Uwielbiamy porządek. Poszukujemy schematów. Źle się czujemy w świecie nieuporządkowanym, w którym trudno rozpoznać jednoznaczne reguły. Nawet jeśli mamy do czynienia z ciągami losowymi staramy się mimo wszystko znaleźć jakiś wzór, który pokaże, że jednak istnieje tam jakaś odgórna zasada.

Co więcej jesteśmy w stanie sami siebie przekonać, że to, że nie widać żadnych odgórnych reguł, nie znaczy, że nie istnieją. Szukamy w gwiazdach, falach, kwiatostanie słonecznika, układzie bomb podczas bombardowania Londynu. Wszystko po to, żeby z szumu wydostać „coś”. A gdy już wykryjemy wzór, zasadę, regułę możemy mieć przekonanie o tym, że potrafimy przewidzieć przyszłe zdarzenia. Nate Silver określił owe dążenia, jako desperackie poszukiwanie sygnału w szumie.

Przekonanie o wykryciu przewidywalności mogła mieć część gości w Le Grand Casino w Monte Carlo 18 sierpnia 1913 roku. Przypomnijmy. Tego dnia dwadzieścia sześć razy z rzędu kulka ruletki zatrzymała się na czarnym polu. Prawdopodobnie liczba osób przekonanych, że w następnym zakręceniu koła również będzie czarne systematycznie rosła. W tym wypadku niepotrzebny było odkrycie wzoru. Wystarczyło przekonanie, że jest jakaś wada koła.

Gdy jesienią 2008 roku rynki leciały na łeb na szyję. Jeden z komentatorów wyraził opinię, że teraz trudno jest już cokolwiek przewidzieć. Kontekst tej wypowiedzi był prosty. Podczas hossy rynek daje się przewidywać, zaś podczas bessy nie. Przewrotne to nieco i raczej pokazuje skrzywienie (bias) komentatora, uzasadnione jeśli ten gra wyłącznie długie pozycje.

Od jakiegoś czasu zwracamy na blogach uwagę na zagubienie uczestników rynku. Mimo niekorzystnego tła polityczno-ekonomicznego indeksy pną się do góry. Nie robią sobie nic z drobnych i większych negatywnie interpretowanych zdarzeń. Kolejne spółki co jakiś czas wspinają się na historyczne albo przynajmniej wieloletnie maksima. Przez trzy miesiące na przełomie 2016/2017 wzrost trwał i trwał, zaś wykres indeksu WIG mógłby brać udział w konkursie na najładniejszą ilustrację do podręczników analizy technicznej o fali hossy. Korekty płytkie i spokojne. Wyraźny kanał trendu. Zupełnie inna klasa zwyżki, niż ta z końca 2013 roku, gdy korekt potrafiły odebrać całość poprzedzających fal wzrostu, czy nawet ta z II połowy 2012 roku.

Można powiedzieć, że hossa, z którą mamy teraz do czynienia w trakcie jej trwania była „bardziej przewidywalna” niż poprzednie. Niestety ta przewidywalność, czy też przekonanie o przewidywalności ma równie mocne podstawy jak podobne przekonanie graczy w ruletkę, gdy kulka parę razy z rzędu ląduje na czarnych polach.

Refleksje powyższe pojawiły mi się w głowie po przeczytaniu dwa dni temu w jednym z komentarzy „Skoro GPW stała się tak mało obliczalna to trudno będzie teraz o stawianie prognozy z sesji na sesję. Zakładam, że po prostu poszukamy teraz jakiegoś kanału trendu bocznego.” No cóż giełda zwykle jest nieobliczalna, tylko nam wydaje się, że widzimy jakieś wzory.

 

[Głosów:11    Średnia:4.1/5]

16 Komentarzy

  1. _dorota

    Akapit: "Gdy jesienią 2008 roku rynki leciały na łeb na szyję. Jeden z komentatorów wyraził opinię, że teraz trudno jest już cokolwiek przewidzieć. (…)"

    Myślę, że chodzić mogło o to, że rynki dynamiczniej spadają niż rosną – wykresy są (potocznie, niematematycznie mówiąc) "skośne" w prawo.

    "giełda zwykle jest nieobliczalna, tylko nam wydaje się, że widzimy jakieś wzory."
    Nastąpić musi jakaś akumulacja, a potem dystrybucja. W tym sensie wzory są.

