Korzenie przegapionej hossy

Głośno się zrobiło o naszej hossie w Warszawie. Gazety zaczynają pisać i radzić jak wskoczyć do pociągu, który odjechał. Zarządzający chwalą się wynikami w skali roku, a gdzieś w tle pojawia się ból przegapionej okazji, więc krótka przebieżka po przyczynach spadku zainteresowania rynkiem.

Na usprawiedliwienie trzeba przywołać ogólnoświatowe trendy, które pojawiły się po ostatnim kryzysie, a dokładniej dwóch ostatnich bessach i recesjach. Na przestrzeni jednego pokolenia doszło do dwóch naprawdę poważnych rynków niedźwiedzia, które spowodowały, iż ludzie porzucili akcje. W 2011 roku pojawiło się doskonałe badanie – doskonałość polega na złapaniu punktu w czasie – pokazujące zakotwiczenie inwestorów indywidualnych w przeszłości, która uległa zakończeniu. Rynek rósł od dłuższego czasu. Smart money i zawodowi gracze pozycjonowali się pod kolejną hossę, a szerokie masy i dziennikarze ciągle polowali na bankstera i analizowali kryzysowe rany. Część poluje do dziś.

Rzuć okiem szanowny czytelniku na wynik badania i zobacz, iż w czasie pojawienia się największej okazji dekady blisko 60 procent respondentów deklarowało, iż straciło wiarę w rynek. Blisko 45 procent powiedziała, iż nigdy nie zamierza już wkładać pieniędzy w akcje. Warto podkreślić, iż badanie dotyczy rynku amerykańskiego, gdzie zainteresowanie giełdą ma większą tradycję. Co ważniejsze, ów spadek zainteresowania akcjami pojawił się w momencie znaczącego ułatwienia inwestowania dzięki innowacyjności samej branży finansowej, która podała na tacy inwestorom indywidualnym fundusze typu ETF. Tani i wyjątkowo atrakcyjny w ostatnich latach torcik do zjedzenia.

Oczywiście w przypadku Polski należy jeszcze dołożyć lokalny czynnik w postaci skoku na kasę w Otwartych Funduszach Emerytalnych. Globalny trend połączył się z polską zmienną. Naprawdę polscy dziennikarze porzucili GPW razem z polskimi politykami, więc nie rozumiem płaczu nad rozlanym mlekiem. W Polsce media przyłożyły ręce do zabicia OFE. Zamiast bronić zasady, skupiły się na pojedynczych drzewach i pozwoliły wyciąć cały las. Nawet w Wyborczej trwało przecież polowanie na bankstera i spekulację bezpieczeństwem emerytów. Można oczywiście całość skwitować tezą, iż problem mają ci, którzy dali się ponieść niechęci do rynku lansowanej przez polityków w bardzo konkretnym celu – kłopoty budżetowe – i dziennikarzy, którzy gęgali wedle akurat obowiązującej na świecie mody. Ale nie o szukanie winnych chodzi.

Lekarstwem na przegapioną hossę jest analizowanie historii. Wszystko wskazuje na to, iż szybko nie doczekamy świata, w którym rynki akcji znikną. Akcje i obligacje są jednym z najciekawszych wynalazków w historii finansów, bo łączą potrzeby różnych stron. Udział w tym wynalazku wymaga jednak czegoś, co z trudem przychodzi w świecie gratyfikacji instant – oszczędzania, odkładania na przyszłość. Rezygnowania z przyjemności dziś w zamiar za wygodę lub bezpieczeństwo, a nawet wolność finansową w przyszłości. Nie ma lepszego narzędzia do budowania oszczędności niż to, co oferują rynki finansowe. Jeśli ktoś jest nastawiony na budowanie kapitału, to nie przegapi żadnej hossy, bo nie o szukanie hossy w tym chodzi, ale o znalezienie sposobu.

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. Krótkie wyjaśnienie – ja mam nadzieję, że to naprawdę jest jakaś tam propozycja rady. Na razie uważam te indywidualne rozwiązania,…

  2. Nic dodać, nic ująć. Ciekawe, ile ci ludzie wzięli kasy kasy z naszych podatków, za roczne dyskutowanie, jak zajumać nasze…

  3. „Nie ma takiego świństwa, którego by rząd nie zrobił, żeby wyciągnąć od obywateli pieniądze.”

  4. Obecna władza usilnie dąży do przegrania wyborów w przyszłym roku. Niestety. Cytuję: „…doszła możliwość odliczenia od podatku PIT w zamian…

Tagi

Najnowsze wpisy