Wykres dnia: setki powodów do sprzedaży

Dziewiąty rok hossy może nie być najlepszym momentem na publikowanie tekstu ostrzegającego przed kompulsywnymi próbami wyznaczania rynkowego szczytu. Warto jednak zauważyć, że postawa, o której chcę napisać znacznie wykracza poza zgadywanie punktu kończącego trend wzrostowy.

Kilka dni temu Michael Batnick opublikował na blogu wykres indeksu S&P 500 z zaznaczonymi wydarzeniami politycznymi i ekonomicznymi, które mogły zostać uznane za przekonywujące powody do sprzedaży. Powstał w ten sposób rysunek 9-letniej ściany strachu, po której amerykański rynek akcyjny wspiął się 250% ponad dołek z marca 2009 roku:

Za Michael Batnick

Należy oczekiwać, że każde z uwzględnionych na rysunku Batnicka wydarzeń, znalazło drogę do pesymistycznych raportów analitycznych lub tekstów prasowych i zostało uznane jako katalizator załamania się trendu. Co więcej, poza tymi istotnymi informacjami do umysłów inwestorów dotarło jeszcze wiele bardziej błahych wiadomości, które mogły zostać zinterpretowane jako oznaki końca hossy. Anegdotyczne oznaki rynkowej euforii to entuzjastyczne okładki magazynów, spektakularne oferty publiczne, celebryci zdradzający zainteresowanie rynkiem finansowym albo znani inwestorzy o niedźwiedzim nastawieniu zmieniający swoje podejście do rynku. W 2017 roku wiemy, że debiut Facebooka (2012) nie wyznaczył rynkowego szczytu, tak jak spektakularna kapitulacja Hugha Hendry’ego (2013) ani wywiad aktorki Mili Kunis, w którym przyznała, że przesuwa oszczędności z rynku pieniężnego na rynek akcyjny (także 2013). Szczytu nie wyznaczyła też żadna z setek negatywnych opinii rynkowych wygłaszanych przez medialnych ekspertów i znanych inwestorów.

Michael Batnick argumentuje, że zarówno system bodźców na rynku mediów, który tworzy presję na publikację przyciągających uwagę informacji jak i konstrukcja emocjonalna odbiorców wiadomości medialnych, którzy przywiązują istotną wagę do nietypowych negatywnych informacji sprawia, że systematyczna, stopniowa poprawa sytuacji na świecie często umyka uwadze inwestorów. Postęp technologiczny, wzrost zamożności zdecydowanej większości ludzi na świecie albo nie trafia do świadomości inwestorów albo jest traktowany jako coś oczywistego.

Przywołane przez Batnicka zjawisko jest ważne dla przebiegu publicznych dyskusji czy procesów politycznych ale nie przesadzałbym z jego znaczeniem dla zachowań inwestorów. W tym kontekście dużo ważniejszy jest dla mnie efekt potwierdzenia i zdolność do łatwego, szybkiego znalezienia setek faktów, interpretacji, prognoz i anegdot potwierdzających rynkowe nastawienie.

Oznacza to, że po załamaniu się trwającej hossy będzie można sporządzić bardzo podobny wykres gwałtownie spadającego indeksu z nałożonymi setkami powodów do kupowania. Jedyną istotną różnicą będzie to, że będzie to dużo krótszy wykres bo bessy mają gwałtowny przebieg lecz trwają dużo krócej niż rynki byka. Oczywiście bez większych problemów można stworzyć wykres 9-letniej ściany nadziei z naniesionymi na kurs S&P 500 pozytywnymi wiadomościami.

Krótko mówiąc wydaje się mi bardzo mało realne by jakikolwiek inwestor znalazł rzeczywistą przewagę nad rynkiem w nadzwyczaj skutecznej interpretacji szerokiego strumienia informacji napływających na rynek. Mam na myśli prognozowanie zachowania całego rynku, nie wspominając o wyznaczeniu ekstremalnych punktów, na podstawie ogólnego sentymentu publikowanych wiadomości. Dostrzegam edukacyjną wartość w takich wykresach jak ten sporządzony przez Batnicka (albo inny stworzony przez Bena Carlsona w 2015 roku) bo pokazują bardzo niekorzystny stosunek sygnału do szumu w informacyjnym otoczeniu rynków.

[Głosów:16    Średnia:4.7/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *