Najpierw przeczytałem notkę w Pulsie biznesu, z której wynikało, że zdaniem Marka Mobiusa niska zmienność na rynkach jest pochodną sytuacji wywołanej przez media społecznościowe.

Odniosłem wrażenie, że jego wypowiedź musiała być wyrwana z kontekstu. To niemożliwe, żeby człowiek z ogromnym doświadczeniem rynkowym sprowadził funkcjonowanie rynków do jednego czynnika. Tak robią albo amatorzy, albo w najlepszym wypadku komentatorzy bieżących zdarzeń, od których wymaga się wyjaśnienia każdego zachowania i ruchu cen. Częściowo staram się to zrozumieć, to swego rodzaju rozrywka. Podobnie jak wiele współczesnych mediów, musi przede wszystkim wypełnić treścią własną rzeczywistość. Ważność i istota tej treści nie ma większego znaczenia. Znaczenie ma to, że piętnaście minut programu z czegoś trzeba zbudować, że kolejne kolumny dziennika trzeba zapełnić. Więc kreujemy te wszystkie komentarze, że spadek inflacji wywołał wzrost lub spadek cen, w zależności od tego, co faktycznie się wydarzyło. Takie krzywe zwierciadło rzeczywistości. Głupie i zabawne, ale to tylko zniekształcone odbicie.

Wszystkie źródła prowadziły do krótkiej notki w Bloombergu, w której powoływano się na rozmowę z Mobiusem podczas jego wizyty w Japonii. Wygląda na to, że dziennikarze Bloomberga przez chwilę rozmawiali i padły te słowa. I mimo wszystko zadziwia mnie ta „hipoteza” – niska zmienność jest pochodną tego, że w mediach społecznościowych dominuje szum, z którego część jest prawdą, zaś część fałszem. Przecież to jest opis rynków od dziesiątków lat. Rynki od wieków poruszają się w szumie informacyjnym, z którego część to plotki, „sprawdzone informacje”, „wiadomości ze źródeł zbliżonych do…”. Media społecznościowe niczego więcej nie dodały. A to, że spada zmienność jest jakimś niesłychanym wyjątkiem? Rynki poruszają się od okresów niskiej zmienności do eksplozji tejże. Przy czym wysoka zmienność nie trwa zwykle zbyt długo, to raczej dynamiczne okresy burzy i naporu, podczas której oczyszcza się często atmosfera – baniek podczas hossy, depresji podczas bessy.

Wystarczy spojrzeć na wieloletni wykres indeksu zmienności VIX, o którym wspomina sam Mobius. Okresy stagnacji zmienności trwają zwykle o wiele dłużej, niż jej zwiększonego poziomu. Co więcej, gdybyśmy wyeliminowali skok zmienności z 2008 roku wówczas skala wykresu sprawiłaby, że ekscytowalibyśmy się zmianami wskaźnika z poziomu 10 do 15-18. A tak perspektywa wieloletnia każe nam czekać na wartości 20 a nawet 30, żebyśmy uznali, że faktycznie wzrosła zmienność rynku.

źródło: finance.yahoo.com

Bez wątpienia znajdujemy się w dolnych obszarach wieloletniej zmienności. Ale co mają do tego media społecznościowe? Naprawdę jeden czynnik wystarczy, żeby wyjaśnić złożony system?

[Głosów:6    Średnia:4.2/5]

5 Komentarzy

  1. Tommip

    Realnie jest to najniższa zmienność w historii rynków usa.Główną przyczyną (poza samym powrotem do ,,normalności'' typu max 5 % rocznie ) jest potężne zaangażowanie na opcjach.Zamiast zamykać/redukować pozycje w okolicach jakichś wydarzeń czy po jakichś informacjach ludzie po prostu kupują opcje w takim momencie… i nie robią nic.Całkowita zgoda – rynki są takie jakie były zawsze przed abberacjami banki internetowej czy po 2008 r.Co nie zmienia faktu ze daytrading jest koszmarem – wielu ludzi otwiera rachunki dla futures z 5000 $ dla emini operuje 5 kontraktami … i nic z tego nie uzyskuje.Zmiany sa komiczne pomimo skrajnego przelewarowania.Ta absolutna pewność że nic absolutnie nic sie nie zmieni totalnie paraliżuje.Większość ludzi dawniej grających na futures przeniosła się na bitcoina który rośnie po 5 % dziennie – a giełde olewają.Bo czym się tutaj ekscytować – 5 % rocznie ? To lepsza lokata…

    1. Grzegorz Zalewski (Post autora)

      Ale to się co kilka lat dzieje. Na danym rynku jest tak nudno, że trzeba przenieść się gdzieś indziej i wrócić, gdy pojawi się ruch

      1. Tommip

        Znów zgoda – ale stety/ niestety teraz perspektywa się strasznie zawęża.Cos co trwa dłużej niz tydzien jest perspektywą dlugoterminowa…więc takie zachowanie powoduje że … nikt nie wróci nawet jak będzie ta zmienność.Zwiekszy sie tylko aktywnosc tych co już są – trudno mi sobie wyobrazic cos bardziej nie ,,cool'' niż giełda.Ech przypomina mi sie wywiad z najlepszymi start-upowcami w usa – na pytanie czy wejda pozniej na gielde odpowiedz brzmiała -nigdy.Jak bardzo trzeba nienawidziec efektow wlasnej pracy by być na giełdzie ?.Ta odpowiedz przeraża – ale doskonale komponuje sie z innymi nawet w PL.Jak ostatnimi z Komputronika i innymi ktorzy z gieldy uciekają…

  2. Kornik

    > Naprawdę jeden czynnik wystarczy, żeby wyjaśnić złożony system?

    Odwrocmy to pytanie – czy nie mozliwe jest, aby jeden czynnik mogl wplywac na procesy zachodzace w zlozonym systemie?

    > Ale co mają do tego media społecznościowe?

    A jesli w miejsce wyrazenia: media spolecznosciowe – wstawimy slowo: tlum, a jeszcze lepiej: opinia rynku?

    Czy opinia rynku nie moze byc tym czynnikiem, ktory powoduje przyplywy i odplywy zmiennosci? I na tyle istotnym, ze w zasadzie mozna pominac wszystko inne?

    1. GZalewski

      "czy nie mozliwe jest, aby jeden czynnik …"
      ależ oczywiście, łącznie z całą resztą, stąd właśnie złożoność systemów. Sam jeden będzie bez znaczenia, ale w powiązaniu z setką innych oczywiscie.

      "media spolecznosciowe – wstawimy slowo: tlum"
      właśnie wtedy będziemy mieli opis po prostu rynku. I tak jak słuchanie tłumu miewa (ale tylko miewa) znaczenie, tak samo będzie tu.

      "w zasadzie mozna pominac wszystko inne"
      nie można – bo to tlum reaguje na te właśnie inne czynniki. Raz reaguje, a innym razem nie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *