Kto kręci giełdą w pandemii?

Detaliczni inwestorzy są uważani za dawców kapitału na giełdzie, a spijający tę śmietankę to „rekiny” rynku, czyli pociągający sznureczki z banków i funduszy.

Tak zakodowany przekaz prędzej czy później trafia do każdego inwestora, który pojawia się na giełdzie. I nim właśnie tłumaczy się wiele zjawisk, w tym to o „gaszeniu światła”, czyli pozbyciu się akcji na szczycie hossy przez „rekiny” na rzecz detalistów (lub odwrotnie w bessie). Pandemia pokazała, że w tym układzie sił zaszła mała rewolucja i role się odwróciły. Ale czy to jednosezonowy przewrót, czy nowa jakość na dłużej?

Coraz więcej źródeł, danych i analiz pokazuje, że bessa pandemiczna niczym magnes przyciągnęła na giełdy miliony (dosłownie) nowych inwestorów i spekulantów (o czym zresztą sam trąbię nieustannie), którzy stali się jeśli nie główną, to ważną siłą odwrócenia trendu na wzrostowy na rynku amerykańskim. To dość niespodziewane zjawisko akurat w USA, tam bowiem ich znaczenie zawsze miało trzeciorzędny charakter w kształtowaniu kursów i trendów. Przynajmniej jeśli chodzi o główny rynek, bo na tzw. lottery tickets, czyli małych śmieciowych spółkach, nigdy ich nie brakowało.

A to każe przez chwilę bliżej przyjrzeć się temu zjawisku w kilku ciekawych aspektach.

Odpytywani w mediach przedstawiciele brokerów detalicznych przyznają, że ten trend otwierania nowych rachunków był gwałtowny, znaczący i wręcz czasem zwielokrotnił bazę ich klientów. Przynajmniej połowa z nich to ludzie nigdy nie mający do czynienia z giełdą. Analiza ich transakcji pokazuje, że:

– dysponują skromną lub żadną wiedzą inwestycyjną,

– popełniają te same błędy co wszyscy przed nimi,

– lubią modne spółki,

– działają stadnie i emocjonalnie.

Nie da się ukryć, że to głównie młode pokolenie. Dane z Robinhooda pokazują, że średnia wieku to 31 lat, choć przed pandemią było to 27 lat, więc w sumie nie najmłodsza, najmniej doświadczona fala.

Skąd takie nagłe zainteresowanie? Choć nie ma twardych danych, to motywy są w miarę dobrze rozpoznane:

– zamknięci w domach z powodu pandemii, często pozbawieni pracy, poszukiwali źródeł dochodu albo przynajmniej mocnych wrażeń,

– jak wskazuje CNBC, spora część przynajmniej tych o średnich dochodach użyła w tym celu czeków wysyłanych wszystkim obywatelom w USA w ramach aktywizacji konsumpcji; strata darmowych pieniędzy jak wiadomo mniej boli i łatwiej się je ryzykuje,

– spora część hazardzistów szukała alternatyw po zamknięciu bukmacherów sportowych i kasyn, giełda wydawała się naturalnym celem; choć wielu przyznaje, że oglądanie „tika w górę, tika w dół” jest śmiertelnie nudne w porównaniu do oglądania rozgrywek sportowych, więc pewnie szybko zmienią ekosystem na pierwotny,

– zamknięcie w domach zwiększyło ruch w świecie cyfrowym, wszelkie fora i grupy związane z giełdą przeżyły eksplozję zainteresowania giełdą, kolega namawiał kolegę pokazując zyski i tak się kula śnieżna zbierała,

– niebagatelny wpływ miał wzrost popularności aplikacji Robinhood, w której inwestowanie jest wolne od prowizji; za nim zresztą w ślady idą, chcąc nie chcąc, inni brokerzy; choć były dni, że aplikacja większość czasu się zawieszała ku wściekłości użytkowników, to chętnych do gry przybywało lawinowo (użytkownicy z Polski nie mogą zakładać rachunków w Robinhoodzie uprzedzę od razu),