    Generalnie: walczę z opinią, że wykresy giełdowe nie różnią się od wygenerowanych losowo ciągów. Wierzę w istnienie trendów 🙂

    1. pit

      Grzegorz walczy ze schematami i popada w schemat losowości tudzież nieobliczalności bo więcej się da nim wytłumaczyć , a w zasadzie nic 🙂

  2. Grzegorz Zalewski (Post autora)

    Trendy są nawet w losowych ciągach 😉

    1. pit

      Ziemia to planeta w postaci kuli i Mars także.
      NA jednej da się żyć na drugiej raczej nie.
      Kula i kula nie oznacza tak samo tudzież trend i Trend również 🙂
      NIe rozumiem jak można pewne rzeczy zrównywać chyba ,że imię jego -schemat 🙂

    2. _dorota

      Czy jesteś pewny tego, że ciąg danych losowych może mieć tendencję rozwojową (trend)? Przepraszam za ten argument, ale zapytam, czy miałeś statystykę na studiach (ja nie miałam, dlatego szukam wyjaśnień).

      Tak biorąc na babski rozum: rzucamy kostką do gry i zapisujemy wynik jako wykres – nieparzyste oznaczają wzrost (o jednostkę x), parzyste spadek. W bardzo długim szeregu takich danych (kostka rzetelna, symetryczna) wzrosty i spadki powinny się mniej więcej równoważyć, choć mogą występować przejściowo anomalie, jak w Monte Carlo '1913.
      Kilkudziesięcioletni wykres indeksów giełdowych (np. S&P500) wygląda inaczej. To nie jest szereg losowy, tam działa przyczyna. I jest trend.

      1. Link

        To jest bardzo ciekawa kwestia, którą poruszacie, bo losowość losowości nie równa – jest cała masa różnych typów losowości, i trend może być zarówno efektem nakierunkowanych działań rozważnych inwestorów, jak i przesunięciem średniej rozkładu losowych danych.

        Co więcej, w duchu idei centralnego twierdzenia granicznego ("central limit theorem") jedno nie wyklucza drugiego.

        Zachęcam do poczytania o idei Mandelbrota, tzw. "states of randomness": "mild randomness", "slow randomness", "wild randomness". W ogóle prace Mandelbrota albo idea wykładnika Hursta do pomiaru rodzaju losowości.

        Losowość giełdy (czy w ogóle jest losowa? w jakim stopniu jest losowa? jeśli jest, to jaka to losowość?) to bardzo ciekawy temat.

  3. pak

    No bo w długim okresie giełda jest fundamentalna i jak rośnie gospodarka – a jak jest dobry kapitalizm to rośnie – to gielda rosnie tez, a w krótkim okresie giełda jest mocno przypadkowa – w sensie bardziej zależy od nastrojów niż fundamentów.

    A w ogóle to się różnimy biologicznie-osobniczo w widzeniu sensu, albo byciu sceptykiem przecież. Jak ktoś ma więcej dopaminy czy innych tam hormonów to mu się więcej rzeczy podoba, więcej mu pasuje i widzi porządek naokoło. A kto inny znów nieufny, zachowawczy – świat naokoło mniej mu się kupy trzyma.

    Na giełdzie lepiej być sceptykiem wg mnie w długim okresie – jak ktoś biologicznie sceptyk to ma przewagę na giełdzie bo w długim okresie chodzi o ograniczanie ryzyka najbardziej.

  4. GZalewski

    To wszystko jest kwestią tego czy bawimy się w zgadywanie cen za 5 minut, 5 dni, tygodni, czy próbujemy oszacować prawdopodobieństwa pewnych ruchów i przy wykorzystaniu różnych dostępnych narzędzi podejmować odpowiednie ryzyko.
    Ot i tyle.
    Jedni będą się spierać, że rynki błądzą losowo, inni że trendy istnieją. NIe mam przekonania, że ta dyskusja jest do rozwiązania.

    1. _dorota

      "Trendy są nawet w losowych ciągach"
      "Jedni będą się spierać, że rynki błądzą losowo, inni że trendy istnieją."

      Właśnie próbowałam rozwikłać te niejasności.
      Bo tak naprawdę mówimy o tym, czy na giełdzie da się zarabiać (trendy) czy nie (błądzenie losowe). Są tacy, co ich to mocno zajmuje 🙂

      1. GZalewski

        Ale tam nie ma sprzeczności 🙂
        Jeśli weźmiesz odpowiednio dużo danych (w tym losowych), znajdziesz tam trendy.
        Mnie koncepcja malkielowskiego błądzenia losowego nie przekonuje. Jego argumentacja jest niespójna i naciągana.
        Jesli zakladamy, że gospodarka porusza się w trendach, jesli istnieją cykle ekonomiczne, to giełda jako reprezentacja tychże (może słaba) też będzie podlegać trendowości.

        1. _dorota

          "Jeśli weźmiesz odpowiednio dużo danych (w tym losowych), znajdziesz tam trendy."

          W to właśnie wątpię. Ale za mało wiem, żeby sfalsyfikować.

          1. Grzegorz Zalewski (Post autora)

            https://blogi.bossa.pl/wp-content/uploads/2017/04/random.jpg

            Szybki wyniki z generatora ustawiamy losowanie wyników w przedziale -10/+10 procent. Traktujemy to jako zmiany cen.
            100 sesji, trzy kolejne próby.

          2. pit

            TErmin trend nie jest ograniczony jedynie do kwotowań rynkowych.
            W danych /samplach-próbkach/ potraktowanych /generatorem losowym 50/50/
            jak przedstawił to Grzegorz można doszukać sie trendów z tym, że przy dostatecznej liczbie próbek całkowity "trend" będzie dążył do 0 taka natura rozkładu losowego.

            Dlatego też kasyna nie grają na "trendach losowych" lepiej sprawdza się deterministyczne/przyczyna -skutek/ potraktowanie koła ruletki umożliwiające pewny i stały dochód.

            MOżemy zdefiniować zatem losowość czyli nieprzewidywalność warunkiem 50/50. KAżda ingerencja zaburzająca ten stosunek powoduje ,że powinniśmy krytycznie spojrzeć na wmawianie przez kogokolwiek ,że dane są losowe na rynku.

            One mogą wydawać się losowe tak jak pismo dla analfabety, który nie chcąc się przyznać do swej ułomności zacznie twierdzić ,że losowość znaków uniemożliwia mu czytanie.

          3. pit

            Jeszcze jedno to co Grzegorz przedstawił to nie jest losowość lecz pseudolosowość.
            PElna losowość zakłada losową zmianę kursu w zakresie od "0" do "infinity" w każdym losowaniu vide rzut kostką przestrzeń od 1 do 6.
            JUż samo to daje do myślenia co powoduje na rynku tak drastyczne zawężenie "przestrzeni" losowości zmian kursów.
            Czyż to nie aby działalność ludzka na rynku jest przyczyną bo losowość nie ma tu nic do gadania.

  5. podtworca

    Po każdym krachu wywraca się jakiś fundusz, a zarządzający tłumaczą się, że według ich modelu takie zdarzenie miało szansę wydarzyć się raz na 10 tys. lat. Wydaje mi się, że rynek może zachowywać się quasi-losowo przez długi czas, gdy nie ma jednej wiodącej siły. Ścierające się grupy, strategie, arbitraże tworzą jednorodny szum. Wtedy możemy obserwować trend boczny, ale i wyprzedzające wzrosty czy spadki, które później są korygowane (regresja do średniej).

    Ale w niektórych momentach jakiś scenariusz osiąga przewagę i wyłania się trend. Zazwyczaj jest to powiązane z demografią, systemem gospodarczym, zmianą sił w regionie, uwolnieniem ludzkiej produktywności czy wynalezieniem nowej gałęzi przemysłu. Wtedy obserwujemy wyraźny trend, który może trwać lata, a nawet dekady. Jeszcze bardziej widać anty-losowość w trakcie krachu, gdy aktywa całego świata potrafią się zsynchronizować i podążać w jednym kierunku.

    Gdybyśmy mieli prosty i tani dostęp do aktywów całego świata, moglibyśmy wyszukiwać rynki chwilowo opanowane przez taką siłę. Operując na jednym rynku, skazani jesteśmy na długie okresy losowego zachowania, albo musimy przekładać kapitał między całymi klasami aktywów (akcje, obligacje, nieruchomości, lokaty, waluty).

  6. Magdalena

    Nie bez przyczyny mówi się, że każdy potrafi analizować wykresy wstecz. Z drugiej strony wydaje mi się, że na podstawie sytuacji gospodarczej czy politycznej można wysnuć pewne wnioski. Nie sprawdzą się one oczywiście zawsze, ale pewne tendencje można wyczytać. W końcu jakiś plan trzeba mieć:)

    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *