Jednostkowe przykłady to tylko drobne sygnały

Nigdy nie robiłem precyzyjnych badań mających na celu sprawdzenie, czy poddaje się złudzeniu polegającemu na zwróceniu uwagi na wydarzenia, które wspierają moje oczekiwania czy też faktycznie taka zasada ma miejsce. Do podejmowania decyzji na rynku nie jest to kategorycznie potrzebne, zapala jednak mi w głowie światełka, które mówią „ciekawe, przyglądaj się temu”.

Chodzi o koncepcję, zgodnie z którą akcje spółek notowanych na giełdzie reagują odmiennie na wydarzenia z nich płynące, w zależności od tego w jakiej fazie koniunktury znajduje się cały rynek. Podczas hossy informacja mają niewspółmiernie pozytywny odbiór wśród inwestorów, co skutkuje wzrostem kursu. Dobre, neutralne, złe – często nie ma to znaczenia. Inwestorzy potrafią zracjonalizować sobie nawet spadek wyników, tłumacząc, że to przejściowe, albo, że jest potencjał do przyszłych wzrostów.

Odmiennie jest podczas rynku niedźwiedzia. Jakość informacji w zasadzie nie ma znaczenia, są one odbierane negatywnie i często wygląda to tak, jakby napływające wiadomości ze spółki – zwłaszcza te dobre – były wykorzystywane jako pretekst do zmniejszania własnych pozycji. W oczekiwaniu części „spryciarzy” dobra wiadomość powinna wywołać wzrost kursu, więc wykorzystajmy ten czas do sprzedaży. Jednak spryciarzy jest na tyle dużo, że do wzrostowej korekty nie dochodzi lub jest bardzo słaba.

Oczywiście jest to ogólna zasada, a nie obowiązujące prawo. Częściowo tę obserwację staraliśmy się wyjaśnić wspólnie z prof. Tomaszem Zaleśkiewiczem, w książce „Droga inwestora. Chciwość i strach na rynkach finansowych”.

Przy poprzednim wpisie, jeden z komentatorów zadał pytanie, czy posiadam jakieś dane, wykresy, liczby, którymi mógłbym poprzeć własny niepokój o stan koniunktury rynkowej. No cóż… Mam własne obserwacje, pojedynczych przypadków. Czyli można je obalić innymi jednostkowymi przypadkami. Powiedzmy jednak, że od lat te drobne intuicje pozwalały budować mi właśnie spojrzenie na możliwe wydarzenia na rynku. Mam ten komfort, że nie wykonuję pracy analitycznej dla nikogo poza sobą samym. Więc mogę nawet odczytywać plamy na słońcu bez obawy, że ktoś mnie skonfrontuje choćby ze zwykłą logiką.

Jednak przy okazji tej dyskusji zwrócę uwagę na jeden jedyny przykład, który (wraz z innymi pojedynczymi przypadkami) sprawił, że w zaciekawieniu uniosłem brwi, mówiąc do siebie „aha!”.

Jest sobie na giełdzie warszawskiej spółka. Notowana od niedawna, raptem niecałe dwa lata. Od początku swojego debiutu rośnie, rośnie i rośnie, co sprawia, że zwraca na siebie uwagę. W okresie jej funkcjonowania na GPW indeksy nie mają się czym pochwalić. Indeks WIG oraz WIG20 niemal nie zmieniły wartości, mWIG40 stracił dziesięć procent, zaś sWIG80 ponad dwadzieścia procent.

Akcje firmy, o której piszę zyskały 165 procent. To chyba wystarczy, żeby budzić zainteresowanie. 51 procent udziałów w firmie posiada właściciel. W ofercie publicznej inwestorzy indywidualni objęli zaledwie 5 procent akcji, pozostała część przeszła w ręce instytucji. Można powiedzieć, że idealne warunki do hossy, do momentu, gdy instytucje postanowiłyby zrealizować własne zyski. Póki co nie ma powodów do obaw – przychody rosną, zyski również.

I tu pojawia się ta moja naiwna obserwacja, która sprawia, że zastanawiam się czy to jest ten moment pokazujący, jakąś korozję wiary inwestorów w świetlaną przyszłość. Brak reakcji na pozytywne (przynajmniej w pierwszym rzucie) informacje.

Firma działa w branży sprzedaży detalicznej, otwiera coraz to nowe markety na terenie Polski, dodatkowo 14 sierpnia ukazała się informacja, że jej spółka zależna otrzymała koncesję w zakresie paliw ciekłych, co oznacza, że będzie mogła otwierać przy swoich sklepach (i nie tylko) stacje benzynowe. Biorąc pod uwagę wszelkie kombinacje, których dokonują markety, żeby jednak móc handlować w niedziele wolne od pracy, to wiadomość pozytywna. Kurs akcji w dniu podania komunikatu, jak i następnego praktycznie nie drgnął, a można nawet uznać, że widoczna była jego słabość. Co więcej towarzyszyły temu dość niskie obroty. Nie chcę wchodzić tu w dywagacje, kiedy powstanie pierwsza stacja, jak przełoży się to na wyniki itp. Interesuje mnie wyłącznie nadreaktywność lub nie reaktywność inwestorów w zależności od fazy koniunktury. Podczas silnej hossy (całego rynku, jak i spółki) można by przypuszczać, że akcje zareagowałyby entuzjastycznie.

Kilka dni później 21 sierpnia wieczorem spółka publikuje komunikat o wynikach. Zysk netto wyższy od ubiegłorocznego i co ważne wyższy również od oczekiwań. Przychody rosną, marże również. Kurs akcji po wysokim otwarciu w dniu następnym kończy spadkami o 2,2 procent. W ciągu następujących dwóch dni przy bardzo wysokich obrotach zniżkuje o kilka procent. Paradoksalnie główny indeks w tym okresie rośnie.

Nie zajmuję się analizą fundamentalną, nie obserwuję zmian akcjonariatu, ale takie zachowania przyciągają moją uwagę. Mogą zupełnie nic nie oznaczać, ale wraz z sygnałami płynącymi z innych spółek, na przykład reakcjami na złe wyniki sprawiają, że traktuję je jako te drobne zapalniki, o których pisałem w poprzednim tekście.

[Głosów:17    Średnia:4.4/5]

6 Komentarzy

  1. Piotr

    DINO
    Też mnie niepokoi to co się dzieje po wynikach tej spółki i nie potrafię sobie wytłumaczyć czy to czasowe?
    Myśli Pan, że to zapalnik? Jak to rozumieć, przecież WIG 20 rośnie?

    1. GZalewski

      Staram się mimo wszystko nie wypowiadać na temat perspektyw pojedynczych spółek. Więc tak jak napisałem dla mnie jest to jeden z drobnych sygnałów, na które warto zwracać uwagę mimo panującego optymizmu.
      Naturalnie może się okazać (często tak jest), że ten optymizm będzie jeszcze jakiś czas trwał, a może nawet w przypadku tych pojedynczych spółek miną niepokoje. Do tego by to nie obciążało naszego postrzegania przydaje się to wszystko o czym tak często piszemy – strategia, plan, działanie.

      1. Tommip

        Panie Grzegorzu a moge zapytac skad uwaza pan ze panuje optymizm ?

        Ja widze cos zupelnie innego – pesymizm jest tak skrajny ze pamietam podobny tylko w 2009r.Ja juz nie mowie o nastrojach na GPW ktore wedlug SII sa najgorsze w historii badan tylko o calej Europie/swiecie.Wszedzie tylko czytam ,,to najdluzsza hossa w historii za rogiem kryzys '',kazdy gracz lapie szczyt i tylko zakladaja sie kiedy bedzie zalamanie.Na opcjach pozycjonuja sie na krach stulecia a teraz otwieram Forsal i jedyne informacje to -Ukraina rewiduje umowy z Rosja bedzie zaostrzenie kryzysu !.Dalej – Lira upada katastrofalne wiadomosci dla zlotego !!.Szczerze ja juz sie boje cokolwiek czytac

        1. Grzegorz Zalewski (Post autora)

          Optymizm amerykanski, który przekłada się na wiarę, że oto i my z tego tortu wreszcie coś dostaniemy.

  2. Piotr

    Spółka zaliczyła pierwszą większą korektę od IPO. W tej branży spółki zmieniają rodzaj działalności po latach strat, albo redukują się a ta rozwija się bardzo mocno. Pojawił się już nieprzychylny artykuł w Bankierze, inni raczej chwalą.
    Może smart money rozgrywają po swojemu, we wrześniu Dino wchodzi do indeksu rynków rozwiniętych wg Russel i są jakieś przesunięcia kapitałowe,
    Pan jest bliżej oka cyklonu więc Pan na pewno coś wie więcej.
    Myśli Pan, że lepiej się pozbyć?
    Pan wie lepiej ze swoim wieloletnim doświadczeniem

    1. Grzegorz Zalewski (Post autora)

      Nie jestem bliżej. Jestem wyłącznie obserwatorem. Ze względu na taką przewagę instytucji może faktycznie trwa wyłącznie wymiana. Może wchodzą inni więksi. Kto wie? A może to sygnał, że jednak coś w spółce się zatrze niedługo. To zgadywanki wyłącznie.

Polityka Prywatności

Tralalala


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.