Wykres dnia: turecka lekcja

Gdy waluta trzynastej gospodarki świata zniżkuje w piątek nawet o 18% względem dolara a cały dzień kończy 14% spadkiem to w niedzielnym wykresie dnia trudno jest uciec od zagadnień związanych ze wspomnianym kryzysem walutowym.

Turecka lira straciła wobec dolara ponad 40% od początku 2018 roku. Wykres dnia pokazuje zachowanie tureckiej waluty w minionym tygodniu:

Za Bloomberg

Sytuacja w Turcji pod ważnym względem wyłamuje się z popularnej w mediach narracji dotyczącej kryzysów finansowych. Od ostatniego załamania z lat 2007-2009 regularnie podkreśla się element zaskoczenia, niezdolność uczestników rynków finansowych do przewidzenia kryzysów i zabezpieczenia się przed nimi. Z całą pewnością nie można traktować kryzysu walutowego w Turcji jako negatywnej niespodzianki, która spadła na globalny rynek finansowym niczym grom z jasnego nieba.

Od kilku lat Turcja była regularnie wymieniana jako jeden z najpoważniejszych kandydatów do kryzysu gospodarczego. Analitycy i inwestorzy zwracali uwagę na kilka poważnych zagrożeń. Paul McNamara wymienił w styczniu 2017 roku między innymi:

  • wysoki poziom zadłużenia w walutach obcych w sektorze prywatnym: zarówno bankowym jak i korporacyjnym
  • utrzymujący się przez wiele lat wysoki deficyt na rachunku obrotów bieżących
  • nietrwały model rozwoju gospodarczego z dużym udziałem sektora nieruchomości
  • niską a od kilku lat gwałtownie pogarszającą się jakość instytucji, w tym instytucji odpowiedzialnych za politykę ekonomiczną i monetarną

Na Blogach Bossy podkreślam relatywnie niewielkie korzyści, które indywidualni inwestorzy mogą odnieść z rozszerzenia procesu inwestycyjnego o analizę sytuacji makroekonomicznej a przede wszystkim politycznej. Kilka tygodni temu postulowałem by takie rozważania traktować jako dodatek uatrakcyjniający dyskusje rynkowe ale mający niewiele do zaoferowania na poziomie praktycznym. Czy rozwój sytuacji w Turcji powinien zmienić nastawienie inwestorów do zagadnień makroekonomicznych i politycznych?

Nie sądzę. Istotą powyższego podejścia nie jest przekonanie, że błędne decyzje w polityce makroekonomicznej albo kryzysy polityczne nie mają przełożenia na wyniki gospodarcze i stopy zwrotu z rynku akcyjnego. Prędzej czy później państwa i gospodarki płacą za ewidentne błędy ekonomiczne i polityczne. Nieodpowiedzialni politycy mogą przez wiele lat nie mieć większego znaczenia dla rynków finansów by w pewnym momencie znaleźć się w centrum zainteresowania inwestorów.

Kluczowym zagadnieniem jest odpowiednie wyczucie czasu i świadomość, że na rynkach finansowych “mieć rację kilka lat za wcześnie” dla większości inwestorów oznacza “mylić się” albo “tracić pieniądze”. Dobrze ilustruje to zdanie z artykułu Bloomberga, z którego pochodzi wykres dnia: Lata realizowania polityki wzrostu za wszelką cenę przyniosły konsekwencje w postaci korporacji uginających się pod ciężarem miliardów dolarów długu w walutach obcych, galopującej inflacji i jednego z największych na świecie deficytów na rachunku obrotów bieżących. Kryzysowa sytuacja w Turcji ma miejsce po wielu latach nieodpowiedzialnej polityki gospodarczej.

Warto zauważyć jeszcze jeden problem: sytuacja w Turcji zupełnie inaczej wygląda z punktu widzenia globalnych, w tym polskich, inwestorów niż punktu widzenia lokalnych inwestorów. Dla tych ostatnich kryzys walutowy i jego konsekwencje (zwielokrotnione potencjalnymi błędami politycznymi) mogą realnie zagrozić ich oszczędnościom i sytuacji majątkowej. Moim zdaniem najlepszym miejscem na uwzględnienie w procesie inwestycyjnym ryzyka politycznego jest decyzja o właściwej dywersyfikacji geograficznej portfela inwestycyjnego. Na tym etapie uwzględnienie ryzyka politycznego może być dużo bardziej korzystne niż próby używania analizy politycznej do wyczucia rynku.

