Wiele lat temu podczas pewnej debaty zorganizowanej przez Gazetę Giełdy Parkiet,  w której miałem przyjemność uczestniczyć rozmawialiśmy między innymi o nadmiernych regulacjach w Polsce. To musiał być 2002-2003 rok. Rynek akcji na GPW wysychał, forex dla klientów detalicznych dopiero raczkował. Był nieuregulowany, więc wiązało się z tym sporo nadziei, że może nie będzie tak źle, jak z rynkiem regulowanym. Pozwoliłem sobie wówczas na konstatację, że regulacje w zasadzie są w porządku, ale jeśli z nimi przesadzimy to będzie jak z Jeziorem Aralskim i Morzem Kaspijskim, które władze radzieckie tak bardzo postanowiły uregulować, że to pierwsze niemal wyschło, zaś drugie straciło część powierzchni.

Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Mieliśmy super hossę, forex również dołączył do grona rynków regulowanych, stając się regularnie „chłopcem do bicia”. Wciąż i wciąż udowadnia się, że na tym rynku TO DOPIERO się traci, jakby na innych rynkach (akcji, obligacji – zwłaszcza korporacyjnych, kontraktów, opcji) panowało pod tym względem eldorado bez ryzyka. Ale też regulacje zaczęły być inne. Lepsze. Coraz lepsze. Bo już nie tylko krajowe, ale ogólnounijne. Stały się tak dobre, że wielu aspirujących do bycia inwestorami nie ma takiej szansy, bo zniechęca ich konieczność wypełniania ankiet, formularzy, testów, w których po raz kolejny muszą potwierdzić, że wiedzą na czym polega ryzyko, odróżniają obligacje od obostrzeń lub inne mniej lub bardziej absurdalne pytania.

Wszystko to pod hasłem „dbamy o ciebie głupiutki inwestorze indywidualny”. Jesteś tak głupiutki, że niestety sam podejmiesz nielogiczne i nieracjonalne decyzje, dasz się wkręcić sprzedawcom (zarówno tym rzetelnym i nierzetelnym), a na koniec będziesz się awanturował, że kazali ci podpisać, że rozumiesz ryzyko, to podpisałeś. Więc wypełniaj, testuj, sprawdzaj – a przedstawiciele branży (zarówno ci rzetelni, jak i nierzetelni) będą mieli podkładkę, że oświadczałeś, podpisywałeś i byłeś wszystkiego świadomy, więc nie domagaj się niczego, gdy podejmiesz nienajlepsze dla swojego portfela decyzje. Oczywiście jeśli wcześniej nie uciekniesz z krzykiem bo przestraszysz się tych wszystkich ostrzeżeń i uznasz, że otwarcie konta na giełdzie kryptowalut w Nibylandii i inwestowanie w ABC lub XYZ jest fajniejsze, bo można to załatwić dwoma klikami.

Od czasu do czasu podnosiły się nieśmiałe głosy, że to chyba nie jest najlepsza droga. Że wylewamy z kolejnymi MIFIDAMI dziecko z kąpielą, że ludzie uciekną tam, gdzie nie będą wypełniać setek ankiet i ostatecznie i tak stracą swoje pieniądze (vide: kryptowaluty). Ale głosy były nieśmiałe, bo branża miała swoje za uszami – nierzetelna sprzedaż, niejasne produkty, nieuczciwi dystrybutorzy. Więc w imię poprawy standardu uregulowaliśmy się wszyscy.

I nagle okazuje się, że wyszliśmy na tym jak Rosjanie na Jeziorze Aralskim. Nie ma klientów, czyli trochę jakby nie było branży. Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałem więc wywiad przeprowadzony przez Tomasza Gossa-Strzeleckiego (GG PARKIET) z przewodniczącym rady Federacji Europejskich Giełd Papierów Wartościowych (FESE) Petrem Koblicem. Petr Koblic bez ogródek mówi o tym, co zrobiliśmy sobie regulacjami.

Zachęcam do lektury całej rozmowy, zostawiając na zachętę dwa fragmenty.

Jeśli miałbym wskazać numer jeden na liście problemów, to byłyby to efekty działania dyrektyw MiFID. Miały wesprzeć rynki kapitałowe, ale stało się dokładnie odwrotnie i ich pozycja osłabła. Regulacje MiFID sprawiły, że zwiększyły się obroty na rynku nieregulowanym, zmalała przejrzystość rynku, wzrosły obciążenia dla brokerów mniejszej wielkości czy praktycznie zniknęły raporty analityczne dla mniejszych spółek.

Gdybym mógł być czarodziejem, to sprawiłbym, żeby dyrektywa MiFID II nigdy nie powstała. Między tym, co głoszono i co miała ona wnieść, a tym, co faktycznie przyniosła, jest przepaść.

[…]

Nasze rynki w regionie są relatywnie rozwinięte, jednak teraz, kiedy powinny rosnąć i stać się w pełni rozwinięte, pojawiły się dyrektywy MiFID, które w nas uderzyły i cofnęły o kilka lat w rozwoju.

https://www.parkiet.com/Parkiet-PLUS/306179971-Petr-Koblic-szef-rady-FESE-Poza-blue-chips-reszta-rynku-moze-zaniknac.html

[Fot. Staecker/ Wikipedia CC/Jezioro Aralskie]

8 Komentarzy

  1. Damian

    Łączę się z Panem w bólu. Po latach inwestowania doszło do tego że już nie obawiam się rynku (czy zarobię i czy stracę – bo wiem że dzięki swojej metodzie będę do przodu), teraz zacząłem się obawiać głównie ludzi i kolejnych przepisów, które zmuszą mnie (najprawdopodobniej) do ucieczki z kapitałem z kraju lub całkowitego porzucenia niektórych rynków (już od dawna rozważam przyszłość gdy w Polsce możliwość inwestowania na FX zostanie zabroniona jak opcje binarne). Ludzie którzy zarabiają na giełdzie i żyją w Polsce zamiast się na tym skupić muszą myśleć jak zabezpieczyć sobie możliwości inwestowania w przyszłości. FX może zostać zakazany, mnożniki na kontraktach jeszcze wzrosną – odetnie się możliwość bogacenia ludziom z wiedzą ale z niedostatecznie wielkim kapitałem. Mam stale nadzieje że to się nie stanie ale trzeba się przygotowywać na najgorsze – w ostateczności na opuszczenie UE, może nawet fizyczne? Smutne ale co ma zrobić ktoś kto np. utrzymuje się głównie z tego? A przecież wielu do tego aspiruje i niektórym się udaje.

  2. _dorota

    No dobrze, ale kiedy wybucha kolejna afera "Alpen Gold", to podnoszą się (masowo) głosy oburzenia: ach, gdzie były władze, dlaczego nie chronią klienta/inwestora?

    Mam wrażenie, że większość ludzi zatrzymała się w rozwoju na poziomie rozbrykanego 17-latka. Marzy o tym, żeby się zabawić (i to ostro), jednocześnie oczekując, że go tatuś odbierze z komisariatu i pokryje koszty klepania karoserii.

    1. GZalewski

      Dokładnie tak jest. Chrońcie nas, ale pozwólcie na wszystko.
      Nota bene podczas wspomnianej debaty, gdy przedstawiciele KPWiG przekonywali innych do regulacji i troski o drobnego i głupiutkiego, zadałem pytania, czy ktoś chronił moją mamę, gdy zapłaciła cykliniarzowi pieniądze za podłogę, a on nigdy się więcej nie pojawił.
      Możemy oczywiście zrobić regulacje drobnych przed cykliniarzami, ale moja mama szybciej się nauczyła, żeby nie płacić przed wykonaną robotą i spisywać umowy.

    2. Damian

      Ponieważ Państwo takich ludzi sobie wychowuje i na tym mu zależy bo wówczas więcej departamentów i regulacji (ograniczania możliwości) jest potrzebnych. Uważam że człowieka powinno się jak najmniej (najlepiej wcale) ochraniać – osoba dorosła sama powinna ponosić pełną odpowiedzialność za swoje działania.

  3. mall

    Rozumiem utyskiwanie na regulacyjne zapędy. Chciałbym jednocześnie przypomnieć, że jeden z autorów piszących na niniejszych blogach pytał prawnika o rozumienie zapisu ustawy o PPK. Skoro ustawa, pisana językiem zbliżonym do języka regulaminów/prospektów emisyjnych sprawiała problem doświadczonemu profesjonaliście to czy aby na pewno zapędy regulacyjne są głównym problemem? Czy problemem nie jest raczej konflikt gdzie z jednej strony rynek finansowy chce sprzedawać jak najwięcej produktów finansowych a jednocześnie niespecjalnie chce w komunikacji pokazywać ryzyka (bo to ma negatywny wpływ na potencjalną sprzedaż)?

    1. GZalewski

      Chodzi o rozsądek. No i dodałbym jeszcze WSPÓŁPRACĘ. Tej od lat między środowiskiem a nadzorem jest naprawdę niewiele.
      Co do rozumienia ustaw/statutów/rozporządzeń – w Polsce mamy prawo interpretacyjne. Pełne wątpliwości, nierozumień, interpretacji zmienianych co chwilę. Więc albo coś jest nie tak z przejrzystością języka, albo jest to celowe.

  4. Tommip

    Pragnę dodać że Mifid i w szczególności mifid 2 był pisany pod DB i Eurex- i to częsciowo sie udało.Część uciekła na rynki poza europa część z peryferii europy na eurex – i teraz niemcy oglosili ze od 2021 wprowadzaja podatek transakcyjny.To już koniec europejskich rynkow

  5. _dorota

    Coś bym jeszcze dodała: mamy sytuację, gdy przeregulowanie niektórych obszarów rynku finansowego ustawodawstwem UE współistnieje z brutalną wolną amerykanką w obszarze krajowym.

    Mówię o tym, że ustawodawca krajowy usilnie stara się nie dostrzegać dramatycznych luk w ochronie prawnej podlegających jego kompetencji. Przykładem są tzw. dokumenty kolekcjonerskie, które do lipca tego roku są legalnie wytwarzane i zbywane na terenie Polski. Służą do popełniania przestępstw w obrocie gospodarczym.

    Oczekiwałabym jako konsument bezpiecznej infrastruktury prawnej plus jakiejś informacji w sprawach o podwyzszonym ryzyku. Tymczasem w tej chwili najbardziej ryzykowne są transakcje u polskiego notariusza 🙂 Śmieszne i straszne zarazem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.