Jak kontakty z politykami zmieniają wartość firm

Wizyty prezesów firm w Białym Domu podnoszą kurs akcji spółek; zarządzający aktywami więcej korzystają na zwiększeniu zarządzanych aktywów, niż na lepszych wynikach inwestycyjnych; rodzice dziewczynek radykalnie ograniczają swoją skłonność do ryzyka – to tylko niektóre z wniosków z najnowszych badań ekonomicznych dotyczących rynku kapitałowego.

Jeffrey R. Brown i Jiekun Huang opracowali analizę „All the President’s Friends: Political Access and Firm Value” (Wszyscy ludzie prezydenta: dostęp do polityków i wartość firmy). Wykorzystali w niej dane z rejestru wizyt w Białym Domu w latach 2009-2015. Następnie zidentyfikowali wśród szefów firm z indeksu S&P 1500 tych, którzy mieli spotkania twarzą w twarz z wysokiej rangi członkami administracji urzędującego prezydenta.

http://www.nber.org/papers/w23356.pdf

Takich spotkań w tym okresie było 2286. Firmy, których przedstawiciele odwiedzali Biały Dom są większe od przeciętnej firmy w próbie. Ich kapitalizacja to 40 proc. wszystkich badanych podmiotów. Te firmy, które dały więcej pieniędzy na kampanię Baraka Obamy średnio częściej spotykały się z przedstawicielami administracji. Podobnie firmy wydające więcej na lobbing, te które otrzymują więcej rządowych kontraktów, większe firmy oraz firmy z większym udziałem w rynku częściej mają kontakty z urzędnikami Białego Domu.

Co ciekawe, wizyta przedstawiciela firmy u prezydenta wiąże się pozytywnym nadzwyczajnym wzrostem cen akcji. Wynosi on średnio 0,865 proc. w 51 dniowym okresie przed i po spotkaniu (dokładnie od 10 dni przed i do 40 po). Za wzrosty są odpowiedzialne głównie spotkania z samym prezydentem i jego najważniejszymi współpracownikami.

Autorzy sprawdzili, że gdy zaplanowana wizyta została odwołana to zmiany cen akcji w tym okresie nie mają istotnego wpływy na wartość firmy. Po ogłoszeniu, że kolejnym prezydentem USA został Donald Trump firmy, które miały częste kontakty z przedstawicielami Baraka Obamy zanotowały istotnie niższe stopy zwrotu.

Markus Ibert, Ron Kaniel, Stijn Van Nieuwerburgh i Roine Vestman przygotowali pracę „Are Mutual Fund Managers Paid For Investment Skill?” (Czy menadżerowie funduszy są opłacani za swoje umiejętności inwestycyjne?). Badają w niej to, czy menadżerowie funduszy inwestycyjnych są wynagradzani w zależności od swoich umiejętności.

http://www.nber.org/papers/w23373.pdf

Analiza jest o tyle unikalna, że jest duży problem z uzyskaniem danych o wynagrodzeniu zarządzających funduszami. Autorzy poradzili sobie z tym w taki sposób. Zebrali dane o funduszach inwestycyjnych z firmy Morningstar, które gromadzi dane o funduszach sprzedawanych w Szwecji albo innych krajach nordyckich (było 1744 takich funduszy należących do 182 firm). Następnie powiązali je z danymi pochodzącymi z zeznań podatkowych (które są w Szwecji jawne) i z danymi o wynikach inwestycyjnych menadżerów (ostateczne dane zwierały dane odnośnie 945 funduszy i 531 menadżerów).

Szwedzki rynek kapitałowy jest dobry do tego typu badań, ponieważ należy do najlepiej rozwiniętych na świecie. W 2011 r. w rankingu pod względem wysokości aktywów zarządzanych przez fundusze inwestycyjne w stosunku do PKB Szwecja znalazła się na ósmym miejscu na 58 państw (wskaźnik ten wyniósł w tym kraju 31,1 proc.). Szwedzki rynek kapitałowy jest dobrym reprezentantem najbardziej rozwiniętych rynków kapitałowych świata. Na przykład roczne opłaty wynoszą tam średnio 1,38 proc. aktywów podczas gdy średnia dla wybranych państw o podobnie rozwiniętych giełdach to 1,29 proc.

Na rynku funduszy inwestycyjnych podstawowa opłata pobierana jest jako procent od zarządzanych aktywów. Podobnie jest silna zależność między wielkością funduszu a zarobkami menadżera, ale ta zależność ma kształt wklęsłej krzywej. Jeżeli przyjmiemy przychody z opłaty od aktywów jako miernik wielkości funduszu to okazuje się, że elastyczność zarobków do przychodów wynosi 0,15. To oznacza, że zwiększenie przychodów generowanych przez menadżera o jeden procent zwiększa jego zarobki o 0,15 proc. Inaczej mówiąc, zwiększenie przez menadżera przychodów o 1 proc. zmniejsza jego udział w przychodzie o 0,85 proc.

Co istotne, menadżer znacznie bardziej korzysta ta zwiększeniu aktywów, niż na osiąganiu lepszych wyników inwestycyjnych. Jedno odchylenie standardowe więcej jeżeli chodzi o nadzwyczajne zyski (tzn. zyski powyżej benchmarku) zwiększa wynagrodzenie menadżera o 2,9 proc. a więc dziesięć razy mniej, niż zwiększenie przychodów z opłat od aktywów o jedno odchylenie standardowe.

Co ciekawe, zarobki menadżera nie zależą tylko od funduszy, którymi on zarządza, ale także od tego jak radzą sobie wszystkie fundusze należące do firmy, która go zatrudnia. Elastyczność płacy menadżera w stosunku całkowitych przychodów firmy jest porównywalna z elastyczność w stosunku do przychodów z funduszy, którym on zarządza.

Ganna Pogrebna, David Haig i Andrew J. Oswald opracowali analizę „Female Babies and Risk Aversion” (Narodziny dziewczynki a awersja do ryzyka). Sprawdzili w niej jak informacja o tym, że narodzi się dziewczynka wpływa na stosunek do ryzyka rodziców. Autorzy badali matki w ciąży na Ukrainie i Wielkiej Brytanii w czasie ich wizyty w szpitalu. Dawali im ankiety do wypełnienia zanim dowiedziały się o płci dziecka i już po fakcie.

http://ftp.iza.org/dp10717.pdf

W ankiecie zadawano szereg pytań a następnie, na podstawie odpowiedzi, oceniano tzw. awersję do ryzyka (AR) według skali Holta-Laurego. Okazuje się, że na Ukrainie kobiety, które oczekiwały synów otrzymały średnio 3,27 punkta, podczas gdy te które oczekiwały córki 7,40 (im wyższy wynik, tym wyższa awersja do ryzyka). W Wielkiej Brytanii było to odpowiednio 4,64 i 6,59. Podobne wyniki zanotowano w przypadku ojców w Wielkiej Brytanii (na Ukrainie nie ankietowano ojców, ponieważ rzadko towarzyszą oni partnerkom w czasie wizyt w szpitalu). Wyniosły one 3,80 i 6,32 co sugeruje, że wyniki nie są skutkiem burzy hormonalnej związanej z noszeniem dziecka.

Co ciekawe, w ankietach które wypełniali rodzice, którzy nie wiedzieli o płci dziecka nie było istotnych statystycznie różnic między rodzicami synów i córek (dla matek było to 4,39 i 4,48 a dla ojców 3,87 i 4,16). To oznacza, że to informacja że narodzi się dziewczynka sprawia iż włącza się mechanizm psychologiczny istotnie ograniczający skłonność do ryzyka.

[Głosów:2    Średnia:3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *