*.]

*właśnie sobie przypomniałem opowieść znajomego, który odkrył rok temu, że posiada akcje Mercatora, kupione kiedyś z ciekawości. Spróbuję dopytać o szczegóły  😉

[Photo by Yan Ming on Unsplash ]

 

2 Komentarzy

  1. _dorota

    O, Mercator to piękny przykład, że można kupić i zapomnieć, ale lepiej jednak czasem zajrzeć i coś zdecydować.

    Cała ta zabawa ma entymematyczne założenie, że rynek akcji długoterminowo rośnie choćby z powodu inflacji + coś tam dodatkowo dzięki zyskom spółek. No dobrze, a jak przyjdzie prawdziwa zima Kondratiewa? Z tyłu głowy warto mieć myśl: nawet jak przetrzymam portfel kilkadziesiąt lat, to drugim Buffettem mogę jednak nie zostać 🙂

    1. GZalewski

      przede wszystkim rynek amerykański to nie polski. Spróbuję zrobić jakąś symulację podobnego podejścia losowo wybranych polskich spółek. Nie spodziewam się spektakularnych wyników

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.