[Głosów:22    Średnia:3.8/5]

9 Komentarzy

  1. GZalewski

    "Prędzej czy później państwa i gospodarki płacą za ewidentne błędy ekonomiczne i polityczne. Nieodpowiedzialni politycy mogą przez wiele lat nie mieć większego znaczenia dla rynków finansów by w pewnym momencie znaleźć się w centrum zainteresowania inwestorów."
    Powiedz to naszym symetrystom 🙂
    Zachwyconym rozdawnictwem i wielbiącym mantrę "straszyliście, a nic się nie dzieje"
    Usłyszysz, że to neoliberalna narracja, która nie racji bytu w XXI wieku

    1. _dorota

      Dokładnie tak jest, ale to tylko dowodzi, że na tym etapie koniunktury racjonalne argumenty nie mają racji bytu w dyskursie publicznym. Taki jest urok populizmu napędzanego wydatkami budżetowymi i konsumpcją. Dopóki kasa pełna Kasandry wychodzą na zupełnych głupków.

      Najgorszy scenariusz dla Polski: PiS przegrywa następne wybory o włos, pozostając silną opozycją. Usadowiony w instytucjach, uwłaszczony, z własnymi mediami i poparciem kościoła. I wtedy dopiero nadchodzi potężny kryzys, z którym musi się zmierzyć obecna opozycja. To jest definicja stanu znalezienia się w czarnej d…. .

      1. JL

        "PiS przegrywa następne wybory o włos, pozostając silną opozycją.".
        Leszek Miller niedawno nakreslil scenariusz, gdzie obecna wladza w obliczu przegranej w wyborach zasypuje SN protestami wyborczymi, w konsekwencji nie zatwierdzajac waznosci wyborow. Kompletnie odjechana wizja? 🙂

        1. _dorota

          Pytasz mnie, co zrobi Jarek? 🙂 Myślę, że to zależy od sytuacji gospodarczej.

          Prawdopodobnie scenariuszem bazowym jest "władzy raz zdobytej" etc. Ale gdyby kryzys zaczął się przed wyborami parlamentarnymi, to możliwe jest również oddanie władzy, może nawet jakieś przedterminowe wybory. PiS dogłębnie spenetrował instytucje państwa i mocno się w nich osadził. Więc pomysł, żeby pozwolić obecnej opozycji polec na kryzysie (PiS będzie z całych sił torpedował działania naprawcze) może mieć sens.

          A potem powrót na pobojowisko i kilka kadencji. I wtedy własna Konstytucja i utrwalenie folwarku na wieki wieków.

          Gdyby obecna opozycja miała, hm, cojones i była zdolna przeprowadzić "depisizację", to takie rachuby biorą w łeb. Ale opozycja tego nie ma.

          1. JL

            Wiem, ze to takie "mainstreamowe" i obciachowe wrecz, zeby mowic o tym, ze tym razem mamy w Polsce cos wiecej niz zwykly proces polityczny. Albo, ze mamy kibolstwo polityczne, jak to ktos pieknie ujal. Przy czym obawiam sie, ze tym razem kibole juz wyjda z Wiejskiej i moga zaczac naparzac sie na naszych podworkach i w naszych domach.

            Odcinajac nawet wszelkie emocje, i na chlodno spogladajac na historie Polski, oraz jej polozenie na mapie, to ja przynajmniej nie mam watpliwosci, ze trzeba miec plan "B" dla siebie i rodziny, w ktorym to zywot bedzie wiedziony juz nie nad Wisla. Zwyczajnie pewne epizody historyczne przybieraja u nas forme powtarzalnej reguly. Ale ja to glupi jestem. A przeciez teraz bedziemy miec dopiero normalnosc 🙂

            Tak jak moj kolega Tolkun, co zarabia w euro poza Turcja i zawsze przez lata psioczyl na ichniejszego naczelnika. W te wakacje pierwszy raz go pochwalil, gdy przyszlo wymienic mu euro na lire 🙂 Teraz w koncu, jadac do swojego kraju na wakacje, czuje sie "kims" 🙂

      2. Warszawiak

        "Dopóki kasa pełna Kasandry wychodzą na zupełnych głupków."

        A ta Kasandra to niby Ty Droga Doroto?
        Wybacz ale na głupków to wychodzą ci co przewidywali już w tym roku załanie gospodarczo-finansowe w Polsce a Ty byłaś jedną z tych osób.
        O trochę pokory i samokrytyki proszę.

    2. Warszawiak

      "Zachwyconym rozdawnictwem i wielbiącym mantrę "straszyliście, a nic się nie dzieje""

      A co się dzieje Panie Grzegorzu? Które dane, wykresy, diagramy Szanownego Pana niepokoją? Jeżeli byłby Pan tak uprzejmy, to konkretniej proszę napisać i podeprzeć się liczbami.

  2. Jacek

    To nie tak…. polityka decyduje.
    Erdogan przestał śpiewać z klucza – Turcja stała się be.
    Wzorzec dla RP – jak przestaniemy śpiewać z klucza, też będziemy płacić za ,,błędy ekonomiczne i niedpowiedzialnych polityków"- póki co na razie wszyscy są odpowiedzialni a RP ekonomicznie mocna.
    Takie podejście ma niewiele wspólnego z realną gospodarką Turcji.

    1. trystero (Post autora)

      @ Jacek

      To co napisałeś to jest przecież Erdoganowska hipoteza "lobby stóp procentowych"

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.