– przeceny aktywów giełdowych stały się nadzwyczaj atrakcyjną promocją, na mózg działa to dokładnie tak samo jak wyprzedaż w Black Friday czy dawka środków odurzających,

– FED wyraźnie dał znać, że akceptuje w tej podbramkowej sytuacji “hazard moralny” i zapewni ratunek w przypadku problemów; czy potrzeba lepszej zachęty, skoro to zawsze do tej pory działało?

Obserwacje obrotów i wypowiedzi traderów składają się na inwestycyjny obraz oparty na 4 głównych nurtach zainteresowań tego masowego ruchu:

1/ Techy

Każdy wie, co to za spółki: Apple, Amazon, Facebook czy Netflix. Znane, modne, przebojowe, największe wartościowo na giełdach, czego trzeba więcej, żeby stały się pierwszym i najważniejszym celem inwestowania przy braku szerszej wiedzy?

Tu zresztą wybór był ze wszech miar słuszny. Cyfrowi potentaci akurat najmniej ucierpieli na pandemii, a ich kursy nawet rosły w jej trakcie (np. Netflix). A masowe ich zakupy spowodowały, że tę falę wsparły nie kto inny jak właśnie rekiny, czyli profesjonalne fundusze inwestycyjne i hedgingowe. Analiza przepływów pokazuje, że właśnie nowe technologie stały się głównym i czasem jedynym celem ich zakupów, choć generalnie ich zaangażowanie w akcje spadło a klienci odpływali!

W ten sposób nałożyły się te 2 fale. I widać to na wykresach, gdyż technologiczny NASDAQ bardzo szybko odrobił całość strat z pandemii, a szerszy S&P 500 był ciągnięty głównie przez technologie skupione wokół FAANG.

2/ Opcje

Kto by pomyślał, ale to właśnie opcje (zasadniczo tylko call, czyli na wzrosty) stały się bardzo popularne. Oczywiście pomaga w tych dźwignia i trzeba jednak mieć trochę pojęcia o ich matematyce. To właśnie parcie na opcje call doprowadziły siłami detalistów do pobicia rekordów otwartych pozycji. Ich wystawcy z kolei musieli się zabezpieczać zakupami akcji, co akcelerowało trend.

3/ Super okazje

Taką flagową inwestycją w tej kategorii była ropa naftowa i spadek kontraktów poniżej 0 $. Wehikułem inwestycyjnym, który sobie upodobali wówczas gracze by ETF USO, największy w USA w tej branży. Przyczyniło się to do kłopotów i samego ETFa i rynku ropy, ale masy detalistów solidnie na tym ruchu zarobiły

4/ Kupno spadających noży i biletów loteryjnych

Brokerzy wskazują, że ogromnym zainteresowaniem cieszyły się spółki z branż, którym bankructwo albo znaczące kłopoty jako pierwszym zajrzało w oczy z powodu pandemii.

Te masy rzuciły się więc na akcje mocno przecenionych spółek związanych z samochodami, lotnictwem, promami wycieczkowymi czy szerzej pojętą turystyką. I na tych właśnie spółkach najwięcej potracili, ponieważ te transakcje jeszcze w fazie spadania całego rynku potrafiły przyciąć paluszki. Na nich zresztą również stracił sporo pewien celebryta branży hazardowej, który swój show przeniósł tymczasowo na giełdę.

W tym segmencie mamy 2 głośne transakcje, które skończyły się jednak póki co “sukcesem”:

1/ Hertz

Firma wypożyczająca auta na całym świecie ogłosiła bankructwo z powodu pandemii i znajduje się w procesie restrukturyzacji upadłościowej. Jej znany udziałowiec, legenda rynków Carl Icahn pozbył się akcji na samym dołku ze stratą 1,8 mld $. Tymczasem masy drobnych traderów poczuły krew i zaczęły skupować akcje bankruta. Na tyle skutecznie, że kurs wzrósł ponad 800% od dołka dzięki temu!

