Zaskakujące źródła pierwotnego kapitału

To prawo zdecydowało do kogo u zarania kapitalizm, gdy były największe możliwości na szybkie wzbogacenie się, trafił kapitał – pisze Katharina Pistor w książce „The Code of Capital: How the Law Creates Wealth and Inequality”.

W słynnej książce „Kapitał XXI w.” Thomas Picketty w rozdziale „Metamorfozy kapitału” pisał, iż aż do początków XX w. najważniejszym źródłem bogactwa była ziemia rolna (obecnie w większości zastąpiły ją akcje, obligacje i inne aktywa finansowe a także nieruchomości miejskie). To o tyle ciekawe, że na przykład w Wielkiej Brytanii, która na przełomie XIX w. i XX w. była najbardziej rozwiniętym krajem świata nie było obowiązkowego rejestru własności gruntów.

Jak pisze autorka w publikacji (jej polski tytuł to „Kod kapitału: jak prawo kreuje bogactwo i nierówności”) wprowadzono go dopiero w 1881 r. a od 1925 r. wpisy do niego stały się wymagane przez prawo. Powstaje jednak pytanie: skąd pierwsi bogacze mieli ziemię rolną? Otóż za feudalizmu ziemie można było otrzymać w nagrodę za służbę wojskową czy polityczną lojalność. Z tym, że otrzymanie gruntu nie oznaczało pełnej własności w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Raczej było to prawo do plonów z tej ziemi i jurysdykcja nad uprawiającymi ją chłopami. Takiej ziemi nie można było swobodnie sprzedać.

Za to możliwe było przekazanie jej w spadku, z preferencjami dla najstarszych potomków płci męskiej. Co ciekawe, w ówczesnej Anglii nawet wierzyciele nie mogli przejąć ziemi za niespłacanie długów. Co najwyżej mieli prawo do pożytków z co najwyżej połowy gruntów i to tylko do momentu spłaty długu. To prawne uprzywilejowanie właścicieli ziemskich nie wynikało z tego, że nie wyobrażano sobie innych sposobów uregulowania tych kwestii. Wczesne angielskie prawa, z czasów jeszcze przed podbojem Normanów, trzymało się rzymskiej tradycji prawnej, w której ziemia podlegała takim samym prawom jak inne aktywa.

Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero pod koniec XVI w. gdy panowie na większą skalę zaczęli ogradzać pola(proces odbierania najemnym chłopom gruntów które uprawiali, po to by je scalić i prowadzić gospodarkę rolną na większą skalę). Budowali płoty wokół ziem, które uważali za swoje podnoszą prawo do nich wynikające z faktu tego, iż użytkowali je jaki pierwsi. Po tym nastąpiły batalie sądowe, które ciągnęły się dekadami. Dlaczego zamierzchłe spory sądowe o własność ziemi miałyby mieć teraz znaczenie?

Nie tylko dlatego, że ówczesne wyroki zdecydowały kto będzie miał do dyspozycji kapitał u progu rewolucji przemysłowej a zatem kto będzie miał większe szanse na znalezienie się wśród najbogatszych mieszkańców kraju. Ziemię posiadaną na własność można było sprzedać albo dać pod zastaw kredytu a wpływy z tego tytułu zainwestować. A co ciekawe, w XIX w. angielskich właścicieli ziemskich nadal chroniło prawo z 1285 r. broniące ich majątek przed wierzycielami (już w 1866 r. brytyjski magazyn „The Economist” określił ten system mianem „absurdalnego”). Autorka podkreśla, że z jej analizy wynika iż te „feudalne przywileje” są w dużym odpowiedzialne za akumulacje fortun w XIX w. Anglii.

Ale o tym kto ma prawo do ziemi musiał zdecydować sąd kraju Belize (kraj w Ameryce Środkowej sąsiadujący z Meksykiem i Gwatemalą) zaledwie kilkanaście lat temu. Otóż rząd Belize dał prawo prywatnym firmom do prowadzenia kopalni na terenach, które od stuleci użytkowali we wspólnocie lokalni Indianie z plemienia Majów. Problem polegał na tym, że nie mieli oni formalnie żadnego tytułu do ziemi. Prawnicy Majów (z jednej z amerykańskich szkół prawa z USA) argumentowali, że rząd Belize naruszył ich prawo własności wynikające z setek lat faktycznego użytkowania. Sąd musiał rozstrzygnąć, czy z konstytucja kraju chroni taką formę własności.

Tym bardziej, że ustawa zasadnicza nie definiowała co jest chronioną własnością i nie wskazywała, że do ochrony takiego prawa konieczny jest tytuł prawny. Ostatecznie w 2007 r. sąd Belize przyznał iż ziemia użytkowana od setek lat przez Majów kwalifikuje się do konstytucyjnej ochrony własności i rząd winien Indianom wypłacić odszkodowanie za zezwolenie prywatnym firmom na wydobycie z kopalni znajdujących się na tych gruntach(zapewne nie bez znaczenia na wyrok miały nawoływania międzynarodowych organizacji by nie dopuścić do skrzywdzenia po raz kolejny lokalnych mieszkańców).

Co ciekawe, rząd Belize zignorował niekorzystny dla siebie wyrok. Kwestie własności ziemi i prawa dotyczącego nieruchomości to tylko jeden z wątków publikacji, choć obszerny. Jego głównym zadaniem jest zilustrowanie tezy autorki iż to od prawa zależy co staje się a co nie staje kapitałem.

W dalszej części książki Katharina Pistor przypomina historię Angeliny Joli i jej artykułu opublikowanego w maju 2013 r. zatytułowanego „Mój medyczny wybór”. Ujawniła w nim, że poddała się podwójnej mastektomii (usunięciu piersi) po otrzymaniu wyniku testu, z którego wynikało że posiada gen, który zwiększa prawdopodobieństwo zapadnięcia przez nią na raka piersi do 87 proc. (u przeciętnej kobiety ta szansa to 10-15 proc.). Dlaczego autorka książki o prawnych aspektach kapitału przywołuję tę historię?

Otóż we wspomnianym tekście Jolie wspomniała, iż musiał wydać na test genetyczny 3000 USD, co sprawia iż nie może sobie na niego pozwolić wiele innych kobiet. Ale Jolie nie wspomniała, że pieniądze które wydała poszły do prywatnej firmy Myriad Genetics, która mogła sobie pozwolić na żądanie tak wysokiej ceny za badanie dlatego, że wcześniej opatentowała gen podatności na raka piersi. Zanim przyznano jej ten patent test kosztował ok. 100 USD. Autorka porównuje Myriad Genetics do panów z Anglii, którzy wyrugowali chłopów z ziemi, którą wcześniej użytkowali.

Nagłośnienie medialne kwestii drogich testów genetycznych przyczyniło się do tego, że w 2013 r. Sąd Najwyższy USA unieważnił patent spółki. Ale nie zmieniło to o wiele sytuacji, ponieważ od 1994 r. kiedy to Myriad Genetics zarejestrowała patent do 2013 r. kiedy go unieważniono spółka zyskała tyle doświadczenia i zdążyła wyrobić sobie taką markę na rynku, że konkurencja nie była w stanie jej zagrozić. Od 1997 r. do 2013 r. firma sprzedała ok. miliona testów genetycznych, które przyniosły jej 2 mld USD. W 2017 r., a więc cztery lata po utracie monopolu, jej roczne przychody wyniosły 771 mln USD.

Książka Kathariny Pistor dotyka ciekawego problemu jakim jest to, jak na własność kapitału wpływa prawo. Szkoda tylko, że amerykańska profesor nie omawia tezy powołując się przykłady z Polski, bo one byłyby z naszego punktu widzenia najciekawsze. Oto na przykład decyzja o wprowadzeniu dopłat do ziemi rolnej po wejściu do Unii Europejskiej doprowadziła do wzrostu jej cen, a zatem także majątków posiadających ją osób o ponad 1000 proc. w ciągu kilkunastu lat.

Podobnie duży wpływ na rozkład majątku w naszym kraju miały decyzje by nie zwracać ustawowo majątków zagarniętych przez komunistyczne rządy (choć zrobiono wyjątek dla kościołów). Tak więc temat z pewnością jest interesujący, ale książka napisana jest w sposób akademicki w negatywnym znaczeniu tego słowa(czytaj: jest nudna).

I nie można tłumaczyć autorki, że tego typu tematyka jest skazana na bycie mało ciekawą, bo wspomniany wcześniej „Kapitał XXI” Thomasa Pickettiego przeczytałem od deski do deski z dużym zainteresowaniem. Podsumowując: publikacja warta polecenia, ale tylko dla najbardziej zainteresowanych tematem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.