Jak kupić najmniej zyskowne spółki i się obłowić

Ostrzeżenie: poniższy materiał może budzić niezdrowe emocje ponieważ stanowi zgrzyt w popularnych teoriach funkcjonujących w branży inwestycji giełdowych.

W warstwie narracyjnej to historia jednego, dość zadziwiającego wykresu.

Pojawił się on niedawno w mediach społecznościowych, ale nie wzbudził jakoś większego zainteresowania. Poza moim oczywiście, musiałem się bowiem dowiedzieć jakiego rodzaju trik w nim ukryto. Po krótkich poszukiwaniach znalazłem jego źródło oraz objaśnienie. Okazało się, że to ostatnie było znane mi wcześniej, ale dopiero pokazane na wykresie robi wrażenie.

Proszę bardzo, poniżej ów wykres z podaniem źródła danych. Pokazuje on 3 krzywe:

Szara – obrazuje zmiany kursów cen akcji w USA od 1963 roku

Czerwona – to cyklicznie wymieniany portfel 10% najmniej zyskownych spółek amerykańskich

Zielona – ilustruje arystokrację, czyli portfel 10% najbardziej zyskownych spółek amerykańskich.

Jak to możliwe, że tracące lub zarabiające niewiele spółki giełdowe potrafią przynieść inwestorom zwroty daleko lepsze niż arystokraci zysków i znacząco wyższe niż średnia rynkowa?

Wyjaśniam więc:

Jeśli chodzi o pojęcie zyskowności, to w tym przypadku oznacza ona tzw. zyskowność operacyjną, czyli następujących wskaźnik:

   Zysk generowany przez spółkę

                    dzielony przez /

    Księgową wartość wszystkich posiadanych przez nią aktywów.

To konkretna wartość, można ją więc uszeregować dla wszystkich spółek na danym rynku od najniższej do najwyższej i robić to cyklicznie (np. co rok lub co kwartał). Aby powstał powyższy wykres wzięto z każdego takiego zestawienia:

  • do portfela czerwonego 10% spółek z dołu takiego zestawienia (najgorsze),
  • do zielonego 10% z góry zestawienia (najwyższy wskaźnik zyskowności operacyjnej).

Przy tym jeden szczegół jest dość ważny – każda spółka w portfelu ma równy udział, nie uwzględniano więc kapitalizacji rynkowej. Po każdym kolejnym cyklicznym zestawieniu zostawiano w portfelu te spółki, które nadal mieszczą się w górnych lub dolnych 10%, sprzedawano te, które wypadły z rankingu, dokupowana te, które weszły w obszar danych 10%.

Niejeden inwestor w takiej chwili zasępił się być może nad tym, co sam robi dla uzyskania jak najlepszych zwrotów na giełdzie przez mozolne wyławianie zdrowych, grubo zyskownych perełek w tym głębokim, choć mocno zamulonym akwarium giełdowym. A tu proszę, wystarczy tylko raz na jakiś czas kupić „szrot”, czyli spółki, które przepalają bezproduktywnie kapitały, i zarabiać kokosy!

Co więcej, poszerzając ów zakres z 10% do 30% dla obu portfeli, z uwzględnieniem wszystkich przedziałów pomiędzy, efekt jest taki sam jak na wykresie powyżej!

Porażające!

Ale wytłumaczalne, i to w dość naukowy sposób.

Otóż jest to jedna z anomalii od Hipotezy rynku efektywnego, której papieżem jest laureat nagrody Nobla – Eugen Fama. Wchodzi ona zresztą w skład 5 takich anomalii, wśród których są tak sławne jak te,  że spółki małe pokonują wzrostami spółki duże w długich terminach, a wartościowe pokonują wzrostowe (przypadek Buffetta).

Owych anomalii używa się do oceny efektywności inwestycyjnej (np. funduszu). To znaczy, czy generuje on tzw. alfa (zysk lepszy od rynkowej średniej) dzięki umiejętnościom, czy tylko dzięki wykorzystaniu tego rodzaju anomalii. Więcej o owych 5 anomaliach: Fama–French five-factor model

W tym przypadku – zyskowności – chodzi o spółki, które nagle stają się gwiazdami i zaczynają generować niesamowite zyski. Takich spółek jest mnóstwo wśród wszelkiego rodzaju start-upów czy nawet obecnych gigantów rynku. Np. taka Tesla przez wiele lat generowała tylko straty, co nie przeszkadzało jej rosnąć na giełdzie jak na drożdżach. Wiele innych spółek o światowej marce generuje straty, a mimo to ich akcje są rozchwytywane na giełdzie, ponieważ inwestorzy dostrzegają ich potencjał, wpływ na światowy rynek a także perspektywy.

W sensie statystycznym to przede wszystkim małe spółki. Na przykład z branży medycznej: jeden lek nagle powoduje, że zyski i kursy spółki szybują do nieba, choć wcześniej nie generowała żadnych lub mierne profity.

Ów efekt jak widać łatwo uchwycić zupełnie mechaniczną metodą, która stoi za powyższym wykresem. Nie potrzeba więc dogłębnych, wieloaspektowych analiz, potrzeba za to ufności w ten model.

Zadziwiające, ale to nie koniec niespodzianek. O nich jednak wkrótce.

–kat–

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.