Skutecznosc dla opornych, część 2

Pierwszą część zakończyłem pewną zawieszoną kwestią, której wyjaśnienie przeniosłem do niniejszego wpisu.

Otóż świadomość lub przynajmniej przekonanie odnośnie tego, czy używana przez nas strategia inwestycyjna działa lub nie, decyduje o tym, na ile racjonalnie podchodzimy do jej realizacji. Działająca strategia wymaga od nas dyscypliny w jej realizacji. Niedziałająca może skłonić nas do nieracjonalnego postępowania, które nazywamy umownie uporem.

Niestety nawet racjonalność w tym przypadku ma swoje czarne odcienie. Zdarza się bowiem, wcale nie rzadko, że konsekwentnie realizujemy strategię, która nie działa, choć nam się wydaje, że jest inaczej.

Albo wręcz przeciwnie – widzimy spore obsunięcia, kwalifikujemy strategię jako już niedziałającą, ale upieramy się by jeszcze spróbować inwestować wg niej, i okazuje się, że to tylko okresowa słabość i wyniki wracają do normy.

Bywa też tak, że wypieramy fakt, iż strategia nie działa i z uporem próbujemy jeszcze coś na niej ugrać.

Bądź też gramy nią z uporem dalej z prostego powodu – nie mamy innej. A to wbrew pozorom nie jest wcale anomalia w zachowaniu. Wielu bankrutujących traderów kończy pod kreską właśnie dlatego, że próbowali cały czas tej samej strategii, pomimo widocznych objawów jej niedziałania.

Istnieje jeszcze jeden, arcyważny powód: niemożliwość rzetelnej oceny stanu używanej strategii.

Co wiąże te wszystkie zachowania?

Otóż jeden szczegół: DZIAŁANIE strategii. Domniemane, realne, pozorne czy niepotwierdzone jednoznacznie, ale zawsze chodzi o skuteczność działania. Bez stwierdzenia skuteczności zawsze możemy spierać się o to, czy na tej podstawie brniemy w upór podczas jej realizacji czy w dyscyplinę. Spór filozoficzny w zasadzie i pewnie bez znaczenia dla nas samych, ale być może o wielkim kalibrze, gdy oceniamy zarządzającego funduszem.

A w takim razie jak ocenić rzetelnie skuteczność strategii, bo to w tym wszystkim jest najważniejsze? W tym miejscu zasadniczo odpowiedź powinna zająć dość grubą książkę, a nie 2 paragrafy. To wcale nie jest prosta sprawa nawet wówczas, gdy osiągamy zyski. One mogą być wynikiem losowości, splotem szczęśliwych okoliczności, wejściem w okres sprzyjającej koniunktury. Nie na darmo N. Taleb popełnił na tę okoliczność książkę „Fooled by randomness” (Zwiedzeni przez losowość).

Z tego punktu widzenia o pewnej dozie szczęścia mogą być może mówić posiadacze systematycznych, obiektywnie skonstruowanych strategii, w tym komputerowych systemów transakcyjnych. Zdefiniowane reguły i parametry ich działania pozwalają wszerz i wzdłuż przetestować ich skuteczność na dowolnych danych. Poza tymi przyszłymi, bo akurat na nich te strategie mogą się wyłożyć i nierzadko korzystają z takiej okoliczności. Niekoniecznie z winy ich twórców, po prostu rynki potrafią wejść w zupełnie nową fazę działania (tzw. regime shift), która wymaga adaptacji starych reguł lub parametrów.

Jak zauważał w swoim wpisie Grzegorz, systematyczne strategie potrafią swoimi obsunięciami doprowadzić swoich posiadaczy do iście hamletowskich dramatów w momencie, w którym trzeba rozstrzygnąć, czy właśnie dokonała ona żywota, czy to tylko brak synchronizacji z rynkiem. Realne obsunięcia zawsze są większe w skali od tych historycznych, ale nie ma uniwersalnej recepty, która pomoże w efektywnej ocenie prawidłowego momentu odstawienia lub tuningu rozsynchronizowanej strategii.

Istnieją oczywiście sposoby dogłębnej oceny strategii, ale ich kompleksowość często przekracza możliwości detalicznych inwestorów. Nie pójdziemy z nimi do stacji diagnostycznej, nie tylko dlatego, że takie nie istnieją, ale też z obawy o nasze tajemnice. Fundusze algorytmiczne zatrudniają całe sztaby najlepszych inżynierów finansowych do tego celu, a mimo to nie zawsze kończy się to sukcesem. A gdzie nam do nich? Wierzchołek zaledwie tej góry lodowej opisywał gościnnie Jacek Lempart w jednym z tekstów, dla którego użyczyłem mu miejsca w tym -> wpisie.

Jeśli nie istnieje dla tego celu wiedza twardego typu, jak w takim razie poradzić sobie z dylematem „upór czy dyscyplina”? Chyba szkoda na niego czasu. Tak długo jak akceptujmy strategię, tak długo dyscyplina jest koniecznością. Upór lepiej zostawić na pogłębianie wiedzy, pracę nad sobą i nieustanne kreowanie nowych pomysłów.

I tu dochodzimy do nieuniknionego problemu sporej części tych inwestorów, którzy swoje strategie nie opierają w pełni na ściśle definiowanych zasadach. Mam na myśli wszystkich, którzy korzystają w jakiejś mierze z intuicji w podejmowaniu decyzji, doraźnej oceny, elastycznych wyborów itd. W ich przypadku określenie stanu podejmowanych działań w sensie rzeczywistej lub domniemanej skuteczności strategii to jeszcze trudniejsze zadanie.

W zasadzie kwestia „strategia nie działa” przenosi się wówczas zgodnie z logiką na dylemat „co we mnie nie działa”. A problem dyscypliny przestaje wręcz istnieć, jak bowiem skutecznie wprowadzić dyscyplinę w intuicji? Czy jednak zostawiamy wówczas pole uporowi? Absolutnie nie. Upór to przecież nieustępliwe realizowanie strategii, która nie działa, a tutaj taką ocenę trudno wystawić. Straty nie oznaczają braku skuteczności, co najwyżej jej okresowe zaburzenia związane z kontrolą ryzyka. Świadomość (nie)działania strategii zastępuje tutaj wspominane przeze mnie PRZEKONANIE o jej skuteczności. Inaczej nie da się w tych warunkach działać.

Podglądam komentarze pod wpisami o dyscyplinie. Trudno mi się zgodzić z tym, że po wyniku można odróżnić upór od dyscypliny po latach. To mało praktyczne, bo tej wiedzy potrzebujemy w czasie rzeczywistym a nie za 10 lat. Poza tym gwarantuję, że po wyniku nawet po latach nie da się tego ustalić.

Lepiej zająć się treningiem dyscypliny, ale to na inną okazję.

—kat—

[Głosów:5    Średnia:5/5]

Polityka Prywatności

Tralalala


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.