Poniższy wykres pokazuje popyt (ilość inwestorów) tylko jednego brokera- Robinhooda i zmiany kursu Hertz spowodowane ich akcją wykupu:

(świetny komentarz przeleciał mi na twitterze a propos tej sytuacji: “czy Hertz opracował może lekarstwo na COVID że tak rośnie?”)

2/ Linie lotnicze

Nie trzeba wiele pisać o tym w jakieś kondycji są linie lotnicze w wyniku pandemii i jakie ich najbliższe perspektywy. Nie bez powodu najbogatszy inwestor giełdowy świata i kolejna legenda – Warren Buffett – pozbywał się pakietu linii lotniczych w kwietniu/maju, ogłaszając to publicznie.

I tu doszło więc do konfrontacji starego i nowego świata. Detaliczni inwestorzy niczym stado szarańczy nieustannie podkupowało akcje linii lotniczych lub bawiło się nimi w day/swing trading. Najdobitniej widać to na kolejnym ETFie, który opiewa właśnie na portfel tego rodzaju spółek, czyli JETS ETF. Suma środków w niego zainwestowanych dzięki temu szybko wzrosła do 1 mld $, czyli o 900 milionów w 2 miesiące! Tak oto wygląda to na wykresie JETS ETF:

Kilka szybkich komentarzy wynikających z tych analiz:

  • Historia zna tego rodzaju dywanowe naloty (np. tzw SOES bandits). Kiedy masa zdeterminowanych spekulantów/traderów/inwestorów podejmuje skonsolidowane działania, rozchodzące się w sieci szybko, potrafiąc zrobić z kursami wszystko.
  • Czy przyłączenie się do tego nurtu ma sens w sensie zyskowności? Do tej pory tak, szczególnie że zadziałał efekt kuli śnieżnej. Jednak trzeba brać poprawkę na specyficzne warunki w jakich ten tłum funkcjonuje, czyli drastyczna przecena aktywów, wiele okazji, słaba podaż. Pod znakiem zapytania może stać skuteczność tych nalotów gdy rynek znajdzie się na szczytach, czy w mocnych spadkach. Ale są już propozycje by stworzyć ETF czy jakiś portfel akcji, śledzący aktywa atakowane przez te masy detalistów.
  • Te generowanie wzrostów szło szybko i prosto także z innego powodu – nikt im nie przeszkadzał w fazie po dojściu do dołka bessy. Co więcej- wiele funduszy zostało przyłapanych z opuszczonymi spodniami – ceny gwałtownie rosły, a wiele instytucji posiadało relatywnie niskie zaangażowanie w akcje. Te zabawy przyjmowano raczej sceptycznie, choć z aprobatą (bo ceny przecież rosły)
  • W masie siła. Nie potrzebne są analizy, patrzenie na fundamenty, wiedza, obawy o ryzyko. Wręcz przeciwnie – tych blokad wszystkich trzeba było się pozbyć. Tylko że to nie jest dobry przepis na świetlaną przyszłość.
  • Tego rodzaju ruchy prędzej czy później się kończą, a ich uczestnicy tracą. Prawdopodobnie pierwsza większa korekta pozbawi ich nieco siły. Ale będą nadal spektakularnie się pokazywać.
  • Nie oceniajmy zderzenia starych i nowych stylów i pokoleń; zrobiłem to zestawienie w tekście z premedytacją dla ilustracji kontrastów w podejściu, a nie dla wykazania racji (patrz: wpis Adama). Buffett zarabia stale od pół wieku i ma w tym, co robi, zupełnie inne cele i motywacje; przeżył już wiele tego rodzaju fal i nadal jest w biznesie.

–kat–

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.